sobota, 26 marca 2016

Wielkanocne życzenia

   Zdrowych i Wesołych świąt Wielkanocnyvh. Kolorowego i pomyślnego jajka . Mokrego dyngusa.
           Życzę wszystkim autorom, którzy piszą blogi i innym.

czwartek, 24 marca 2016

3.2

    Hana
  Maluchy urodziły się zdrowe. Ja tylko im się przyglądałam jak słodko śpią. Do mojej sali wszedł Darek.
Darek: Hej Hana jak się czujesz?
Ja: Lepiej. Jestem trochę wykończona po cesarce. Ale jest dobrze.
Darek: A dzieci dobrze się czują ?
Ja: Darek... Jedzą , śpią i płaczą jak coś nie tak.Mówię o zmianie pieluchy. Jest dobrze.
Darek: Odpoczywaj.
  Darek wyszedł, a ja poszłam spać. Dzisiejszy dzień mnie wykończył.
 Następnego dnia z dziećmi mieliśmy bardzo dużo gości. Począwszy od Piotra do dyrektora. Przyszła do nas Lena i Witek. Potem Piotr przyszedł do nas w odwiedziny. Przemek, który z nie nawidził mnie po tym jak dowiedział się, że jestem jego siostrą. Ale w końcu pogodził się z tym faktem.
 Ola, która też była pacjęntką oddziału ginekologicznego, gdyż była w osta etapie ciąży. Po Oli przyszła Wiki z Adamem. Później przyszedł Falkowicz i Borys.

środa, 23 marca 2016

3.1

  Hana siedziała w swoim gabinecie. Od rana miała jakieś dziwne skurcze. Ale to nie mogły być skurcze porodowe. W nocy miała całe spodnie mokre.
 Hana
  Od rana się źle się czuję. A skurcze coraz bardziej nasilają. Wstałam i nagle świat zawirował przed oczami.
  Godzinę później byłam o dziwo na bloku . operacyjnym, gdzie chyba miałam cesarkę.
Ja: Darek co się stało ? Dlaczego jestem na bloku?
  Darek nie odpowiedział nagle usłyszałam płacz. Mojego dziecka.
Ja: Darek co z dzieckiem wszystko w porządku?
Darek: Raczej z dziećmi ? Dlaczego nie powiedziałaś o ciąży ?
Ja: Darek o czym ty mówisz? Co znimi? Powiedz proszę...
Darek: Masz córkę i synka. Dziewczynka urodziła się o 14:54, a chłopiec o 14:52. Obydwoje płaczą. Dziewczynka waży 4kg i 100g , a chłopiec waży 4kg i 150g .
Ja: Darek ja nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Cesarkę miałam ?
Darek: Dzieci były miednicowo ułożone. Na szczęście twoje, że urodziłaś w terminie.
  Dwie godziny później znalazłam się na sali. Chwilę potem przyszedł mój mąż Piotr.
Piotr: Hana jak się czujesz? Co z dziećmi?
Ja: Są jeszcze na badaniach.
  Chwilę potem Darek przywiózł nasze maleństwa.
Ja: Jak je nazwiemy? Dziewczynkę może Lena Milena.
Piotr: Dobry pomysł. A chłopiec Przemysław Andrzej.
Ja; Niech Ci będzie. Ale jak ja nie mogłam zauważyć, że jestem w ciąży i to w bliźniaczej.
   Chwilę jeszcze rozmawiali, a Piotr później zadzwonił do Leny, aby pożyczyła ubranka po Felku, który ma trzy lata i po Fionie, która dwa lata.
 Lena oczywiście się zgodziła pożyczyć wyprawkę po ich dzieciach. A raczej im oddać.

2.34

     Pół roku później Hana urodziła zdrowego synka, którego nazwali z Piotrem. Kamil po ojcu dziecka.
  Pięć lat później.

