Hana
Marta Komunię Świętą miała w trzecim tygodniu maja. I zbliżał się dzień dziecka.
Dziewczynkom wypadało coś kupić na dzień dziecka. Co ja wiem nie daleko szkoły Marty ma odbyć się festyn z okazji dnia dziecka.
Dziewczynkom ja z Piotrem kupiliśmy niebieskie sukienki i lalki bayby born z wózeczkami.
A ja cóż od rana głowa mnie boli i wymiotuje. Ale cóż nic z tym fatrem nie zrobiłam.
Po śniadaniu zabraliśmy dziewczynki na festyn. Marta wygrała bańki mydlane i hulajhop , a Asia wygrała duże puzzle i piłkę.
Dziewczynki świetnie się bawiły , a ja im przyglądałam. Nagle zobaczyłam ojca Marty z jakąś dziewczynę tak na oko w piątym miesiącu ciąży.
Podeszłam do nich i spojrzałam na nich pytająco.
Ojciec Marty: Co pani tu robi ?
Ja: Jestem z dziewczynkami na festynie. A co pan tu robi ?
Ojciec Marty: Moja kuzynka mnie tu zaciągnęła.
Ja: Aha. Przepraszam.
Pobiegłam do Toy Toyu. Znowu wymiotowałam. Chyba muszę iść do lekarza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz