niedziela, 29 maja 2016

18. Komunia Święta Marty

   Narrator

   Trzy miesiące później nadszedł maj i Komunia Święta Marty. Dziewczynka była w drugiej klasie. 
   Marta w swojej albie wyglądała prześlicznie. O to ona w albie. 




   Dziewczynka w kościele wyglądała ładnie wśród swoich koleżanek i kolegów. 

  Po mszy świętej Marta i Asia szły obok Hany i Piotra. A za nimi szli rodzice Piotra. 

   Hana i Piotr przygotowali małe przyjęcie dziewczynkom i rodzicom Piotra. 

17. Urodziny Asi i jej nowa koleżanka

   Asia 

    Nie długo obchodzę piąte urodziny. Ciekawe co dostanę na urodziny. 
   Ciocia powiedziała , że mogę zanieść cukierki do przedszkola. 
    Od Cioci dostałam ogromną torebkę cukierków.Ciocia mi powiedziała ile ich jest. 
Dokładnie ich jest sześćset czterdzieści cukierków. 

   Gdy weszłam do pomieszczenia zauważyłam przestraszoną dziewczynkę. Miała około pięciu lat. 

  Asia: Co Ci jest ?
 Dziewczynka: Trochę się boję , bo jestem pierwszy raz w przedszkolu. 
 Asia: Nie ma czego się bać. Ja jestem Asia. A ty jak masz na imię?
 Magda: Mam na imię Magda. 
  Wychowawczyni: Dziewczynki do sali. 

  Rozebrałyśmy się z kurtek i poszliśmy do sali , gdzie było pełno dzieci. Asia przedstawiła Magdę swoim koleżankom. 

   Cały dzień minął nam na zabawie. Po powrocie do domu było moje przyjęcie urodzinowe. 
   Od Cioci Hany dostałam ogromną torebkę ze strojem lekarza i zestawem lekarskim. Od taty dostałam dużego misia. Od Magdy dostałam puzzle. Od Pauliny dostałam szachy i warcaby. Od Marty dostałam książeczki przygotowującą do pierwszej klasy.Od Agnieszki dostałam czekoladę i księgę baśni. Od taty i cioci Hany dostałam kotka. Bo bardzo ich męczyłam o tego kotka. Nazwałam ją Sonia , bo to była kotka. 

16. Złość Leny i jej ciąża

   Kilka dni później

   Hana siedziała u siebie w swoim gabinecie. Gdy nagle do jej gabinetu wbiegła zezłoszczona Lena. Hana spojrzała na przyjaciółkę. 
  Hana: Lena coś się stało ? 
  Lena: Hana kiedy miałaś przyjść do mnie na badania?! 
  Hana: Co ja wiem to w poniedziałek , ale od Witka dowiedziałam się, że masz grypę i zostawił Cię w domu. Witek mnie badał. I wszystko było w najlepszym porządku. 
  Lena: Ale raczej mogłaś zadzowonić do mnie. 
   Lena nie ukrywała złości na przyjaciółkę.A Hana spojrzała na Lenę. I gestem ręki zaprosiła ją na fotel. 
   Zbadaniu Leny badaniem ginekologiczny Hana zaczęła szukać jej karty. 
  Lena: Hana czego tam szukasz ? 
  Hana: Teraz to niczego. Moja droga masz powiększone drogi rodne. 
  Lena: I co z tego ? 
  Hana: Lenka jesteś w ciąży , ale muszę Ci zrobić USG , więc za chwilę poproszę Cię , abyś na chwilę usiadła w fotelu. 


  Lena: Hana naprawdę? 
  Hana: Powiedz mi. Miałaś gorączkę podczas grypy żołąkowej?
  Lena: Odziwo nie miałam. 
    Hana zrobiła USG Lenie. Podczas badania zauważyła , że Lena po sercem nosi bliźnięta. 
   Po badaniu Hana postanowiła porozmawiać z Leną. Podczas rozmowy do gabinetu wbiegł Witek. 
  Witek: Kochanie tu taj jesteś ! 
  Hana: LLena nie nauczyłaś go pukać ?
  Lena: Widzisz , ale mój mąż jest niewyuczalny. 
  Witek: Dziewczyny ja tu jestem. Lena potrzebuję Cię na internie. Normalnie istny młyn mamy. 



  Hana: Witek ona ma się nie przepracowywać ?
  Witek: A to czemu kochanie? 
  Lena: Skarbie jestem w ciąży bliźniaczej. 
   Witek pocałował Lenę , a potem małżeństwo opuściło gabinet Celiny , Hany i Oli. 