 Kamil dzisiaj kończył pięć lat. Na jego urodzinach byli jego rodzice koledzy z przedszkola. Wujkowie i ciocie, którzy dyżurów nie mieli i dziadkowie. Była też Tosia jego starsza przyrodnia siostra i Elanor jego młodsza przyrodnia siostra.
Kamil: Wujku zauważyłeś, że wokół nas są same dziewczyny. Chciałbym mieć brata.
Hana: Może twoje marzenie się spełni synku.
Elanor: Będę starszą siostrą?
 Wysepleniła trzyletnia dziewczynka.
Piotr: Hana jesteś w ciąży?
Kamil: Będziemy mieli rodzeństwo?
Hana: No tak. Tosia znowu zostanie starszą siostrą. Mikołaj starszym bratem. A Elanor będzie starszą siostrą.
   Marzenie Kamila się spełniło. Pół roku później na świecie pojawił jego młodszy brat Mikołaj.
            Koniec części drugiej.

poniedziałek, 21 marca 2016

miniaturka za 4000

      Był zimowy poranek za oknem sypał śnieg. A Hana z Piotrem smacznie spali w cieplutkim łóżku.
  Hana obudziła się rozpalona i od razu poszła po termometr. Siedziała w kuchni po pijając gorącą herbatę. I po chwili sprawdziła sobie temperaturę. Miała trzydzieści dziewięć stopni gorączki.
  Po chwili do kuchni wszedł Piotr.
Piotr: Co tam trzymasz ?
 Hana szybko schowała termometr.
Hana: Nie wiem o co Ci chodzi.
 Piotr widząc, że Hana coś kręci podszedł do niej. Wiedział kiedy kłamie, a kiedy mówi prawdę.
Piotr: Hana nie ładnie kłamać. A ty dobrze się czujesz?
Hana chwilę się zastanowiła i pokiwała głową twierdząco. Piotr nie wierząc Hanie przyłożył ukochanej dłoń do czoła.
Piotr: Marsz do łóżka !
Hana: Ale...
Piotr: Kochanie nie ma żadnego ale. Do łóżka się wygrzewać.
  Hana z nie zawodoleniem wyszła z kuchni. Wiedziała, że nie ma co się z mężem kłócić. Jeśli chodzi o choroby to Piotr był nie ubłagalny.
 Po chwili wszedł Piotr do sypialni.
Piotr: Jak się czujesz ?
Hana: Piotr mówiłam, że dobrze się czuję. Ja mam za godzinę dyżur.
Piotr: Ja o tym dobrze wiem, ale ja przecież widzę, że źle się czujesz. Masz leżeć i odpoczywać.
Hana: A co z dyżurami. Znając Ciebie zechcesz zostać w domu i mną się zaopiekować.
Piotr: Ty dzwoń do Darka, a ja po proszę Przemka, aby mnie zastąpił.
  Hana zadzwoniła do Wójcika i wyjaśniła jaka jest sytuacja.
   Trzy dni później Hana z Piotrem wrócili do pracy. Ale u Hany znowu zaczęły się problemy ze zdrowiem.
  Miała nudności, zawroty głowy czasami bolała ją głowa. Hana poszła w końcu do Wójcika. Oczywiście bez wiedzy Piotra.
Hana: I co tam widzisz ?
Darek: Dwa piękne maluchy.
 Hanie po policzkach spłynęły łzy szczęścia. Ale jak Piotr zareaguje na wieść, że zostanie ojcem.
  Piotr doskonale wiedział czym się kończy co drugi wieczór uprawianie seksu. Pomyślała sobie Hana.
  Podziękowała Wójcikowi za badanie i umówiła się z nim na następną wizytę.
  Hana tego samego wieczoru powiedziała Piotrowi o ciąży. On aż podskoczył z radości.
  Przez dziewięć miesięcy Hanę pilnował dokładnie. Obchodził się z nią jak z jajkiem.
  Dzieci urodziły się na szczęście zdrowe jak ryby. Dostały po dziesięć punktów w skali Apgara. Amelia ważyła 3Kg i 690 g i miała 54 cm wzrostu. A Adam ważył 3Kg i 700 g i miał 56 cm wzrostu.
  Dzieci były takie słodkie, że długo można było im się przyglądać.

