poniedziałek, 27 czerwca 2016

1.04 Pierwszy dyżur

    Hana poszła do pokoju lekarskiego, gdzie była już większość lekarzy. 
  Zastanawiała się jak pozostali lekarze na jej widok zareagują .
   Tretter widządz Hanę uśmiechnął się do niej i podał jej przybory robocze. 
   Hana weszła za dyrektorem , a on pokazał palcem gdzie jest przebieralnia. 
  Oczywiście ona poszła we skazanym kierunku. Ubrała się w biały kitel i niebieskie spodnie. 
  Schowała torebkę do szafki , od której wcześniej otrzymała klucze. 
   Klucze schowała do kieszeni i kitla. I w końcu udało jej się opuścić przebieralnię. 
  W pokoju lekarskim już byli wszyscy lekarze. Hana stanęła z boku. 
Tretter: Od dziś mamy nowego ginekologa Hanę Goldberg. Zajmie miejsce Marty Olejczak , która trzy tygodnie temu dała mi wypowiedzenie z pracy. 
Hana: Dyrektorze... 
   Hana chciała już wyjść z pokoju lekarskiego, ale dyrektor stał prz y drzwiach.
Tretter: Pani Hano nie ma czego się bać. A to są nasi lekarze.



  1. Wiktoria Consalida - chirurg
  2. Tomasz Rzepecki - chirurg dziecięcy 
  3. Przemysław Zapała - chirurg
  4. Aleksandra Pietrzak - ginekolog
  5. Klaudia Miller - ortopeda
  6. Borys Jakubek - chirurg
  7. Bruno Walicki - chirurg
  8. Monika Zybert - psychiatra dziecięcy ordynator
  9. Julia Burska - neurochirurg
  10. Zofia Burska - anestezjolog ordynator
  11. Jakub Burski - chirurg
  12. Jadwiga Ziemiańska - anestezjolog
  13. Ruud van der Graff - anestezjolog
  14. Sylwia Mróz - neurochirurg ordynator
  15. Dorota Rogalska neurochirurg
  16. Marek Rogalski- kardiochirurg 
  17. Szczepan Lipski - kardiochirurg 
  18. Piotr Gawryło - chirurg
  19. Agata Lipska - internista
  20. Adam Krajewski - chirurg
  21. Lena Starska - internista
  22. Witek Latoszek - internista ordynator
  23. Zuza Krakowiak - internista
  24. Michał Sambor - chirurg ordynator
  25. Nina Rudnicka - chirurg
  26. Andrzej Falkowicz - chirurg
  27. Dariusz Wójcik - ginekolog ordynator
  28. Marcin Nowak - ginekolog
  29. Rafał Konica - ortopeda
  30. Szymon Dryl - Psychiatra

  Hana bardzo zdziwiła się , gdy usłyszała imię swego brata. Najwyraźniej też został lekarzem. 
   Poszłam za ginekologami , którzy mieli dyżur. Za Olą tylko, bo miałyśmy zmienić. Gdy się zmieniliśmy Ola pokazała Hanie , gdzie jest jej gabinet.  
  Podczas dyżuru zbadała kilka pacjentek odebrała pięć porodów. 
    Zmęczona wróciła do domu. 

1.03 Dziwny SMS od mamy Hany

    Hana 

    Zamiast pójść do domu to postanowiłam przejść się po szpitalu.Nagle zobaczyłam kobietę trzymającą się za brzuch. 
Ja: Wszystko w porządku?
Kobieta: Nic mi nie jest. Auła Auła. 
Ja: Właśnie widzę jak pani nic nie jest. Siostro proszę zabrać panią na izbę przyjęć . 
   Zwróciłam się do pielęgniarki przechodzącej . Pielęgniarka zabrała kobietę na izbę. A ja usiadłam na krześle. 
   Znów nie wiedziałam , gdzie szukać brata. 
  Nagle dostałam SEMESa od mamy : 

    To ja mama. Znalazłam twój akt urodzenia. Twój ojciec ma na imię Andrzej Zapała. Ale zmienił nazwisko , gdy brał ślub. Twój brat ma na imię Przemysław Zapała , gdyż swoje nazwisko odziedziczył po twoim ojcu. 
                                          Mama !

    Przeczytałam kilkakrotnie esesmesa od mamy. Nie wiedziałam co robić. Przynajmniej wiem , jak ma nazwisko mój brat. Ale jak on zareaguje , że ma starszą siostrę. 

1.02 Rozmowa o pracę

    Hana o koło w pół do drugiej pojechała do szpitala . Ale po tym szpitalu oczywiście błądziła , bo była w nim pierwszy raz. 
  Po jakiś piętnastu minutach błądzenia znalazła gabinet dr Trettera. 
    Gdy zapukała do drzwi gabinetu Trettera . Gdy usłyszała proszę to weszła do gabinetu. 
Hana: Dzień dobry. Nazywam się Hana Goldberg. Byłam z panem umówiona o rozmowę kwalifikacyjną. 
Tretter: Dzień dobry. Pani zapewnie przyszła w sprawie pracy w moim szpitalu. Czym się pani zajmuje ?
Hana: Jestem lekarzem ginekologiem. Poszukuje pracy.
    Hana pokazała dyrektorowi swoje dokumenty. I pozwolenie na pobyt w Polsce. Też miała ubezpieczenie i obywatelstwo międzynarodowe. 
   Dyrektor zatrudnił Hanę i powiedział jej , że za trzy godziny ma przyjść na dyżur. 

niedziela, 26 czerwca 2016

1.01 Poszukiwanie brata

   Hana

   Dziś przyjechałam do Leśnej Góry poszukując swego brata Przemka. Nie znam go wcale. 
  Nie mam bladego pojęcia , gdzie mam go szukać. Nie wiedziałam gdzie mieszka , czym się zajmuje. Jakie ma nazwisko. Znałam tylko jego imię. 
  Mama powiedziała , że mój ojciec przyjął nazwisko pożonie. Ale syn ma nazwisko po ich ojcu. 
  Tylko , że ona już nie pamięta jak miał  nazwisko mój ojciec. 
  Ze zmęczenia zasnęłam na sofie w salonie. 
   Następnego dnia obudziłam się na sofie. Zjadłam śniadanie i wypiłam kawę. 
  Po śniadaniu zasiadłam przed komputer w celu poszukiwaniu pracy. Znalazłam ogłoszenie , że potrzebują nowego ginekologa. 
  Może ja nim zostanę , więc zadzwoniłam do szpitala. 
Ja: Dzień dobry tu mówi Hana Goldberg. W internecie znalazłam ogłoszenie , że jest potrzebny ginekolog. To ogłoszenie jest aktualne ? 
Tretter: Dzień dobry tu dyrektor szpitala Stefan Tretter. Poszukuje pani pracy ginekologa ? 
Ja: Tak poszukuje. 
Tretter: Proszę przyjechać dziś o czternastej. 
Ja: Okej będę. 
  Spojrzałam na zegar była godzina siódma rano. Miałam siedem godzin na wyszykowanie na rozmowę z dyrektorem. 

31. Poród

    Kilka miesięcy później Hana urodziła zdrowego synka. Razem z Piotrem i dziewczynkami nazwali go Adam.

   Chłopiec urodził się zdrowy jak ryba. Rósł bardzo szybko. Mały podziwiał starsze siostry. 
  Nawet , gdy robiły wszystko na przekór rodzicom. On rósł i powtarzał co robiły Asia i Marta. 
   Gdy dorosłe dzieci zostały lekarzami tak jak rodzice. 

Kolonie

    Przez jakieś dwa tygodnie nie będę mogła pisać opowiadań. Gdyż we wtorek jadę na kolonie i nie będzie mnie w domu. 

30. Dentysta

    Piotr zabrał całą swoją rodzinę do dentysty. Hanie nie podobał się ten pomysł , gdyż bardzo go się bała. 
   Hana w poczekalni siedziała jak na szpilkach. Nie chciała tam wchodzić , ale wiedziała że jej kochany mąż zmusi , aby tam weszła. 
  Gdy pielęgniarka zawołała , że Hany jest kolej ta miała nogi jakby z ołowiu. Bo nie mogła się ruszyć z miejsca. Na szczęście doszła do gabinetu dentysty. 
  Bardzo się zdziwiła , że to jej przyjaciółka Olyvia. Po sprawdzeniu u Hany czy wszystko jest w porządku. Olyvia powiedziała jej , że wszystko jest w porządku. 
    Następna była Asia z nią wszedł Piotr tak jak obiecał córce. Potem nadeszła kolej Piotra , a potem nadeszła kolej Marty i w końcu wszyscy opuścili gabinet stomatologiczny. 

29. Bolący ząb Asi i historia o pewnym misiu

   Asia 

   Od rana boli mnie ząb. Narazie nic nie mówiłam tacie. Bo za bardzo boję się dentysty. 
   Nie chciałam , aby się dowiedział , że boli mnie ząb. Ale przypadkiem się domyślił , bo nie chciałam wziąć od Marty cukierka. 
  Piotr: Skarbie musimy iść do dentysty. 
  Asia: Tato , ale ja nie chcę. 
  Piotr oczywiście domyślił się , że jego córeczka się po prostu boi dentysty. 
  Piotr: Chodź tu do mnie na kolana. 
  Posłusznie usiadłam na kolanach taty. 
  Piotr: Opowiem Ci pewną historię.  O pewnym misiu. 

**************************

   Był sobie pewien pluszowy miś , który lubił jeść miód. Wszystko jadł z miodem. 
   Pewnego wiosennego poranka rozbolał go ząb tak jak Ciebie teraz boli ząb. 
   Ale bał się iść do dentysty. Jednak jego przyjaciółka wiewiórka Piórka namówiła go , aby poszedł do dentysty , bo przynajmniej przestanie boleć go ząb. 
   Wystraszony pluszowy miś zgodził się pójść do dentysty. 
   Gdy doszli do dentysty misiu chciał uciekać , ale Wiewiórka Piórka na to mu nie pozwoliła. 
   Gdy weszli do gabinetu dentystycznego zobaczyli duży fotel i różne przyrządy. I po chwili za ściany pojawiła się młoda lekarka. Łagodnie zaprosiła misia na fotel dentystyczny. 
   Miś grzecznie usiadł na fotelu , tak jak go po prosiła dentystka. Dentystka spytała go czy jest pierwszy raz u dentysty. Miś odpowiedział grzecznie , że tak. 
   Lekarka pokazała mu jak wszystko działa. A miś potem przestał bać. I otworzył pyszczek. Lekarka wyleczyła mu ząbek i przestał go już boleć. 
  Miś podziękował dentystce za pomoc i obiecał jej , że przyjdzie za cztery miesiące na kontrolę , aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. 

 *************************

  Piotr: Podobała Ci się bajka ?
  Asia: Tak tatusiu. Pójdziesz ze mną do dentysty? 
  Piotr: Oczywiście , że tak. I zapamiętaj sobie , że nie ma czego się bać. Wszyscy pójdziemy do dentysty. Ja , ty , ciocia Hana i Marta. 

28. Powrót do domu

    Podróż Hanie i Piotrowi ze szpitala minęła bardzo szybko. Gdyż mieszkali jakieś dwa kilometry przed Leśną Górą. 
   Gdy weszli do domu Hana od razu pobiegła wziąć prysznic. Aby zmyć zapach szpitala. 
   Po wzięciu prysznica poszła się położyć. W końcu pobyt w szpitalu ją wykończył. Bo co czterdzieści minut ktoś przychodził spytać jak się czuje. Głównie to Piotr , Wiktoria , Celina i Wójcik to robili. 
   Gdy przyłożyła głowę do poduszki od razu zasnęła. Oczywiście była nie przykryta. 
   Piotr widządz nie przykrytą Hanę wziął z szuflady koc i ją przykrył , aby nie zmarzła. Nie chciał oczywiście , żeby jego żona brała antybiotyki i żeby nie była chora. 

27. Wyjście Hany ze szpitala

    Kilka dni później Hana mogła opuścić szpital. Przynajmniej już ją nie bolał brzuch. Szybko wracała do zdrowia. 
  Piotr: Jak się czujesz ?
  Hana: Bardzo dobrze. Nic mnie nie boli. No i w końcu opuszczę ten szpital. 
  Piotr: Bez ciebie w domu jest smutna atmosfera. 
  Hana: Oj Piotr.... Wiesz , że zawsze będę Cię kochała bez względu na wszystko. Kiedy dostaję wypis ?
  Piotr: O tym mówisz ?
 Piotr wyjął za pleców wypis dla Hany. W końcu mogła opuścić szpital ze strony pacjenta. I za kilka dni wrócić do niego ze strony lekarza. 

26. Zły sen i choroba Piotra

    Piotrowi się śniło , że jego ukochana żona poroniła po operacji. Potem rozmawia z Wójcikiem jak mu jest przykro. 
  A na sam koniec śniło mu się , że jego ukochana żona po pełniła samobójstwo. 
    Na szczęście w tym samym momencie obudził się. Sprawdził czy nie ma jakiś wiadomości. Na szczęście nie. To był tylko zły sen. 
    Poszedł do kuchni i znalazł termometr. Sprawdził sobie temperaturę. Miał 38 ' . 
   Nie podobał mu się pomysł spędzenia całego dnia w domu. Dziewczynki zawiózł do szkoły i przedszkola. A sam pojechał do szpitala. 
   Miał dyżur na czternastą , a była godzina 7:40. Postanowił , że te ponad sześć godzin spędzi u Hany. 
   Lecz ten pomysł szybko zniknął jak przyszedł. Nie chciał , aby przez niego Hana mogła mieć Sepsę. 
   Więc poszedł do pokoju lekarskiego w celu znalezienia Wiktorii. Jednak tam jej nie było. Na szczęście znalazł ją na sali Hany. 
  Po pukał w szybę , aby wyszła. Po chwili wyszła z sali Hany. 
  Wiktoria : Piotr co się dzieje. Czemu do niej wejdziesz ? 
  Piotr: Organizm po operacji jest zazwyczaj słaby. A ja mam gorączkę więc nie chcę potem , aby miała Sepsę. 
  Wiktoria: Rzeczywiście nie wyglądasz najlepiej. 
  Piotr: Właśnie o tym mówię. 
  Wiktoria: Ty lepiej się idź połóż. 
   Piotr z nie chęcią wykonał polecenie młodszej koleżanki. 

