Hana pojechała taksówką do szpitala , który znajdował się przy Banacha. W tym szpitalu pracowała jej przyjaciółka Zuzia Zawada.
Gdy weszła do szpitala poczuła dym spalenizny. W kącie siedział jakiś facet palący papierosa.
Hana: Czy pan chce , żeby szpital wyleciał w powietrze ?
Mężczyzna: Chcę , a może nie chcę. Co Cię laleczko to obchodzi.
Hana: Nie no ja idę po ochronę.
Hana skierowała się w stronę ochrony nagle ten facet rzucił w książką leżącą na stoliku obok faceta. Na szczęście Hanę trafił w nogę .
Upadła na ziemię , ale szybko wstała i poszła po ochronę. Ochroniarze szybko interniowali i po chwili policja zabrała faceta na komisariat .
Ochroniarz: Pani kuleje.
Powiedział ochroniarz jak zobaczył , że ta ledwie chodzi. - Panie Krystianie proszę zabrać tą Panią na izbę.
Hana: Proszę pana dziękuję za troskę , ale nic mi nie będzie.
Hanie zakręciło się w głowie. Gdy by nie reakcja ochroniarzy to by Hana leżała by nie przytomna na izbie. Racji z tego , że zaczęły pojawiać się zawroty głowy ochroniarze to od razu. Zauważyli.
Krystian zabrał Hanę na izbie.
Zuzia: Hana co ty tu robisz ?
Hana: Zakręciło mi się w głowie i ochroniarze zrobili wielką aferę. Ale chyba dobrze , bo chciałam abyś coś sprawdziła.
Zuzia: Chcesz , żebym sprawdziła czy jesteś w ciąży? Robiłaś testy ?
Hana: Tak. Trzy wyszły pozytywnie i jeden negatywnie. Zresztą miesiączka mi się spóźnia dwa tygodnie.
Zuzia uśmiechnęła się i zaczęła robić USG brzuvha Hany. Co zobaczyła nie mogła uwierzyć. Na ekranie były trzy zdrowe serduszka .
Zuzia: Hana to ósmy tydzień. No i trojaczków się spodziewasz.
Hana: A co z dziećmi wszystko w porządku?
Zuzia: Jak najzupełniejszym porządku. A teraz pokaż mi tą nogę.
Zuzia zbadała nogę Hany , a potem wezwała ortopedę na konsultację. Tak jak myślała Zuzia noga Hany była złamana.
Ortopeda założył gips na nogę Hany i w końcu Hana mogła opuścić szpital. Spojrzała na zegarek dochodziła czternasta. Pojechała taksówką pod szkołę , gdzie zauważyła Piotra.
Piotr: Hana co ty sobie zrobiłaś ?
Hana: To długa historia. To co zabieramy dziewczynki do domu ?
Piotr: Tak. A właśnie Wójcik zwrócił mi uwagę , że od czterech miesięcy nie przychodzisz na kontrolę.
Hana: Nie chce mi się z nim gadać. Podwieziesz mnie do szpitala. Muszę Tretterowi zanieść zwolnienie.
Piotr zawiózł Hanę do szpitala. Hana poszła do Trettera , gdy wychodziła spotkała Darka.
Darek: Hana możemy porozmawiać?
Hana: No okej porozmawiamy , ale jutro.
Darek: Hana nie wygłupiaj się. Teraz.
Hana westchnęła i poszła za Wójcikiem do gabinetu. Usiadła na krześle , a Darek jej przyglądał.
Darek: Hana czemu nie przychodzisz na kontrolę? - spytał łagodnie Wójcik. Choć nie wyglądał na spokojnego.
Hana: Na co ? - spytała Hana udając zdziwienie
Darek: Na kontrolę. Właśnie jak się czujesz? Bo rano pisałaś , że źle się czujesz. A teraz widziałem Cię wychodzącą od Trettera ze złamaną nogą.
Hana: Miałeś jutro się dowiedzieć. Ale ja mam pecha. Te poranne złe samopoczucie było tylko z jednych objawów , które występuje przy ciąży.
Darek: Czyli mam rozumieć , że jesteś w ciąży? - Hana spóściła wzrok. Wyjęła zdjęcie USG , które zrobiła jej Zuzia.
Hana: Darek jesteś na mnie zły ?
Darek sporzał na Hanę , ona była widocznie wystraszona. Że tak szybko dowiedział się o ciąży.
Darek: Nie jestem na ciebie zły , o ciążę bo takich rzeczy Bóg nawet nie przewidzi. Ale mnie martwi to , że przestałaś przychodzić na kontrolę.
Hana: Darek przepraszam.
Darek : Nic nie szkodzi , ale masz być o dziesiątej na badaniach.
Hana uśmiechnęła się i wyszła z gabinetu. Na korytarzu nył Piotr. Hana pocałowała Piotra i wrócili do domu .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz