sobota, 31 grudnia 2016

[1]

Hana 
 Jestem młodą dziewczyną. Nie dawno skończyłam 29 lat. Mam 11 letnią córkę Zofię. Mieszkam w Leśnej Górze . Właśnie tu przeprowadziłam po śmierci mego męża Jamesa. 
 Gdy weszłam na odzział zobaczyłam bardzo przystojnego faceta. Chciałam podejść , ale usłyszałam swój telefon.
:-D
- Tak Zosiu ?
- Mamo w bloku , w którym mieszkamy wybuchł pożar .
- Co ?! - Krzyknęłam przerażona. - Co się stało ?
- Nie wiem. Jestem przecież w szkole. Dzwoniła do mnie sąsiadka , bo nie mogła do Ciebie się dodzwonić. 
- Okej. 
 Niezły karambol nas czeka. Poszłam z powrotem na odział . Znając swój nie fart walnęłam się głową. 
 No nie źle. Westchnęłam i udałam się do łazienki. Gdy wróciłam na odział były już tam moje pacjentki.

wtorek, 27 grudnia 2016

Miniaturka za 10000 wyświetleń

 Tosia siedziała na szpitalnym łóżku , a obok niej siedziała Hana wraz z Kacperkiem. Mała czekała na operację . 
- Ciociu boję się .
- Czego ? Będziesz pod narkozą. Będziesz cały czas spała. Gdy ty będziesz spaś pan doktor usunie Ci wyrostek. 
- Będzie to bolało ?
- Skarbie jak może Cię to boleć skoro będziesz spała. Jak ty będziesz operowana to ja pójdę do taty i omówimy dla ciebie jakąś niespodziankę. 
-  Okej. 
 Po chwili Tosia została zabrana na salę operacyjną , gdzie miała zostać z operowana. Hana od razu poszła do Piotra , gdzie chirurg spał . 
 Oczywiście Hana postanowiła go obudzić , bo chciała z nim porozmawiać o niespodziance dla Tosi. 
- No jaką chcesz niespodziankę dla niej wymyślić ? - Spytał Piotr. 
- Miałam nadzieję , że ty coś wymyślisz. Ja myślałam nad kupnem dla niej tableta. Co ty na to ? 
- Sam nie wiem. Nie uważasz , że jest trochę za mała.
- Piotr nie zapominaj , że ona w przyszłym miesiącu kończy siedem lat . Dzieci się zmieniają .
- To jest najdziwniejsze. Nie mogę w to uwierzyć , że moja córka kończy siedem lat. 
- A twój synek kilka godzin ma.

Święta i po świętach

Zdrowia szczęścia pomyślności moim wszystkim czytelnikom i wszystkim ludziom  na świecie oraz szczęśliwego Nowego Roku. O to moje życzenia świąteczne i na Nowy Rok.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Rok

 To już rok. Rok temu założyłam swojego bloga. 14 listopopada 2015 roku. A dziś mija dokładnie rok. :)

niedziela, 16 października 2016

Miniaturka za 10000wyświetleń

- Piotr...  Nareszcie się obudziłeś .
- Hana co ty tu robisz? Czemu jestem w szpitalu. 
- Piotr ktoś Cię zaatakował. Gdy weszłam do naszego mieszkania to znalazłam Cię nie przytomną. Piotr mam coś dla Ciebie. 
  Hana wtedy wyjęła potwierdzenie , że Kacper jest synkiem Piotra , a nie Krzysztofa. I podała je Piotrowi , który trzymał małego Kacpra. 
- Hana wybaczam Ci to , że mnie zdradziłaś. Kocham Cię. 
- Ja Ciebie też kocham. Mogę wrócić do naszego mieszkania?
- Przecież w naszym mieszkaniu jest rozróba po ataku policjantów. 
  Nagle do sali Piotra wbiegł Krzysztof , który trzymał w ręku nóż. 
  Hana w ręku trzymała telefon więc wezwała policję. 
- Krzysztof co ty tu robisz ?
- Nie udało mi się Piotra pozbyć za pierwszym razem więc tym razem go zabiję. 
- Chcesz żeby mój syn wychował się bez ojca ! 
- Nie. Będziesz ze mną go wychowała. 
- Ciebie to chyba pogieło. Jeśli zabijesz Piotra to trafisz do wiezięnia. Pod podwójnym zarzutem. Pod zarzutem zabójstwa oraz usłowania zabójstwa. 
- Gdyby ta cała Magda nie spieprzyła tego to już by go nie było. 
- Mówisz o Magdzie Soszyńskiej?- Spytał zdziwiony Piotr. 
- Znasz ją?
- Tak. Jest matką mojej córki. Czekaj mam rozumieć , że nasłałeś matkę mojego własnego dziecka. 
- Tak. 
 W tym momencie do sali weszła policja i zabrała Krzysztofa. Oraz został jeden z policjantów. 
- Proszę państwa mam pytanie co z paną starszą córką i jej matką ?
- Magda powinna być teraz w pracy na Poleskiej jest tam fotografem. A Tosia powinna być w szkole. Przy 11 Listopada 104. Czy pan zasugerował mi przypadkiem , że moja była chce wywieźć dziecko z kraju. 
  Nagle Hanie telefon zadzwonił więc wyszła na korytarz. 
- Tak pani Aneto? - Spytała Nauczycielkę Tosi. 
- Mogłaby pani odebrać Tosię ze szkoły. Do pana Piotra , ani do pani Magdy nie mogę dodzwonić. A mała zaczęła wymiotować. A Tosia podała jeszcze pani numer telefonu. 
- Okej zaraz będę. 
  Hana weszła do sali Piotra. 
- Kochanie muszę jechać po Tosię do szkoły. 
-  Coś się stało ? Magda ją porwała ? - Spytał Piotr , który od razu chciał wstać. 
- Nie. Nie porwała jej . A do ciebie i Magdy nie można się dodzwonić. A Tosia wymiotuje. No i Tosia podała mój numer telefonu. 
  Policjant wraz Krzysztofem i Haną opyścili salę Piotra. Krzysztof został zabrany a Hana pojechała do szkoły Tosi. Przy wejściu do szkoły czekała dyrektorka oraz Tosia. 
- Ciocia ! - Krzyknęła sześciolatka. 
- Cześć skarbie jak się czujesz ?
- Brzuszek mnie bardzo boli. I jest mi nie dobrze. Mówiłam msmie , aby poszła ze mną do lekarza , ale powiedziała że nie ma czasu aby gdzie kolwiek mnie zabierać. 
- Wiesz może zabierzemy Cię do wujka Przemka i on Cię zbada. 
- Nie będzie to bolało ? - Spytała Tosia , która była trochę przerażona wizytą w szpitalu. 
- Tylko odrobinkę. Ale będę cały czas przy tobie. Wiesz , ale najpierw dla Kacperka musimy znaleźć opiekunkę. 
- Ciocia Lena ! - powiedziała Tosia po chwili namysłu. - A kto to jest Kacper ?
- Twój młodszy brat. Obecnie jest u taty w szpitalu. Ale przecież nie może wiecznie nim się zajmować. 
  I tak obie pojechały do szpitala. Hana zaprowadziła Tosię do Leny , a sama poszła po Kacpra i też go zaprowadziła do Leny lecz Tosię wzięła ze sobą. 
 Obie poszły na izbę przyjęć , gdzie był Przemek który miał dyżur na szpitalnym oddziale ratunkowym. 
- Przemek możesz Tosią się zająć ?
- Hana nie mogę mam dyżur. 
- Nie w tym rzecz. Tosię od kilku dni brzuszek boli , a dzisiaj w szkole wymiotowała. 
- Chodź tu mój mały szkrabie. - Przemek wziął przybraną siostrzenicę na ręce i najdelikatniej położył na kozetce. - Powiesz mi ile już masz lat skończone ?
- Siedem za miesiąc skończę. 
- To już duża panna z Ciebie. Myślisz , że mogę dotknąć twojego brzuszka ? 
- Nie. Ja nie chcę. Boję się. 
- Tosiu po patrz na mnie. - Rzekła Hana. - Wujek Przemek nie zrobi Ci krzywdy. Będzie cię badał najdelikatniej jak potrafi. Czekaj mam pluszowego misia. Naszą maskotkę Izby przyjęć. 
  Hana podała misia dziewczynce , aby ta się przestała bać. A Przemek zaczął badać brzuch dziewczynki. 
- Ała to boli ! - Krzyknęła Tosia. 
- Spokojnie Tosiu. Muszę zrobić jeszcze jedno badanie. Będzie to USG jamy twojego brzuszka. 
- Przemek nie myślisz , że to wyrostek. 
- Ja nie myślę ja już stwierdziłem , że to wyrostek. Tylko muszę zrobić badania krwi i USG jamy brzusznej. 
- Przecież ona nie da pobrać sobie krwi. Ma nie całe siedem lat. 

niedziela, 2 października 2016

Miniaturka za 10000 wyświetleń

  Hana siedziała na kanapie i patrzyła na zdjęcie swojego męża Piotra. Wiedziała , że na rozrabiała.  Piotr nie chciał jej wybaczyć zdrady. 
  Też nie wiedziała czy chce rozwodu , ale za to wiedziała że nosi jego dziecko , a nie Radwana. 
  Nagle poczuła silny skurcz i kolejny. Zdołała jedynie wezwać pogotowie. 
  Po czterdziestu minutach była na bloku operacyjnym. I usłyszała płacz. Płacz małego dziecka. 
- Darek co z nim ? Co z moim synem ?
- Mały urodził się zdrowy. A ty jak się czujesz? 
- Lepiej. Darek proszę Cię , abyś wykonał badania genetyczne. 
- Co masz na myśli?
- Chcę , abyś pobrał od małego krew i od Krzysztofa. Do badań na ojcostwo. 
- Okej. 
  Lekarz zabrał małego na badania , a Hana została przewieziona na normalną salę. 
  Dwie godziny później Hana dostała swojego synka. Przyjrzała mu się dokładnie i zobaczyła oczy swojego męża. W tych samych oczach się zakochała. 
- Wiem , że jesteś synkiem Piotra. Tylko musimy poczekać aż Piotr Cię zobaczy. I zobaczy wyniki. 
- Hmm.. Jak Cię tu nazwać ? A może będziesz miał na imię Patryk ?
  Mały skrzywił się na imię jakie zapronowała Hana .
- A może Mikołaj? 
 Małemu dalej imię się nie podobało .
- Może nazwiemy Cię Kacper? - Mały uśmiechnął się. - A na drugie będziesz miał Piotr. 
  Małemu bardzo spodobało się imię , które wybrała Hana. 
 Trzy dni później przyszły wyniki testu na ojcostwo. Hana bardzo się zdziwiła , gdy przeczytała że Krzysztof Radwan nie ojcem Kacper. 
  Z dniem dzisiejszym ogłaszam , że w dniu 09 maja 2016 zlecone badania na ojcostwo Radwana Krzysztofa. Nie potwierdzają tego , że Krzysztof Radwan nie jest ojcem Kacpra Piotra Gawryły urodzonego 09 maja 2016 roku. 
  Niniejszym radzę znalezienie biologicznego ojca Kacpra Piotra Gawryły. 
      Data dzisiejsza : 12 maja 2016 rok.  
        Magdalena Rakajska. 
  Hana po przeczytaniu co napisała Magda tylko się uśmiechnęła. 
  - No co Kacperku czas znaleźć twojego ojca. 
  Hana pojechała do mieszkania swojego męża. Tam zastała otwarte na oścież drzwi i znalazła zakrwiawionego Piotra. 
  Szybko wezwała pogotowie ratunkowe oraz policję. Wzięła wiszącą szmatę , aby zatamować krwawienie. 
- Piotr nie możesz mi tego zrobić. Nie możesz mnie zostawić samej. Z twoim synem. Piotr zostałeś ojcem. Nie zostawiaj mnie. 
  Cały czas płakała i próbowała zatomować krwawienie. Po dziesięciu minutach przyjechała karetka pogotowia ratunkowego.
  W nim była Wiktoria z Adamem. Wiktoria wiząc zakrwiawionego Piotra odciągnęła blondynkę. 
- Hana co tu się stało ?
- Przyjechałam z Kacprem do Piotra. Te drzwi były otwarte na oścież. Więc weszłam i znalazłam zakrwiawionego Piotra. 
 Po chwili Piotr z Haną i Kacprem zostali przewiezieni do szpitala. Piotr został przewieziony na blok operacyjny , a Hana siedziała z Kacprem pod blokiem operacyjnym. 
  Po chwili podeszła do niej policja. 
- Dzień dobry podkomisarz Brodecki komenda stołeczna. To pani znalazła ofiarę ?
- Ofiarą jest mój mąż ! - Krzyknęła Hana. 
- Podejrzewa pani kto chciałby zabić pani męża ?
- Tak. Mój były kochanek Krzysztof Radwan. Gdy dowiedział się, że nie jest ojcem Kacpra to zaczął mi się odgrażać. 
- Może Pani pokazać wyniki na ojcostwo pani Krzysztof Radwan nie jest ojcem pani syna ?
- Jasne. 
  Hana podała mężczyźnie dokument na ojcostwo Radwana , które nie potwierdziły że jest ojcem. 
  Hana i Kacper pod blokiem operacyjnym spędzili cztery godziny. I w końcu Piotr został przewieziony na OIOM. 
- Andrzej co z Piotrem? Co z nim ? 
- Hana spokojnie. Piotr przeżył operację. 
  Hana słysząc te słowa tylko odetchęła z ulgą i poszła do bufetu i po prosić panią Marię , aby zajęła się Kacprem , a sama poszła na OIOM. 
- Piotr Kocham Cię. Nie możesz nas zostawić samych. Masz synka. Ma na imię Kacper. Drugie imię odziedziczył po tobie. Ma twoje oczy. Ma twój nos , twoje usta jedynie co po mnie odziedziczył to kolor włosów . Nie uwierzyłbyś , że Kacper jest twoim synem. Ale jak ja go zobaczyłam pierwszy raz to wiedziałam, że jest twoim synem. Piotr proszę Cię obudź. 
- Ale jakbyś mi nie uwierzysz to zrobiłam test na ojcostwo. I Krzysztof nie jest ojcem Kacpra. Ty nim jesteś. Proszę obudź się. Przepraszam , że Cię zdradziłam , ale ja wtedy nie wiedziałam co robię. W noc , którą Cię zdradziłam byłam pijana i nie świadoma co robię. Nie wiem czy mi wierzysz czy nie
- A Kacper ma już trzy dni. Szkoda że na OIOM nie można wprowadzić dzieci. Ale to nic nie szkodzi. Zobaczysz go jak się obudzisz i przewiozą Cię na normalną salę.
  Hana spojrzała na Piotra , ale nic nawet nie mrugnął. Położyła głowę na łóżku. I przytuliła się do jego ręki. 
  Hana zasnęła , a Piotr zaczął się budzić. Gdy się obudził zobaczył śpiącą słodko Hanę. 
   Nie mógł uwierzyć , w to że został ojcem. Zadzwonił po lekarza. I po chwili w jego sali znalazł się Andrzej. 
- Hana co się dzieje? - Spytał. Ale po chwili zauważył , że Piotr się obudził. 
- Andrzej co się stało ? Gdzie ja jestem?
- W szpitalu Piotr jesteś. Hana i Kacper znaleźli Cię we krwi. Co się stało we twoim mieszkaniu ?
- Jedynie co pamiętam to , że usłyszałem dzwonek do drzwi. Kim jest Kacper?
- Kacper jest twoim synem. Hana urodziła trzy dni temu. 
- Jakoś w to nie wierzę. 
  Andrzej słysząc te słowa tylko wzruszył ramionami i poszedł do pani Marii po synka Hany. 
  Może jak zobaczy synka to uwierzy. Pomyślał Andrzej po pietnastu minutach zjawił się z trzy dniowym chlopcem. 
- Kto to jest ? - Spytał Piotr .
- To właśnie Kacper. Bardzo jesteście do siebie podobni. Ale kolor włosów jednak odziedziczył po twojej żonie. 
  Piotr przyjrzał się dziecku. Rzeczywiście mały Kacper był jego małą kopią. 
- Andrzej mogę go wziąć na ręce ? - Spytał Piotr nie śmiało. 
- Jasne. W końcu to twój syn. 
  Andrzej dał Piotrowi Kacpra i wyszedł. A Piotr po patrzył na małego chłopca. Nagle Kacper zaczął płakać. Wystraszony Piotr zaczął budzić Hanę. 
- Piotr...