25. Operacja Hany

   Piotr

    Hana cały dzień spędziła u mnie na oddziale. No i w końcu nadszedł czas , aby Hanę operować. 
    Czekałem na wieści od Wójcika i Wiktorii przed salą operacyjaną. Operacja trwała z dwie godziny i w końcu się skończyła. 
  Ja: Wiktoria co z Haną? 
  Wiktoria: Wszystko w porządku. Wycięliśmy pęknięty wyrostek. Dziecko i Hana żyją. 
   Ja: Mogę do niej iść ? 
   W tym momencie zadzwoniła Karolina , że musi wracać do domu. Też musiałem wracać. 
    Ja: Wiktoria możesz przekazać Hanie, że muszę wracać do domu. 
    Wiktoria oczywiście się zgodziła , a ja wróciłem do domu. Pożegnałem się z Karoliną. I poszedłem do dziewczynek te sobie smacznie sobie spały w swoich pokoikach. 
   Zmęczony wrażeniami tego dnia zasnąłem. 

24. Pobyt Hany w szpitalu

    Piotr zabrał Hanę do Leśnej Góry. Potem ją zajestrował. Na nie szczęście Hany na izbie był Wójcik. 
 Hana: Piotr chodźmy stąd. Już mnie nie boli brzuch. - Hana oczywiście kłamała. 
 Piotr: Hmm... Hana przecież widzę , że Cię boli coraz mocniej. Więc proszę Cię żebyś nie kłamała. 
 Pielęgniarka: Pani doktor zapraszam. 
 Hana i Piotr weszli na izbę. Za biurkiem siedział Wójcik , który uzupełniał kartę choroby pacjenta. 
   Hana usiadła na kozetce lecz szybko na niej położyła , bo coraz mocniej zaczął boleć ją brzuch. 
 Piotr: Darek .... Zajmij się nią. A ja pójdę po Wiktorię. 
    Darek odwrócił się zdziwiony , ale ujrzał zwijającą Hanę z bólu. 
  Więc przystąpił do badania. Badając podbrzusze u Hany nie zauważył grymasu bólu , ale gdy mniej więcej zaczął badanie w tym samym miejscu co Piotr wcześniej. 
  Hana: Darek to boli ! 
  Darek: Wiem , że Cię boli. Już kończę. Gdzie podział się twój mąż. 
  Hana: Jeśli dobrze usłyszałam to poszedł szukać Wiktorii. 
   Po chwili jak na zawołanie na izbie zjawił się Piotr z Wiktorią. 
  Wiktoria widządz zwijającą się z bólu Hanę od razu przystąpiła do badania. Ale Hana zaczęła protestować. W końcu Piotr złapał Hanę za nadgarstki. I Wiktoria mogła zbadać Hanę. Ta oczywiście o mało nie spadła z kozetki przy tym badaniu. 
  Wiktoria: Hana leż spokojnie. 
  Hana: Ale to boli. Bardzo mocno. 
  Wiktoria: Wiem , że boli. Musimy ci zrobić USG brzucha. Ale najprawdopodobniej , że będziemy Cię ciąć jest duże. 
   Hana: Darek ta operacja nie będzie szkodliwa dla dziecka ? 
   Darek: Hana szczerze. To mam nadzieję , że nie dojdzie do krwotoku. 
   Wiktoria: Hana ty jesteś w ciąży ? 
    Hana: Tak w szóstym tygodniu. Ale proszę Cię nie mów nikomu. Na razie ty , Celina , Wójcik , dziewczynki i Piotr wiedzą. Czyli podstawowe osoby wiedzą o tym. 
    Hanę zabrano na chirurgię. Tam miała czekać na operację. 

sobota, 25 czerwca 2016

23. Smutny dzień

  Hana siedziała smutna na swoim łóżku. Bo kotka Asi wczoraj zdechła wieczorem. Nie umiała dziewczynce tego powiedzieć. 
   Musiała to jakoś jej to powiedzieć. A dziewczynka przywiązała się . Ale jak ma to powiedzieć pięcioletniej dziewczynce. 
Asia: Ciociu czemu jesteś taka smutna. 
Hana: A tak jakoś mi smutno. 
Asia: Ciociu czemu jesteś smutna. Zostaniesz mamą. 
Piotr: Chodź córeczko. Powiem Ci czemu ciocia jest smutna. 
  Piotr powiedział Asi , że jej kotka nie żyje. Dziewczynka rozpłakała się na tę wiadomość. 
   Piotr poszedł do córki , ale nie chciała z nim rozmawiać. Załamany Piotr wrócił do kuchni. Zastał Hanę płaczącą z bólu. 
Piotr: Kochanie co się dzieje ?
Hana: Boli mnie brzuch i coraz mocniej. 
Piotr: Gdzie dokładnie. 
  Piotr zaniósł ją do salonu i położył ją na kanapie. I zaczął ją badać. Mmiej więcej okolicach wyrostka robaczkowego. Ta wykrzywiła się z bólu. 
Piotr: Tu boli ?
Hana: Tak. A co ?
Piotr: Bo już myślałem , że coś z dzieckiem. Masz najprawdopodobniej zapalenie wyrostka robaczkowego. 
Hana; Co czyli ja do szpitala mam iść ? Nie ja nie chcę. 
Piotr: Kochanie bez operacji możesz umrzeć. I płyny , które zbierają się w jamie otrzewnowej mogą zaszkodzić dziecku. Chcesz tego ?
Hana: Nie. 
   Piotr zostawił dziewczynki pod opieką Karoliny i zabrał Hanę do szpitala. 

22. Badania prenatalne

     Kilka dni później Hana i Piotr udali się do Celiny. Na badania prenatalne , aby sprawdzić czy z dzieckiem wszystko w porządku.
  Oczywiście nie obyło bez zażeleń Piotra . Bo ten chciał aby Wójcik prowadził Hany ciążę. Ale Hana mu wytłumaczyła mu , że Celina jest jej przyjaciółką od dziecka.
   Na szczęście dziecko rozwijało się prawidłowo. Serce i płuca były mocne. Muzg prawidłowo ukształcony.

środa, 22 czerwca 2016

21. Rozmowa Hany z Piotrem i dziewczynkami

   Hana 
    W końcu musiałam porozmawiać z Piotrem i dziewczynkami o ciąży. Ale jak Piotr i dziewczynki zareagują ? 
  To mnie najbardziej interesowało. Znając Piotrka zakazałby mi robienia czekolwieg .
  Siedziałam tak w domu póki nie musiałam dziewczynek odebrać z przedszkola i ze szkoły. 
  Poszłam po dziewczynki. Marta czekała przed szkołą. 
Hana: No hej . 
Marta: No cześć. Co ty taka dziwna ? Czy ty mi się wydaje. 
  Spojrzałam na dziewczynkę. Na swój wiek jest za mądra. 
Hana: Co byś powiedziała na siostrzyczkę lub braciszka? 
Marta: Nie do końca rozumiem. 
Hana: Jesteś tylko małą dziewczynką i masz prawo tego nie rozumieć. Jakby tu Ci powiedzieć tak abyś mi nie uciekła.
Marta: Hana Co się dzieje ? 
Hana: Będziesz z Asią starszymi siostrami. 
  Marta słysząc moje słowa uciekła do parku. Wiedziałam , że tak może ta rozmowa się skończyć. 
 Poszłam w jej ślady i znalazłam ją płaczącą na ławce nie daleko wyjścia z parku. 
Hana: Marta dobrze wiesz , że Cię kochamy. 
Marta: Jasne . Jak się urodzi dziecko to całkowicie o mnie zapomnicie. 
Hana: Nikt tu o tobie nie zapomni. Zresztą tylko ty wiesz o ciąży i moi koledzy z pracy. Po porodzie będziemy mieli mniej czasu dla ciebie i Asi.  Ale to nic nie zmieni. Zawsze będziemy was kochać. Bez względu na to czy będziemy mieli czasu dla was to będziemy was kochać. Zapamiętaj to sobie. 
Marta: Nie oddacie mnie do domu dziecka ? 
Hana: Głupoty moja droga już gadasz . Nigdy Cię nie oddamy . A teraz chodźmy po Asię , bo mnie inaczej jej wychowawczyni mnie zabije. 
  Poszłyśmy z Martą odebrać Asię z przedszkola i powiedziałam jej , że będzie miała młodsze rodzeństwo. 
  Asia ucieszyła się na tą wiadomość i z tej okazji dziewczynki zaprosiłam na lody. Chociaż dobrze wiedziałam , że deser przed obiadem nie jest najlepszym pomysłem. 
  Gdy wróciłyśmy do domu. Był już Piotrek , który przyszykował obiad. 
Hana: Wiesz co kochanie ja podziękuję Ci za obiad. 
Asia i Marta: My też podziękujemy za obiad. Piotrek: O nie moje drogie . Obiad ma być zjedzony . 
Marta: Piotrek proszę Cię nie jesteśmy głodne. 
Hana: Marta ma rację. Ja nie jesteśmy głodne. 
  Piotrek przyłożył nam dłoń czoła. I pokręcił głową. 
Piotrek: Co wyście dziś robili ? 
Hana: Ja nic. Tylko byłam w domu i poszłam potem po dziewczynki. 
Asia: I byłyśmy na ....
Hana: Asia bądź lepiej cicho. Bo mi się oberwie. 
Piotrek: Mówić bez ściemniania. 
Marta, Hana i Asia: Nic ci nie powiemy. 
   Piotrek od razu nas zaczął łaskotać , ale my zaczęłyśmy uciekać chociaż ja nie powinnam biegać. Na chwilę stanęłam no i Piotrek mnie złapał. 
Piotrek: Mów bez ściemniania. O co kochanie wam chodzi. 
Hana: Muszę ....?
Piotrek: Tak. Bo będę Cię laskotał. 
Asia: Tato... Byłyśmy na lodach. 
Piotrek: Hana ile wam mówiłem , że nie ma deseru przed obiadem? 
Hana: Chyba z milion razy. Było tak gorąco , nie mogłyśmy się powstrzymać. 
Piotrek: Kochanie jesteś lekarzem i dobrze wiesz jakie są skutki jedzenia deseru przed obiadem. 
Hana: Wiem o tym. Przepraszam. 
Piotrek: Oj mój mały rozrabiaka. I co ja mam z wami począć? 
Asia: Najlepiej nic. 
Piotrek: Asia nie ma tak łatwo. 
  Zrobiłyśmy słodkie miny. Piotrek uśmiechnął się co znaczyło , że przestał być na nas zły. 
Hana: Może ja jednak zjem obiad. Zgłodniałam po tych lodach. 
Piotrek: Ach wy moje dziewczyny. Zmieniacie zdanie częściej niż jecie słodycze. 
Marta: Hana i tak musi lepiej się odżywiać. 
Asia: Czyli nie tylko ja nie umiem siedzieć cicho. 
Hana: Kochanie rodzicami zostaniemy. 
Piotrek: Naprawdę? 
  Wyjęłam zdjęcie USG i podałam Piotrowi. Piotrek , gdy je zobaczył podniósł mnie do góry i zakręcił mnie wokół własnej osi. 

czwartek, 2 czerwca 2016

Miniaturka za prawie 8000 tysięcy wyświetleń

    Hana 

    Na oddział ginekologii trafiłam po wypadku w karetce i że jestem w ciąży. Leżę na łóżku. Modląc się żeby z dzieckiem wszystko było w porządku. 
  Czekałam na Darka mając nadzieję, że nie długo dostanę wypis. Nagle poczułam silny ból w podbrzuszu i coraz mocniejszy ból. Zaczęłam wzywać lekarza. 
  W korytarzu pojawił się Piotr co on tu robi ?
Ja: Piotrek pomóż mi ! 
   Piotr 
   Szedłem do swojej kuzynki , która urodziła zdrowego synka. Nagle usłyszałem wołanie o pomoc. Była to Hana leżała na sąsiedniej sali. Wbiegłem do jej sali. 
Ja: Hana co się dzieje. 
Hana: Pomóż mi. Boli w podbrzuszu i coraz bardziej boli. A Darka Dziesięć razy wołałam. 
Ja: Połóż się i spróbuj się wyprostować. Siostro proszę zawołać doktora Wójcika. 
Hana: Piotrek boli. 
Ja: Hana wiem , że boli. Ale spróbuj się wyprostować. 
   Zacząłem delikatnie badać brzuch. Jeśli ją boli w podbrzuszu to musi być w ciąży. 
Ja: Siostro gdzie jest doktor Wójcik ?! 
Pielęgniarka: Dr Wójcik operuje. 
Ja: A gdzie dr Nowak ?
Pielęgniarka: Odbiera poród. Ale powinienem zaraz kończyć. 
Ja: Jak skończy to proszę go zawołać. Hana wszystko w porządku? 
Hana: Boli cały czas. 
   Marcin pospiesz się. Po chwili zjawił się Marcin. 
Marcin: Hana co się dzieje?
Hana: Boli coraz mocniej.
  Marcin:Proszę podać leki rozkurczowe. 
    Piętnaście minut później. 
Marcin: Hana lepiej?
Hana: Tak. O wiele lepiej. 
Marcin: Na pewno teraz Cię nie wypuścimy. Leż sobie grzecznie. A ja pójdę porozmawiać z Darkiem.
   Tak jak powiedział Marcin wyszedł z sali Hany. A ja sporzałem na nią. 
Hana: Piotrek możesz już iść. Nic mi nie będzie. 
Ja: Po tym co przed chwilą zobaczyłem. Nie opuszczę Cię dopuki nie wyjdziesz ze szpitala i do końca ciąży Cię nie opuszczę. W ogóle Cię nie opuszczę. 
Hana: Nadopiekuńczy tatuś się znalazł. Piotrek nie potrzebuję twojej opieki. 
Ja: Hana ja dalej Cię kocham. Zresztą pod sercem nosisz moje dziecko. Kocham was. 
Hana: Piotrek przepraszam Cię. Za wszystko co Ci zrobiłam. Zraniłam Cię psychicznie. A ty salej mnie kochasz. Ja Ciebie też kocham Cię 
Ja:Kocham was. Nigdy Ciebie nie opuszczę. 
Na chwilę pójdę do dyrektora. Powiedzieć mu , że wracam do pracy. 
 Wyszedłem z sali Hany i pomaszerowałem do gabinetu Trettera. 
  Gdy zapukałem do gabinetu Trettera on mi odpowiedział proszę. 
Ja: Dzień dobry Panie dyrektorze. 
Tretter: Cześć Piotr. Wracasz do nas ? Czy mam szukać nowego chirurga?
Ja: Tak wracam do pracy za dwa tygodnie. Chcę mieć Hanę na oku. 
Tretter: Jasne. A teraz leć do niej. 
   Wróciłem do sali Hany. Ta sobie smacznie spała, więc poszedłem do Wójcika żeby z njm porozmawiać. 
Ja: Hej Darek . Możemy porozmawiać. 
Darek: Cześć Piotr. O co chodzi? 
Ja: W jakim stanie jest moje dziecko ?
Darek: Chyba nie powinienem udzielać Ci takich informacji. Nie chcę nic robić wbrew woli Hany .
Ja: Darek ona o mało nie poroniła , gdy ty byłeś na bloku. Gdyby mnie nie zawołała to by teraz płakałaby z rozpaczy. Dzięki mnie i Marcinowi to dziecko żyje. 
Darek: Na szczęście Marcinowi udało się opanować sytuację. Jeśli przez tydzień nic się nie wydarzy to ją wypuścimy do domu. 
Ja: Dziękuję Ci Darek. A teraz do niej wrócę. 
  Hana smacznie sobie spała. Cóż się nie dziwić. Dochodziła dwudziesta trzecia. 
  Z pół godziny przyglądałem się Hanie , a później zasnąłem oparty o jej łóżko. 
  Narrator