     Sześć lat później
 Amelka i Adam biegali po całym mieszkaniu szukając swych nowych bucików.
Hana: Dzieci czego szukacie?
Amelka: Ola znowu ruszała nasze rzeczy.
Adam: Mamo powiedz Oli żeby ich nie ruszała.
Piotr: Co tu się dzieje.
 A za nim stała wystraszona trzy letnia Ola.
Amelka: Ola znowu nasze rzeczy ruszała.
Ola: Wcale nie. Po prostu odstawiłam je na miejsce, bo mama mnie prosiła. Leżą w szufladzie z butami.
Piotr: Dzieci spokój. Adam ty idź zobaczyć w szufladzie. A ty Amelka przeproś siostrę.
Amelka: Nie będę jej przepraszała.
 Ola wystraszona tonem siostry uciekła do pokoju. Jej zdaniem to nie było fair. Tylko słuchała się mamy przeciwieństwie do Amelki.
  Po chwili do pokoju, w którym przebywała Ola weszła Tosia. Jej druga starsza siostra przyrodnia.
Ola: Ty też uważasz, że jestem okropna?
Tosia: Wcale nie. Po prostu słuchałaś się mamy. Amelka przechodzi wiek zbuntowanej sześciolatki.
Ola: Mam wrażenie, że ona mnie kocha.
Tosia: Ola nie masz prawa tak mówić! Amelka Cię Kocha .
Ola: To dlaczego rani mnie psychicznie?
Tosia: Skąd ty znasz takie słowa? Ona po prostu się zyżywa. Mając dwie siotry to według niej można zwariować.
Ola: Przecież ja też ma dwie siostry i jakoś nie zwariowałam. Ty też masz dwie siostry i jakoś nie zwariowałam.
Tosia: Tu o to nie chodzi. Ja mam dwie młodsze siostry. A ty masz dwie starsze siostry. A Amelka ma staszą siostrę i młodszą siostrę .

  Ola chwilę się zastanowiła i poszła do pokoju w, którym przebywała Amelka.
Amelka: Wynoś się stąd !
Ola: Amelka to też mój pokój. I nie krzycz na mnie. Mama już ci coś na ten temat powiedziała .
Amelka: Przez ciebie mam karę !
  Hana słysząc krzyki z pokoju młodszych córek od razu zareagowała.
Hana: Co tu się dzieje?
Amelka: Mam jej dość !
 Ola słysząc słowa siostry rozpłakała się. Do pokoju weszła Tosia.
Tosia: Amelka możemy porozmawiać?
  Amelka poszła do pokoju starszej siostry. Tosia wytłumaczyła Amelce, że nie powinna tak traktować młodszej siostry.
   Tosia z Amelką zostały ginekologami w Leśnej Górze, gdy dorosły jak ich mama. A Adam z Olą zoatali chirurgami jak ich tata, gy dorośli też w Leśnej Górze .

4011?

   Nie mam pojęcia skąd się wzięło już 4000 wyświetleń.