niedziela, 7 sierpnia 2016

Tajemnica cz. 25

  Trzy dni później Hana opuściła szpitali. Piotr narazie zakazał Hanie opuszczania łóżka póki jej gipsu nie zdejmą. Ale jak Piotr i dziewczynki byli po za domem to Hana cały dzień siedziała na kanapie oglądając seriale i jedząc kanapki , które wcześniej sobie zrobiła 
  Kilka dni później Piotr ją zastał w takiej sytuacji. Hana siedziała na kanapie oglądając M jak miłość. 
Piotr: Hana ty miałaś leżeć w łóżku w sypialni , a nie na kanapie w salonie. Hana: Piotrek o Jezu co za różnica czy leżę w łóżku czy na kanapie? 
Piotr: To , że łóżko jest wygodniejsze od tej kanapy. 
Hana: Jak zdejmą mi gips to pojedziemy do Agaty meble i kupimy nową kanapę. 
Piotr: Niech Ci będzie. Właściwie to musimy większe mieszkanie kupić , bo nie pomieścimy się w moim mieszkaniu. 
Hana: Właśnie zawisłam oko na takim jednym. 
  Hana włączyła laptop i pokazała mieszkanie Piotrowi. 
  Salon

Jadalnia



Sypialnia 

Pokój Amelki 
Pokój Ani 

Pokój dla dziewczynki

Pokój dla chłopca 

Pokój dla chłopca


Przedpokój




Ubikacja 



Łazienka



 Hana: O to moja propozycja . Ale ty możesz też coś wymyślić .
Piotr: Okej coś ja też wymyślę. A teraz czeka mnie przygotowanie obiadu. 
 Piotr zastanawiał się nad nowym domem , który budują dla niego i Hany. Postanowił , że sam jo urządzi. 


Tajemnica cz. 24

  Piotr po odebraniu córek wziął je ze sobą i dał je pod opiekę pani Marii , bo musiał iść szykować do operacji. Piotr na samą myśl , że Hana leży na chirurgi to by najchętniej wziął by wolne i poszedł by do niej , ale nie może , bo brakuje lekarzy. 
  W tym czasie w bufecie dziewczynki próbowały lekcje odrobić , ale nie wychodziło im to. 
Amelka: Nie no ja się poddaję. Nie zrobię tej matmy. 
Ania: Mama będzie zła jeśli nie odrobimy tych lekcji. 
Pani Maria : Jak sobie radzicie? 
Ania:Słabo. Za nic świecie nie zrobimy tego. 
Pani Maria: Pomogę wam z tą matematyką. 
  Pani Maria pomogła dziewczynkom odrobić lekcje , a potem nalała im zupy pomidorowej i dała im kotleta schabowego z ziemniakami i suruwką. 
  W tym  samym czasie Hana zaczęła wybudzać się po operacji. Gdy zobaczyła nad sobą Wiktorię to bardzo się zdziwiła. 
Hana: Wiki co ty tu robisz? 
Wiki: Piotr po prosił mnie abym przy tobie posiedziała. Jak się czujesz? 
Hana: Noga mnie nie boli. Więc dobrze. Chociaż strasznie jestem głodna , bo prawie dobę nie jadłam. 
Wiki: Jak to ? Hana ty nic dziś nie jadłaś? 
Hana: Tak się akurat złożyło. Gdy rano wstałam to zapomniałam, że mam nogę w gipsie i wylądowałam na podłodze łamiąc sobie nogę jeszcze bardziej. A ostatnio co jadłam to było wczoraj. Od wczorajszej kolacji nic nie jadłam. 
 Po chwili do Hany sali wszedł Rafał , który niósł obiad dla Hany. Hana spojrzała na Rafała pytająco. 
Rafał: Operacja udała się. Złożyliśmy nogę. Jak się czujesz? 
Hana: Dobrze się czuję. Ale chyba umrę z głodu. Bo jestem bardzo głodna .
Rafał: Trzymaj śniadanie i obiad. Ale jedz powoli. 
Hana: Taj jest panie doktorze. 
  Rafał wyszedł , a Hana zaczęła powoli jeść zarówno śniadanie i obiad. Po godzinie skończyła jeść. 
Wiki: Bardzo wzięłaś sobie do siebie słowa Rafała. - Powiedziała Wiki jak zobaczyła , że koleżanka już zjadła. 
Hana: Wiki ja w moim stanie nie mogę pozwolić sobie na cięższe operacje. Jakbym bardzo szybko coś zjadła to być może by doszło do pękniecia ściany żołądka. 
Wiki: W jakim stanie ? O czym ty mówisz?
Hana: Wiki jestem w ciąży. 
Amelka: Mama! - Krzyknęła Amelka. 
Ania: Mama! - Krzyknęła Ania. 
Hana: Dziewczynki co wy tu robicie ? Gdzie jest wasz tata ? 
Amelka: Tata jest na dyżurze , a my jesteśmy pod opieką pani Marii. 
Wiki: A gdzie jest pani Maria ?
Pani Maria: Pani doktor bardzo przepraszam za nie , ale uciekły mi. 
Hana: Pani Mario nic nie szkodzi. Ja ich też nie umiem upilnować. 
  Pani Maria zabrała dziewczynki do bufetu , a Hana z Wiki jeszcze chwilę rozmawiały , a potem Hana kazała Wiki pójść odpocząć. 

Tajemnica cz. 23

   Z wyników Hany wyszło , że wszystko jest w porządku i można jeszcze dziś ją operować. Hana od razu się zgodziła , bo niechciała mieć amputowanej nogi. 
  Chciała być pełni sił sprawna , aby potem móc wrócić do pracy. A nie być kaleką i cały dzień siedzieć i nad sobą użalać. 
  Operacja trwała trzy godziny i po trzech godzinach Rafał wyszedł z sali operacyjnej. 
Piotr: Co z Haną ?
Rafał: Operacja się udała. Kość wróciła na swe miejsce. Za pół godziny powinna się obudzić. Za chwilę przewieziemy ją na salę po operacyjną. 
Piotr: Dzięki Rafał. Jesteś wielki. 
  Piotr poszedł pod salę po operacyjną. Po chwili znalazła się tam Hana. Piotr wszedł na salę Hany. 
  Piotr siedział u Hany , ale nagle zadzwonił mu telefon , przecież miał dyżur , a jego i Hany Córki są jeszcze w szkole. 
  Piotr poszedł do lekarskiego , gdzie była Wiktoria która dyżur kończyła za dwadzieścia minut. 
Piotr: Hej Wiki. Mam prośbę. Możesz zajrzeć do Hany bo ja muszę iść córki odebrać ze szkoły. 
Wiki: Jasne. Tylko daj klucze od waszego mieszkania. 
Piotr: Ona leży u nas na chirurgi. Bo miała składaną nogę. 
  Wiktoria poszła na chirurgię , a Piotrek poszedł Anię i Amelkę odebrać ze szkoły. Chociaż dziewczynki miały dość nadopiekuńczych rodziców , którzy przywozili do szkoły i je odbierali. 

Tajemnica cz. 22

    Po nie całych pół godzinach Piotr z Haną byli na izbie przyjęć jak obiecał Wójcik i też był on.
Rafał: Hana co się dzieje? Co ty sobie zrobiłaś?
Hana: Rafał wczoraj sobie złamałam nogę , ale dziś rano jak wstawałam to zapomniałam , że mam na nodze gips no i się wywróciłam co spowodowało że doszło do przemieszczenia tej złamanej kości. 
Darek: Hana ja jestem ciekawy jak ty wstajesz i nie spóźniasz się do pracy , a się spóźniasz na badania. 
Hana: Darek to nie moja wina , że zaspałam. I wcale tego nie zrobiłłam specjalnie , aby uniknąć wizyty u Ciebie. Nawet specjalnie dzwoniłam do mojego ojca co jest związane z tą wizytą. 
Rafał: Właściwie co tu robi Darek ?
Piotr: Jego się pytaj. Okej. I tak Hana musimy mu powiedzieć. Hana trojaczków się spodziewa. 
Darek: Hana czemu mi nic nie powiedziałaś, że masz mieć trojaczki. 
Hana: Bo nie pytałeś. Dobrze powinnam Ci powiedzieć , ale miałam wrażenie , że jesteś na mnie zły. Nie wiedziałam jak z tobą rozmawiać. 
Darek: No troche byłem na Ciebie zły o te wizyty kontrolne na których nie raczyłaś się zjawiać. 
Rafał: No Hana. Musimy jakoś Cię przygotować do badania rentgenowskieo. Badania krwi i moczu. Plus USG ginekologiczne. Ale najpierw pokaż mi tą nogę. 
  Hana spojrzała na Rafała , a potem na Piotra i na sam koniec na Wójcika. Uśmiechnęła się , że rozumie. Po chwili Rafał zaczął badać jej nogę. Na co dziewczyna krzyknęła , gdy doszedł do jej złamanej kości. 
Rafał: Hana siedź spokojnie. Piotrek masz racje doszło do przemieszczenia kości. 
Hana: Wiem , ale to bolało. 
Rafał: Hana dziś zrobimy Ci badania. A jutro z operujemy Ci tą nogę. 
Hana: Rafał ja jadłam ostanio szesnaście godzin temu. Kolermjnych szesnastu godzin to ja nie wytzymam.  
Piotr: Rafał Hana nie jadła dziś śniadania ja tak samo. 
Darek: Jak będą wyniki to Cię z operujemy. A teraz na badania. 
  Pielęgniarka pobrała krew Hanie. I zabrała ją na badania. Po trzech godzinach wszystkie badania zostały zrobione teraz było jedynie czekać na wyniki. 

Tajemnica cz. 21

     Następnego dnia Hana obudziła się o jedenastej. Hana od razu spojrzała na zegarek. Gdy ujrzała , która godzina od razu zerwała się z łóżka całkowicie zapominając o złamanej nodze. Gdy tak wstała to nie minęły trzy sekundy , a już leżała na ziemi. 
Hana: Piotrek wstawaj. - Hana krzyknęła. A sama próbując podnieść z podłogi - ała. Moja noga. 
  Piotr odwrócił się w stronę Hany, która próbowała wstać z podłogi. Wstał z łóżka i podszedł do niej. 
Piotr: Kochanie co ty sobie znowu zrobiłaś ? - spytał Piotr pomagając jej wstać z podłogi. 
Hana: Wstałam zapominając o nodze no i wywróciłam się. No i teraz boli mnie noga. 
Piotr: Pokaż mi tą nogę. 
  Hana usiadła na łóżku. A Piotr zaczął zdjął z jej nogi gips , aby wyczuć czy nie doszło do przemieszczenia kości. 
Hana: Piotrek ja mam iść na badania do Wójcika. Chociaż godzinę temu tam powinnam być. Ała to boli Piotrek. 
Piotr: Kochanie doszło do przemieszczenia kości. Rafała czeka ciężki dzień. A co badań ? Dzwoń do Wójcika, że najprawdopodobniej Rafał będzie potrzebował jego konsultacji. 
Hana: Piotrek Rafał i tak się dowie , że jestem w ciąży. Lepiej przykuj mi torbę szpitalną. Tak jest potrzebna koszula nocna , kosmetyki , kapcie , jakiś film , abym w tym szpitalu nie zanudziła się na śmierć laptopa i szlafrok. 
  Piotr poszedł spakować Hanie spakować najważniejsze rzeczy. A w tym czasie do Hany zadzwonił Wójcik. 
Darek: Hana , gdzie ty jesteś ? ! Miałaś być godzinę temu na badaniach ! 
  Hana wyczuła , że jej kolega jest wściekły na nią , bo nie zjawiła się na umówionej kontroli. 
Hana: Darek przepraszam. Ale jest mała zmiana płanów. Ja przed chwilą wstałam. Ale ze swojej niezdarności wywróciłam się i doszło do przemieszczenia kości. Możesz przekazać Rafałowi , że będzie potrzebny na izbie przyjęć ? 
Darek: Ok. Zaraz mu przekażę , ale ja też tam będę. 
Hana: Okej . To my będziemy za jakieś pół godziny. Cześć. 
Darek: Okej. Pa . 
  Hana rozłączyła się telefon. I po chwili do sypialni wszedł Piotr. Który był już ubrany. 
Piotr: Gotowa ?
Hana: Muszę się jeszcze ubrać. Pomożesz ?
  Piotr uśmiechnął się i podał Hanie bluzkę i spódnicę.  Hana ubrała bluzkę , a Piotrek pomógł jej ubrać spódnicę. ( Hana śpi w bieliźnie ). 