   Piotr obudził się około dziewiątej rano. Hana dalej sobie smacznie spała. Poszedł więc do szpitalnego bufetu i po prosić Panią Marię aby dała mu talerz kanapek , dwa zwykłe talerze , dwie szklanki i dzbanek soku pomarańczowego. 
  Wróciłem do sali Hany z śniadaniem dla siebie i Hany. Ta już jednak nie spała. 
Piotr: O to śniadanko dla przyszłej mamusi i przyszłego tatusia. 
Hana: Piotrek nie trzeba było. 
Piotr: Oj trzeba było. A teraz jedz i nie marudź. 
  Po zjedzonym śniadaniu zaczęli rozmawiać. Obchód oboje przespali. Po czterdziestu minutach po zjedzonym śniadaniu do sali wszedł Wójcik. 
Darek: Hana jak się czujesz? Dalej masz skurcze ?
Hana: W nocy przeszły mi. Raczej wieczorem mi przeszły. 
Darek: Ale niezłe z was śpiochy. Oboje przespaliście obchód , a był o ósmej. 
Hana: Spać mi zabraniasz? A ja myślałam , że kobiety w ciąży powinny jak najwięcej odpoczywać. 
Piotr: Kochanie bo to prawda. 
Pacjentka: Pani chłopak ma rację. 
Darek: Któreś z was jest ginekologiem. 
Piotr: Ja jestem chirurgiem. 
Pacjentka: Ja za to jestem ginekologiem. 
Hana: Ja też jestem ginekologiem. 
Darek: Hana to było pytanie retoryczne.

  Epilog
   Kilka miesięcy później na świecie pojawiła się mała Agnieszka. Dwa lata później na świecie pojawił się mały Darek. Cztery lata później na świecie pojawiła się mała Lidia i mały David. 
   Dzieci Hany zostali lekarzami tak jak ich rodzice. Agnieszka została chirurgiem ja Piotr. Mały Darek został ginekologiem tak jak Hana i po panu , po którym odziedziczył imię.Lidia została onkologiem tak jak ojciec Hany. ( jej dziadek - Lidi).A David został internistą po rodzicach jego przyjaciela Felka, który jest od niego o sześć lat starszy.
   Agnieszka wyszła zamąż za Felka. Lidia wyszła za Kacpra jej przyjaciela ze studiów wtedy ich przyjaźń zamieniła się w wielką miłość. Mały Darek wyszedł za Olivię siostrę Felka. David wyszedł za Klaudię córkę Agaty. 
    Agnieszka i Felek zostali rodzicami małej Hany i małego Piotra są to bliźnięta ( imiona nadała po swoich rodzicach ). Agnieszka też urodziła córeczkę o imieniu Ala i synka o imieniu Anita. 
    Lidia i Kacper zostali rodzicami małe Agnieszki i małego Kacpra. ( po siostrze Lidki i swoim szwagrze ).
   Dawid i Darek narazie nie doczekali się potomstwa , ale ich kobiety są w ciąży. 
   Hana i Piotr szczęśliwi sobie żyli opiekując się swoimi wnuczętami. A ich było pięcioro. A następna czwórka była w deodze. 







20. Objawy... Choroba czy ciąża ?

  Piotr 
    Pilnowałem dziewczynek , aby nic sobie nie zrobiły. Zauważyłem jednak , że Hana wymiotuje. Podszedłem do niej i odeszliśmy na bok. 
Ja: Hana dobrze się czujesz? 
Hana: Piotr nic mi nie jest. Po prostu gorzej poczułam się. 
   Przyłożyłem dłoń do czoła Hany. Czoło było gorące. Wziąłem ją na ręce i zawołałem dziewczynki i tak robiło się późno. Razem z dziewczynkami i Haną wróciliśmy do domu. 
Ja: Hana połóż się , a ja zbadam twój brzuch. 
Hana: Po co mam kłaść. Jak mi nic nie jest. 
Ja: Hana masz gorączkę i wymiotujesz. To nie jest normalne. Więc ze mną nie dyskutuj. 
  Hana wykonała moje polecenie. Ale wymioty i gorączka mogą być spowodowane tym , że zbyt długo przebywała na słońcu bez czapki. 
   Następnego dnia Hana lepiej się czuła , ale nie miała gorączki. Za to wymiotowała. Więc zastanawiam się czy ona przypadkiem nie jest w ciąży.
  Hana 