piątek, 11 marca 2016

niedziela, 6 marca 2016

Spóźniona miniaturka na walentynki

  Szesnastoletnia Hana siedziała zapłakana w swoim pokoju. Zrobiła test ciążowy i wyszedł pozytywnie.
 Hana wiedziała kogo jest to dziecko. Tej osoby, która ją zgwałciła.
  A teraz co zrobi , przecież miała maturę w tym roku pisać. Wiedziała, że musi z ojczymem o tym porozmawiać. Ona też miała brata bliźniaka, którego oddzielili ich po porodzie i po śmierci bliźniąt.
  Hana poszła do gabinetu ojca.
Hana: Tato możemy porozmawiać?
Tata Hany:  Córciu zawsze.
Hana: Tato mogę jechać do babci , która mieszka w Polsce?
Tata Hany: Córeczko nie jesteś za mała na tak dalekie wyprawy?
Hana: Tato nie mam pięciu lat.
Tata Hany: Wiem. Pakuj się i jedź.
  Trzy dni później Hana wyjechała do babci, która się zgodziła zająć Haną aż do porodu.
  Kilka dni później Hana postanowiła przejść się do szpitala na badania kontrolne u ginekologa.
  Po chwili była na miejscu i usiadła pod gabinetem lekarza.
Pielęgniarka: Hana Goldberg.
 Dziewczyna weszła do gabinetu lekarza.
Wójcik: Dzień dobry. Przyszłaś na badania? - lekarz przeszył Hanę wzrokiem.
Hana: Tak. Panie doktorze. Ostatnio spóźniał mi się okres. Więc zrobiłam test. I wyszedł pozytywnie.
Wójcik: Rodzice wiedzą, że jesteś prawdopodobnie w ciąży?
Hana: Moja mama nie żyje od szesnastu lat. Wychowuje mnie mój ojczym. Mąż mojej mamy.
Wójcik: A co z twoim biologicznym ojcem ?
Hana: Wychowuje mojego brata bliźniaka. Tylko, że my zostaliśmy rozdzielenii po wyjściu ze szpitala.
  Kilka lat później
  Hana z już sześcioletnią Luizą przeprowadziły się do Polski. Hana w Polsce kontynuowała studia.
   Z bratem widziała się na zajęciach.  Pewnego dnia zaczęli praktyki w tym samym , którym pracował lekarz, który prowadził ciążę Hany.
  Hana wybrała specjalizację ginekologiczną.  Dziewczyna z koleżankami weszła na oddział.
Iza: Gdzie teraz ?
Hana: Bo ja wiem ? Do ordynatora?
Magda: Pewnie tak.
Marcin: Czego młode damy szukają ?
Hana: Nie mamy pojęcia, gdzie mamy iść.
Marcin: Jesteście npwymi starzystkami , o których mówił ordynator?
Iza: Tak.
Marcin: Zapraszam za mną.
  Marcin zaprowadził nowe starzystki pod gabinet ordynatora. Zapukał do drzwi kolegi.
Wójcik: Proszę!
 Do gabinetu weszli Marcin, Magda, Iza i Hana.
Marcin: Dzień dobry ordynatorze. Przyszły starzystki , o których mówił pan.
Wójcik: Marcin ile razy mówiłem , że masz do mnie zwracać się po imieniu?
 Dziewczyny zaczęły chichotać. Hana uśmiechnęła się w stronę Marcina , aby ten odpowiedział.
Wójcik: A wy z czego się śmiejecie ?
Iza, Hana i Magda: Niczego się Panie doktorze.
  Hana chwilę przyglądała się lekarzowi i zrozumiała, że to ten sam lekarz, który prowadził jej ciążę.
Hana: Kojarzę go skądś. - szepnęła do Izy.
Iza: Skąd? - spytała również szeptem.
Magda: Skąd?- spytała również szeptem.
Hana: Właśnie to niezbyt pamiętam. - odpowiedziała szeptem.
Wójcik: Dziewczyny myślicie , że tego nie słychać.
  Cała trójka spóściła głowy. Wójcik uśmiechnął.
Wójcik: No głowy do góry. Nie umiem na nikogo długo się gniewać.
Iza: Przepraszam.
Hana: Przepraszam.
Magda: Przepraszam.
Marcin: Oj dziewczyny.
  Pięć lat później Hana dostała pracę w szpitalu.  Od dwóch lat podkochuje się w Piotrze. I wychowują jedenastoletnią Luizę.
  Ale pewnego dnia Hana zaczęła się źle czuć . Miała nudności i spóźniał jej okres i kręciło jej głowie.
Piotr: Kochanie dobrze się czujesz ?
Luiza: Mamo dobrze się czujesz?
Hana: No nie wiem . Mam nudności i kręci mi się w głowie.
  Piotr chwilę się zastanowił.
Piotr: Kiedy ostatnio miałaś okres ?
Hana: Powinnam mieć go pięć tygodni temu.
Luiza: To znaczy , że będę miała rodzeństwo?
Piotr: Tak. Tylko twoja mama musi iść na badania do Wójcika.
Hana: Piotr może do kogoś innego ?
Piotr: Do kogo na przykład?
Hana: Na przykład do Marcina , Izy lub Magdy.
Piotr: Hana idziemy do Wójcika.
  Hana uśmiechnęła się. Darek już raz jej prowadził ciążę. Ale to było dwanaście lat temu. Gdy Luiza miała sześć lat wrócili do Polski , aby Hana kontynuowała studia.
  Później Hana dostała pracę w Leśnej Górze.
  Luizę mogli zostawić na kilka godzin samą.  I pojechali do szpitala.
Na oddziale spotkali Wójcika i zaczęli rozmawiać.
 Po chwili znaleźli się w gabinecie kolegi .
Wójcik: Hana więc co się dzieje?
Hana: Darek mam objawy ciąży. Spóźnia mi się okres i mam nudności.
Wójcik: Hana pamiętasz naszą pierwszą rozmowę ?
Hana: Nie do końca Cię rozumiem.
Wójcik: A może twoją rozmowę z twoimi koleżankami ze studiów?
Hana pokręciła głową , że dalej nie wie o co chodzi.
Piotr: Hana o o chodzi?
Hana: Darka się spytaj.
Wójcik: Hana nie pamiętasz naszej rozmowy z przed dwunastu lat.
Hana: A już pamiętam skąd Ciebie kojarzyłam.
Wójcik: Masz badania z po przedniej ciąży?
Hana: No nie zostały u babci.
  Darek zrobił Hanie badania i potwierdził, że Hana jest w szóstym tygodniu ciąży.
 Dziewięć miesięcy później na świecie pojawili się mały Przemek , mała Iza , mały Marcin , mała Amelia i mały Adam.