Tajemnica cz. 20

  Hana po powrocie do domu schowała się w sypialni. Nie wiedziała jak z Piotrem porozmawiać o ciąży. Mimo mieli już bliźniaczki , ale jak poradzą sobie z trojaczkami. 
  Po chwili do sypialni wszedł Piotr , który martwił się o Hanę. Nie chciał , aby płakała. 
Piotr: Hana wszystko w porządku? 
Hana: Nic nie jest w porządku ! - Hana krzyknęła. Na co Piotr wystraszył się i przytulił Hanę. 
Piotr: Kochanie co się dzieje? Czemu płaczesz ? Noga Cię boli? 
Hana: Nie boli mnie noga. Po prostu hormony tak na mnie działają. Piotr pytałeś mnie co sobie zrobiłam. Bo jak szłam do mojej koleżanki to mnie jakiś facet rzucił książką. 
Piotr: Hana kiedy to się stało ? Na ulicy? 
Hana: Nie. W szpitalu na Banacha. Tam pracuje moja koleżanka , która jest ginekologiem. Chciałam , aby coś sprawdziła i moje przeczucia się potwierdziły. Piotrek jestem w siódmym tygodniu ciąży. - Hana spóściła głowę. A Piotr ją jeszcze mocniej przytulił. - Właściwie to trojaczków się spodziewamy. 
Piotr: Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na rozłączyłaam dwie piękne córki , mam piękną dziewczynę , a może będę miał pięknych synów. Kiedy masz następną wizytę? 
Hana: Jutro. Cholera dokumentację pierwszej ciąży jest u moich rodziców. 
Piotr: Zadzwoń do ojca , żeby Ci wysłał na maila. Jutro w szpitalu wydrukujesz. A oryginał dostaniesz pocztą. 
  Hana wyszła z sypialni i poszła do kychni porozmawiać z ojcem przez telefon. 
Hana: Hej tato jesteś jeszcze w klinice ?
Tata Hany: Cześć córeczko. Tak jestem i długo raczej z niej nie wyjdę , a co ? 
Hana: Potrzebuję swojej dokumentacji z pierwszej ciąży , a ona została u was w domu. Możesz mi ją wysłać na maila , a jak już będziesz w domu to pocztą mi ją wyślij. 
Tata Hany: Córeczko coś się stało? Jesteś jakaś wesoła. 
Hana: Tato w ciąży jestem. 
Tata Hany: No jasne. Już Ci wysyłam. 
Hana: Dzięki tato. Cześć. 
Tata Hany: Cześć. 
   Hana rozłączyła telefon. I poszła do sypialni , gdzie Piotr już spał. Hana poszła zjeść kolację i poszła pod prysznic. Po prysznicu poszła spać. 

czwartek, 4 sierpnia 2016

Tajemnica cz. 19

  Hana pojechała taksówką do szpitala , który znajdował się przy Banacha. W tym szpitalu pracowała jej przyjaciółka Zuzia Zawada. 
  Gdy weszła do szpitala poczuła dym spalenizny. W kącie siedział jakiś facet palący papierosa. 
Hana: Czy pan chce , żeby szpital wyleciał w powietrze ? 
Mężczyzna: Chcę , a może nie chcę. Co Cię laleczko to obchodzi. 
Hana: Nie no ja idę po ochronę. 
  Hana skierowała się w stronę ochrony nagle ten facet rzucił w książką leżącą na stoliku obok faceta. Na szczęście Hanę trafił w nogę . 
  Upadła na ziemię , ale szybko wstała i poszła po ochronę. Ochroniarze szybko interniowali i po chwili policja zabrała faceta na komisariat .
Ochroniarz: Pani kuleje. 
  Powiedział ochroniarz jak zobaczył , że ta ledwie chodzi. - Panie Krystianie proszę zabrać tą Panią na izbę. 
Hana: Proszę pana dziękuję za troskę , ale nic mi nie będzie. 
  Hanie zakręciło się w głowie. Gdy by nie reakcja ochroniarzy to by Hana leżała by nie przytomna na izbie. Racji z tego , że zaczęły pojawiać się zawroty głowy ochroniarze  to od razu. Zauważyli.
Krystian zabrał Hanę na izbie. 
Zuzia: Hana co ty tu robisz ?
Hana: Zakręciło mi się w głowie i ochroniarze zrobili wielką aferę. Ale chyba dobrze , bo chciałam abyś coś sprawdziła. 
Zuzia: Chcesz , żebym sprawdziła czy jesteś w ciąży? Robiłaś testy ?
Hana: Tak. Trzy wyszły pozytywnie i jeden negatywnie. Zresztą miesiączka mi się spóźnia dwa tygodnie. 
   Zuzia uśmiechnęła się i zaczęła robić USG brzuvha Hany. Co zobaczyła nie mogła uwierzyć. Na ekranie były trzy zdrowe serduszka . 
Zuzia: Hana to ósmy tydzień. No i trojaczków się spodziewasz. 
Hana: A co z dziećmi wszystko w porządku?
Zuzia: Jak najzupełniejszym porządku. A teraz pokaż mi tą nogę. 
  Zuzia zbadała nogę Hany , a potem wezwała ortopedę na konsultację. Tak jak myślała Zuzia noga Hany była złamana. 
  Ortopeda założył gips na nogę Hany i w końcu Hana mogła opuścić szpital. Spojrzała na zegarek dochodziła czternasta. Pojechała taksówką pod szkołę , gdzie zauważyła Piotra.
Piotr: Hana co ty sobie zrobiłaś ?
Hana: To długa historia. To co zabieramy dziewczynki do domu ?
Piotr: Tak. A właśnie Wójcik zwrócił mi uwagę , że od czterech miesięcy nie przychodzisz na kontrolę. 
Hana: Nie chce mi się z nim gadać. Podwieziesz mnie do szpitala. Muszę Tretterowi zanieść zwolnienie. 
  Piotr zawiózł Hanę do szpitala. Hana poszła do Trettera , gdy wychodziła spotkała Darka. 
Darek: Hana możemy porozmawiać? 
Hana: No okej porozmawiamy , ale jutro. 
Darek: Hana nie wygłupiaj się. Teraz. 
  Hana westchnęła i poszła za Wójcikiem do gabinetu. Usiadła na krześle , a Darek jej przyglądał. 
Darek: Hana czemu nie przychodzisz na kontrolę? - spytał łagodnie Wójcik. Choć nie wyglądał na spokojnego. 
Hana: Na co ? - spytała Hana udając zdziwienie 
Darek: Na kontrolę. Właśnie jak się czujesz? Bo rano pisałaś , że źle się czujesz.  A teraz widziałem Cię wychodzącą od Trettera ze złamaną nogą. 
Hana: Miałeś jutro się dowiedzieć. Ale ja mam pecha. Te poranne złe samopoczucie było tylko z jednych objawów , które występuje przy ciąży. 
Darek: Czyli mam rozumieć , że jesteś w ciąży? - Hana spóściła wzrok. Wyjęła zdjęcie USG , które zrobiła jej Zuzia. 
Hana: Darek jesteś na mnie zły ? 
  Darek sporzał na Hanę , ona była widocznie wystraszona. Że tak szybko dowiedział się o ciąży. 
Darek: Nie jestem na ciebie zły , o ciążę bo takich rzeczy Bóg nawet nie przewidzi. Ale mnie martwi to , że przestałaś przychodzić na kontrolę. 
Hana: Darek przepraszam. 
Darek : Nic nie szkodzi , ale masz być o dziesiątej na badaniach. 
  Hana uśmiechnęła się i wyszła z gabinetu. Na korytarzu nył Piotr. Hana pocałowała Piotra i wrócili do domu . 