  Od wczoraj zaczęły się nie pokojące dla mnie objawy. Postanowiłam,że pójdę do apteki kiedy Piotr z dziewczynkami wyjdą. 
    Kiedy wyszli z domu i odjechali spod domu ja wyszłam do apteki. 
   Jeszcze chwilę się zastanowiłam i dopiero zauważyłam , że pół tora tygodnia temu powinnam dostać okres. 
   Gdy wróciłam do domu. Nikogo nie było i poszłam do łazienki i zrobiłam test ciążowy. 
    Odczekałam piętnaście minut. Gdy zobaczyłam , że wynik jest negatywny. Zdawałam sobie , że takie testy nigdy nie dają stu procentowej pewności. 
    Ubrałam się w odpowiedni strój i pojechałam do Leśnej Góry do Celiny, bo wiedziałam , że ma dyżur. 
   Gdy weszłam na oddział zobaczył mnie Wójcik. Powiedziałam mu , że przyszłam do Celiny porozmawiać. I dlaczego nie przyszłam na dyżur. 
   Przed naszym gabinetem nie było żadnej pacjentki. Więc zapukałam do drzwi. Celina krzyknęła proszę. 
Ja: Hej Celina. Mam mały problem. 
Celina: No hej. Co przyszłaś na demną zlitować i mi pomóc na dyżurze ? 
Ja: Nie o to chodzi. Inny mam problem. I to jest problem ginekologiczny. 
Celina: Jesteś w ciąży ? 
Ja: Robiłam test ciążowy , ale wyszedł negatywnie. A prawie dwa tygodnie temu powinnam dostać okres. Co ty na to ? 
Celina: Zapraszam na fotel i zobaczymy co tam się dzieje. 
    Wygodnie usiadłam na fotelu ginekologicznym. A Celina zaczęła robić mi USG do pochwowe. 
    Celina zaczęła dokładniej przyglądać ekranowi. Spojrzałam na nią pytająco. 
Celina: Hana o to twój maluszek. Jest to piąty tydzień. 


Ja: Naprawdę jestem w ciąży?
Celina: Tak. O to dowód. 
  Celina pokazała czarną kropkę na ekranie. 
Celina: Chcesz posłuchać serduszka?
Ja: Jasne. 
  Celina puściła bicie serduszka mojego maluszka. Nagle do gabinetu wbiegł Wójcik. No to wiedziałam , że mam przerąbane. 
Celina: Darek możesz opuścić mój gabinet. Mam pacjentkę. 
Darek: Hana czemu nie powiedziałaś o objawach ?
Ja: Darek wyjdź stąd. Potem porozmawiamy. Darek: Na pewno porozmawiamy. 
   Gdy Darek wyszedł. Ja się ubrałam i usiadłam na krześle naprzeciwko Celiny. 
Celina: Kto chcesz żeby prowadził twoją ciążę ?
Ja: Ty Celina. 

   Po wyjściu od Celiny poszłam do Darka , aby z nim porozmawiać. Powiedziałam mu , że dopiero od dwóch dni pojawiły się objawy ciąży. I powiedziałam mu, że Celina będzie prowadziła moją ciążę. 

środa, 1 czerwca 2016

19. Dzień Dziecka

   Hana 
   Marta Komunię Świętą miała w trzecim tygodniu maja. I zbliżał się dzień dziecka. 
   Dziewczynkom wypadało coś kupić na dzień dziecka. Co ja wiem nie daleko szkoły Marty ma odbyć się festyn z okazji dnia dziecka. 
     Dziewczynkom ja z Piotrem kupiliśmy niebieskie sukienki i lalki bayby born z wózeczkami. 
     A ja cóż od rana głowa mnie boli i wymiotuje. Ale cóż nic z tym fatrem nie zrobiłam. 
  Po śniadaniu zabraliśmy dziewczynki na festyn. Marta wygrała bańki mydlane i hulajhop , a Asia wygrała duże puzzle i piłkę. 
    Dziewczynki świetnie się bawiły , a ja im przyglądałam. Nagle zobaczyłam ojca Marty z jakąś dziewczynę tak na oko w piątym miesiącu ciąży. 
   Podeszłam do nich i spojrzałam na nich pytająco. 
Ojciec Marty: Co pani tu robi ? 
Ja: Jestem z dziewczynkami na festynie. A co pan tu robi ?
Ojciec Marty: Moja kuzynka mnie tu zaciągnęła. 
Ja: Aha. Przepraszam. 
    Pobiegłam do Toy Toyu. Znowu wymiotowałam. Chyba muszę iść do lekarza. 

1 Czerwca - Dzień Dziecka