Tajemnica cz. 18

   Kilka dni później Piotr i Hana wraz z córkami wrócili do Leśnej Góry. 
  Ania i Amelka były bardzo szczęśliwe , że ich rodzice wrócili do siebie. Amelka i Ania wróciły do szkoły. A Piotr z Haną wrócili do pracy. 
    Po gwałcie minęły cztery miesiące. Hana przez pierwsze dwa miesiące musiała u Wójcika zjawiać się co tydzień na kontroli. 
  W końcu Hana przestała chodzić na badania , bo już to zaczęło męczyć. 
  Dwa miesiące po ostatniej wizycie Hany u Darka , Piotr i Hana zrobili se owocną noc. 
  Dziś mija pół roku od gwałtu na Hanie. Hanie od rana było nie dobrze co Piotr z dziewczynkami zauważył. 
Piotr: Hana dobrze się czujesz?
Hana: Dobrze. - Hana odpowiedziała słabo. - Dobra ja muszę iść do pracy , bo inaczej Wójcik mnie zabije. 
Piotr: Kochanie zostań w domu. Przecież widzę, że źle się czujesz. Mnie nie oszukasz. 
  Hana skiwnęła głową i poszła napisać do Wójcika , że nie przyjdzie do pracy. A Piotr tylko uśmiechnął się i zabrał dziewczynki do szkoły , a potem pojechał do pracy.
 A Hana zaczęła szukać  testu ciążowego , gdyż zdała sobie sprawę, że okres spóźniał się dwa tygodnie. 
   Hana zrobiła cztery testy ciążowe. Na trzech wyszło pozytywnie na jednym negatywnie. 
  Spojrzała na zegarek jej przyjaciółka , teraz jest w pracy. Postanowiła , że do niej się wybierze. 

Tajemnica cz. 17

  Kilka dni później Hana mogła opuścić szpital. A ona tylko na samą myśl o powrocie do domu tylko westchnęła. Przecież nie mogła wrócić do swego mieszkania , bo tam wszystko przypominało. 
- Piotr może pojedziemy do moich rodziców. Ania by chętnie spotkała się z babcią. 
- Hana to nie najlepszy pomysł. Jeśli ona mnie zobaczy to znowu będzie chciała zabić siostrę. 
- Wiem kochanie , że się boisz. Ale chciałam z nią wyjaśnić parę spraw. 
  Piotr w końcu uległ. Trzy dni później cała czwórka pojeleciała do Izraela. Piotr wolał spać w hotelu. Nie chciał iść na spotkanie z mamą ukochanej. Zwłaszcza po tym co zrobiła. 
  Jednak , gdy weszli do domu Hany był tylko jej ojciec. Hana nie zauważyła żadnych rzeczy matki. 
- Tato , gdzie jest mama ? - spytała Hana. 
- Wyjechała . Powiedziała mi prawdę. 
- O czym tato ?
- To , że potrąciła siostrę ojca twoich córek. I że podrzuciła drugą córkę ojcu dziecka. 
  Po chwili do mieszkania wbiegły Amelka i Ania. A za nim szedł Piotr , który na widok swojego niedoszłego teścia uśmiechnął się. 
- Dzień dobry panie Jacubie. - przywitał się Piotr. 
-Dziadek ! - Krzyknęła Ania. 
  Amelka stała za tatą . Nie chciała się pokazywać. 
- Piotr? - Spytał niedowierzaniem widząc byłego chłopaka córki. - Wróciliście do siebie mimo , że moja żona o mało nie zabiła Ci siostry. 
- Panie Jacubie ja Hanę kochałem i ją nadal kocham. Panu to nie przeszkadza , że jestem z pana córką. 
- Mi to nigdy nie przeszkadzało. Bo ja Piotr zawsze Cię lubiłem. Nie mam pojęcia czemu moja żona nienawidzi Cię Piotr. 
  Hana i Piotr z córkami u ojczyma Hany spędzili cały urlop , który zadundował Tretter. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Tajemnica cz. 16

  Po wyjściu policjantów Hana tylko westchnęła. Coraz mocniej bolało ją krocze. Wstała w końcu i poszła do Darka. Mimo , że kolega zabronił jej wstawania z łóżka. 
  Idąc korytarzem Hanę zauważyła pielęgniarka i od razu Hanę zawróciła do jej sali. 
Pielęgniarka : Pani doktor ile razy dr Wójcik mówił , że pani ma leżeć. 
Hana: Z pięć razy. Ale coraz mocniej boli mnie krocze. 
Pielęgniarka: Zawołam doktora Wójcika. 
Hana: Proszę tylko nie doktora Wójcika. 
 Pielęgniarka tylko pokręciła głową i poszła po lekarza. A Hana położyła się na łóżku. Ledwie zdążyła zamknąć oczy , a już w jej sali był Wójcik. 
Darek: Hana co się dzieje? 
Hana: Z każdą chwilą coraz mocniej boli mnie krocze. - przyznała się Hana. 
Darek: Ułóż się do badania. 
  Hana chciała zaprotestować , ale on spojrzał na nią wzrokiem typu żadnego ale. Hana posłusznie wykonała polecenie kolegi. Odwróciła głowę , aby nie patrzeć. 
Darek: Hana już po wszystkim. Najwyraźniej znieczulenie przestało działać. Czasami to się zdarza po tak brutalnym gwałcie. 
Hana: Ale kiedy to przestanie boleć? 
Darek: Już za chwilę. Poproszę pielęgniarkę , żeby Ci podała leki przeciwbólowe. 
Hana: Darek przepraszam Cię , że musisz mną się zajmować. 
Darek: Hana nie przepraszaj. Bo dobrze wiesz , że to mój obowiązek. Ciesz się , że nie wygłosiłem Ci kazania na temat twojej nieodpowiedzialności. 
Hana: Nie wiem o czym mówisz. 
  Darek tylko pokręcił głową i wyszedł z sali Hany. A Hana tylko patrzyła w sufit. Po chwili przyszła pielęgniarka i podała Hanie leki przeciwbólowe. 

Tajemnica cz. 15

  Hana po wyjściu Piotra z sali usiadła na łóżku. Nie chciała leżeć w szpitalu. Ale wiedziała że jeśli opuści szpital to będzie miała nie źle przerąbane. 
  Po tym wszystkim krocze ją bardzo bolało. Nie chciała martwić Wójcika , bo by nie wypuścił by jej po trzech dniach. Tylko co najwyżej po tygodniu. 
  Po chwili do jej sali weszła policja. Hana się zastanawiała co oni tu robią. 
Policjant: Dzień dobry. Czy tu leży dr Hana Goldberg? 
Hana: ...
Darek: Co państwo tu robią ? Pacjentka musi odpoczywać. 
Hana: Darek daj spokój. Przesłuchanie wolę mieć za sobą. 
Policjant: Mogę przesłuchać pacjentkę. Czy mam prosić prokuratora o zgodę ?
Darek: Hana na pewno chcesz ? - spytał Wójcik. A ta skiwnęła głową . - Proszę. Tylko jej nie męczcie zbyt bardzo. Macie dziesięć minut. 
  Darek wyszedł , a Hana spojrzała na policjantów. 
Policjant: Co się wydarzyło w pani gabinecie? 
Hana: Za wiele to ja panu nie powiem. Gdyż najprawdopodobniej uderzyłam się w głowę. Pamiętam , że jakiś mężczyzna wbiegł do mojego gabinetu. Potem film mi się urywa. 

Tajemnica cz. 14

  Darek spojrzał smutno na niego i oboje udali się na izbę przyjęć. 
Darek: Hana tak mi przykro co się stało. 
Hana: Wiem Darek. Ja jestem ciekawa czy dalej będę mogła funkcjonować. 
Piotr: Dobra koniec tych pogaduszek. Bo Hana ma mieć jeszcze zrobione kilka badań. 
Darek: Hana na pewno dasz radę ? - spytał Wójcik. A ona tylko pokiwała głową , że tak. 
  Darek przystąpił do badania. Hana skrzywiła się , ale ledwo wytrzymała tortury zadane ze strony Wójcika. 
  Pewnym momencie chciała się wyrwać , ale Piotr na nią spojrzał groźnie. Po chwili Darek skończył. 
Darek: Już po wszystkim. 
Hana : I co? - Dobrze wiedziała , że została zgwałcona. 
Darek: Pewnie zauważyłaś jak w pewnym momencie chciałaś się wyrwać. Z powodu , że doszło do poronienia. 
  Hanie łzy spłynęły po polikach. Piotrowi też spłynęły łzy po polikach. Nie mógł uwierzyć , że po jednej nocy spędzonej razem po kilku latach że Hana zaszła w ciążę i ją poroniła. 
Darek: Muszę oczyścić Ci macicę. 
 Hana skiwnęła głową , że rozumie. Darek podał znieczulenie miejscowe. W pewnych momentach Hana wyrywała.
Piotr: Hana leż spokojnie. Darek zrobi tobie całkiem przypadkowo krzywdę. Lub sobie zrobi krzywdę. 
Hana: Długo jeszcze? 
Darek: Hana jak będziesz się wyrywała to ja do nocy tego nie skończę. 
  Hana skiwmęła głową , że rozumie i w końcu przestała się ruszać. Po piętnastu minutach Darek skończył , a Hana została przewiezi

Tajemnica cz. 13

  Dwa dni później Piotr wyzdrowiał i mógł wrócić do pracy. Jego stosunki między Haną , a nim nieco polepszyły. 
  Kilka tygodni później ( sory za przeskok w czasie ).   Hana siedziała w swoim gabinecie , gdy nagle do jej gabinetu wbiegł mąż z jednej pacjentek. 
  Mężczyzna zaatakował lekarkę i ją zgwałcił. Hana leżała nie przytomna. 
  Po chwili do jej gabinetu wszedł Wójcik po prosić Hanę , aby mu asystowała. 
Darek: Hana słyszysz mnie. - lekarka nie odpowiadała. Lekarz szybko zawołał pielęgniarkę i po prosił , aby zabrała Hanę na izbę przyjęć. A sam wezwał policję , bo w gabinecie Hany było pobojowisko. 
  W tym czasie izba przyjęć. Na izbie przyjęć dyżur Piotr. Gdy zobaczył nie przytomną Hanę od razu się spytał. 
Piotr: Co się stało?
Pielęgniarka: Doktor Wójcik znalazł nie przytomną panią doktor. 
Piotr: Dziękuję. Robimy badania krwi , USG brzucha , tomografia głowy rentgen prawej nogi. 
Hana: Gdzie ja jestem? - spytała już przytomna Hana . Po chwili rozpłakała się. 
Piotr: Hana ktoś Ci zrobił krzywdę? - Spytał Piotr. Jednocześnie przytulając Hanę. Jednak ta od razu się wyrwała. - Hana ktoś Cię... - Nie potrafił wypowiedzieć tych słów na głos. 
Hana: Tak Piotr. Przepraszam. Zawołasz Darka ?
Piotr: Jasne. Tylko po co ?
Hana: Żeby zrobił badania ginekologiczne. Wiem , że to wydaje się dziwne. Że dam się zbadać ginekologowi facetowi. Ale ja i on jesteśmy jedynymi ginekologami w szpitalu. 
Piotr: Jesteś bardzo dzielną pacjęntką. 
  Piotr wyszedł z izby przyjęć i poszedł do Wójcika. Zmalazł go w gabinecie Hany , który rozmawiał z policją. 
  Darek go zauważył i spojrzał na niego. 
Darek: Piotr co z Haną ? 
Piotr: Może jednak na osobności.Bo jednak tajemnica lekarka obowiązuje. 
Policjant: Panie doktorze czyj to jeszcze gabinet. Bo nie sądzę , że był to pana gabinet. 
Piotr: Mojej pacjentki. Ale serio proszę już stąd wyjść.
  Policjanci wyszli z gabinetu Hany. A Piotr odwrócił się stronę kolegi. 
Darek: Piotr mów o co chodzi? 
Piotr: Wyprosiłem policję , bo nie wiem czy Hana chce zgłosić , że została zgwałcona. Właśnie po prosiła mnie , abyś przyszedł i zrobić jej badania ginekologiczne. 
  Darek spojrzał smutno na kolegę , a potem udał się za Piotrem na izbę przyjęć. 

10000 wyświetleń






  Kilka dni temu wybiło mi już 10000 wyświetleń. To sporo jak na prawie jeden rok. Więc chciałam powiadamić , że w najbliższym czasie napiszę jednorazówkę z tej okazji.

niedziela, 31 lipca 2016

Tajemnica cz. 12

 Hana zmęczona wróciła po dyżurze. Piotr spał w sypialni ,dziewczynki spały w pokoju Amelki , a Lena spała w salonie na kanapie. 
Hana: Lenka czas wstawać. 
Lenka: Hana jeszcze pięć minutek. - powiedziała Lena przez sen . Hana na szturchnęła ramieniem przyjaciółkę. 
Lenka: No już wstaję , która godzina ? 
Hana: W pół do jedenastej. Zadzwonić po Witka , aby przyjechał po Ciebie ? 
Lenka: Hana jestem samochodem. 
  Lena wyszła z mieszkania ukochanego jej przyjaciółki. Gdy dohechała do swojego mieszkania zastała tam śpiącego Witka na kanapie. 
  Lena nie chcąc budzić męża poszła pod prysznic. Jednak pokusa , aby nue budzić ukochanego była zbyt wielka. Więc posranowiła go obudzić. 
 Po chwili Witek obudził się ze słodkiego snu. 
Witek: Kochanie , gdzie ty byłaś przez cały dzień. - Spytał wyraźnie zmartwiony tym , że nie odbierała od niego telefonu . 
Lenka: Przez pół dnia byłam w pracy. Potem odebrałam Laurę i Felka z przedszkola. Z przedszkola pojechałam do szkoły , aby odebrać córki Hany i Piotra , bo im to obiecałam. Później oddałam Felka i Laurę twojej mamie. Doszła godzina szesnasta więc musiałam Amelkę i Anię zawieźć do domu. Piotr spał więc zajęłam się dziewczynkami do powrotu Hany. A raczej do ich pójścia spać. Bo sama też zasnęłam. 
Witek: Kochanie jaki ty miałaś ciężki dzień aż w głowie mi się kręci. 
  Witek przytulił Lenę. A Lena wysłała Hanie , że jest bezpiecznie w domu. 

Tajemnica cz. 11

  Piotr obudził się następnego dnia. Na szafce nocnej stało dla niego śniadanie i karteczka:
        Śniadanie ma być zjedzone
   jak zjesz nie ruszaj się z łóżka. O 
  Koło jedenastej ma przyjść Przemek. 
  Macie się porozumieć. Dałam mu klucze,
  żebyś nie musiał wstawć z łóżka i 
  mu otwierać. Dziewczynki zawiozłam 
  do szkoły. Lena je przywiezie z powrotem 
  o szesnastej. Ja będę o 22.  
              Hana :)
  Piotr z niesmakiem spojrzał na śniadanie. Potem je zjadł. Dochodziła właśnie godzina jedenasta. Nagle usłyszał dźwięk przekręcającego zamka w drzwiach. 
  Po chwili w sypialni Piotra znalazł się Przemek. 
Przemek: Hana kazała nam się pogodzić. Choć dobrze wie , że nie nawidzę Cię po tym jak zostawiłeś ją. 
Piotr: Przemek posłuchaj mnie i nie przerywaj mi. Może po tym co usłyszysz zmięknie Ci serce. I dasz mi szansę . 
Przemek: Okej. Słucham Cię uważnie. 
Piotr: Przemek to było za nim ja i Hana rozstaliśmy. Matka Hany zawsze mnie nie nawidziała. No i więc postanowiła mnie trochę poszantażować. Jeśli z nią nie zerwę to powiedziała , że coś się stanie mojej siostrze. Zerwałem z nią w dniu , w którym dowiedziałem się, że Hana jest w ciąży. Nie powinienem wtedy jej zostawiać , ale uznałem że jeśli jej matka dowie się o ciąży to spróbuje i zabić własne wnuki. Mimo , że z Haną zerwałem to ona potrąciła mi siostrę . I przez nią moja siostra jeździ na wózku inwalidzkim. Kilka miesięcy później na wycieraczce znalazłem noworodka w kołysce. 
Przemek: Czyli matka Hany postanowiła rozdzielić Ciebie i Hanę. A potem Amelkę oddzielić od matki i siostry. 
Piotr: Dokładnie tak. Matka Hany jest chora psychicznie. I powinna leżeć w szpitalu psychiatrycznym na oddziale zamkniętym. 
Przemek : Dokładnie tak. Szczerze mówiąc to cieszę się , że jesteście razem. 
Piotr: Przemek dziękuję , że mnie akceptujesz. 
Przemek: Właśnie jak się czujesz? 
Piotr: Hana Cię tu przysłała , aby mnie skontrolować? Szczerze to lepiej się czuję niż wczoraj wieczorem. 
Przemek: To dobrze. 
  Przemek i Piotr rozmawiali jeszcze z godzinę. A potem młody chirurg wrócił do hotelu rezydentów , gdyż musiał spakować resztę rzeczy swoich , Wiktorii i Frani. 

Tajemnica cz. 10

Hana: Lena co ty tu robisz? 
Lena: Żadne z was nie odbierało komórki. Przez co musiałam wam córki odebrać ze szkoły. 
Hana: Lena przepraszam Cię najmocniej. Piotr dopiero się obudził. A ja miałam do dziewietnastej dyżur. 
Lena: Właśnie jak się on czuje ? - spytała Lena. 
Hana: Kawy ? Herbaty ? - spytała Hana. 
Lena: Herbaty. Mam nadzieję , że nie pogorszyło mu się. 
Piotr: Cześć Lena. Co tu robisz? 
Hana: Piotrek do łóżka. Zaraz dostaniesz gorącej herbaty z cytryną i miodem. 
Piotr: Hana daj mi spokój. Dobrze wiesz , że nie lubię leżeć w łóżku. 
Lena: Wy jesteście jak małe dzieci. Piotr jak się czujesz? 
Piotr: Szczerze to marnie. 
Hana: To w takim razie co tu robisz ? Do łóżka natychmiast. 
Lena: Ona taka zawsze jest. Kładź się. 
  Piotr posłusznie poszedł położyć do łóżka. Po chwili Hana przyniosła mu ciepłą kolację. I zakazała mu ruszać się z łóżka. 
  Piotr dla własnego bezpieczeństwa posłuchał Hany i nie ruszał się z łóżka. 

Tajemnica cz. 9

  Piotr obudził się z koszmarnego snu. A obok niego siedziała Hana. 
Hana: Piotr jak się czujesz?
Piotr: Marnie. Muszę Ci o czyśm powiedzieć. I to dotyczy twojej matki. 
Hana: Piotr coś nią złego się dzieje z nią ? - spytała przerażona Hana. 
Piotr: Nie. Przed naszym rozstaniem ona zaczęła mnie szantażować. 
Hana: Piotr jaki szantaż ? O czym ty teraz mówisz ?! 
Piotr: Nie zerwałem z tobą ze względu na siebie. Tylko ze względu na Ciebie i dziewczynki. I na moją siostrę. Mimo po naszym rozstaniu i tak ją potrąciła. 
Hana: Piotr czemu nic mi nie powiedziałeś? - spytała Hana mając żal do Piotra. 
Piotr: Co miałem Ci powiedzieć. Że mnie szantażuje twoja matka , że jeśli z tobą nie zerwę to zabije mi siostrę ? 
Hana: Piotr przepraszam. Ja nic nie wiedziałam. A co do twojej siostry. Przykro mi. 
Piotr: Spokojnie ona żyje. Tylko przez ten wypadek jeździ na wózku inwalidzkim. 
Hana: Piotr wiesz , że ja dale j Cię kocham. Nie chciałam , abyś wtedy porzucił. 
Piotr: Wiem. Przepraszam nie powinienem wtedy ochodzić. Zwłaszcza , że potrzebowałaś mnie najbardziej. Hana ja zwsze będę Cię kochał , oraz zwsze Cię kochałem i kocham Cię na zawsze. 
Hana: To wrócimy do ssiebie skoro wyznaliśmy sobie ponownie miłość ? 
Piotr: Hano Ano Goldberg czy zaszczycisz mnie i zostaniesz ponownie moją dziewczyną ? 
Hana: Tak. Właśnie jak się czujesz? Spadła Ci gorączka ?
Piotr: Nie . Raczej mi wzrosła , bo dalej źle się czuje. 
Hana: Piotr zadzwonię może po Lenę. 
  W tym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi. Hana poszła otworzyć drzwi. Ujrzała tam przyjaciółkę i swoje córki.