15. Powrót do zdrowia

   Hana
    Tydzień leżałam w łóżku. Piotr zakazał mi wychodzić z sypialni póki nie wyzdrowieje. Co bardzo mi się nie podobało. 

   Po tygodniu spędzonym w łóżku. Musiałam iść do Leny i sprawdzić czy wszystko w porządku po grypie żołądkowej. 

   Ale jak okazało się w szpitalu. Lena i Celina ode mnie zaraziły. 

   Więc musiałam iść do Witka. On stwierdził , że wszystko jest w porządku i mogę jutro wrócić do pracy. 

   Następnego dnia badałam i zlecałam badania pacjentkom. Biedne dziewczyny teraz one leżały w łóżkach. 

14. Spóźnienie Hany i Piotra + choroba Hany

   Hana 

   Następnego dnia obudziłam się o godzinie o dziesiątej czterdzieści. Od godziny ja i Piotr powinniśmy być w szpitalu na dyżurze. 
   Poszłam do pokoju dziewczynek te jeszcze spały. 
   Spojrzałam na swój telefon. Dziewiętnaście nie odebranych połączeń od Wójcika. Pięć SMSów od Darka. Dziesięć nie odebranych połączeń od Celiny. 
  Poszłam szybko obudzić Piotrka , potem wzięłam szybki prysznic. A Piotr przygotował nam śniadanie , a sam poszedł pod prysznic. 
  Gdy Piotrek wyszedł z łazienki , a ja od razu pobiegłam do toalety , bo mi się zrobiło nie dobrze.  
  Spojrzałam w lustro. Byłam cała czerwona. Wyciągnęłam z szafki termometr. Nie pamiętam dlaczego tam go włożyłam. 
  Miałam trzydzieści dziewięć stopni gorączki. 
  Gdy wyszłam z łazienki Piotr na mnie czekał. 
   Nie powiedziałam mu , że źle się czuję. Nie chciałam go martwić. 
  Gdy weszłam do Celiny , Oli i mojego gabinetu była tam już Celina. 
Celina: Hana dobrze się czujesz? 
Ja: Tak. 
  Całkowicie zapomniałam o gorączce. A mi jakoś zrobiło bardzo gorąco. Zdjęłam z siebie kurtkę i sweter i założyłam swój kitel. 
Celina: Hana nie będzie Ci zimno ? Ogrzewanie się zepsuło. 
Ja: Ale mi jest ciepło. 
  Narrator 

   Celina przyłożyła dłoń do czoła Hany. 
Celina: Hana masz gorączkę. Powiedz szczerze źle się czujesz.  

  Hana: Masz rację. Źle się czuję. A teraz przepraszam muszę do łazienki. 

   Hana wybiegła z gabinetu i pobiegła do toalety. Gdy wróciła do gabinetu była tam już Lena wezwana przez Celinę. 

  Lena: Hana co się dzieje?
 Hana: Przecież mówiłam Celinie , że nic mi nie jest. 
 Celina: Hana masz gorączkę i wymiotujesz. Więc proszę Cię nie mów Lenie , że dobrze się czujesz jak tak nie jest. 
 Lena: Hana połóż się. Zbadam Cię. 
 Hana: Pomyślałaś, że ja nie chcę żadnych badań. 
 Lena: Hana nawet nie dyskutuj z nami. 


   Hana: Lena proszę Cię ja nie chcę żadnych badań. 
  Celina: Hana Lena prosiła Cię , abyś nie dyskutowała. Kładź się i nie dyskutuj. 

   Hana posłusznie położyła się na kozetce. A Lena zaczęła badać Hanie brzuch , a potem ją osłuchała. 

  Lena: Hana masz szczęście bo to zwykła grypa żołądkowa. Trzymaj zwolnienie na tydzień. 
 Hana: Ej ja na to się nie zgadzam. 
 Lena: Hana zwolnienie na tydzień lub tygodniowy pobyt w szpitalu i kolejny tygodniowe zwolnienie lekarskie. 
Hana: Niech Ci będzie. Posiedzę w domu ten tydzień. 

   Hana wróciła do domu , a Lena i Celina wróciły do swoich obowiązków. 

13. Ferie Zimowe

   Narrator 

   Nadszedł luty. Wszędzie leżało pełno śniegu. Marta z Asią wyszły na podwórko. 
  Dziewczynki biegały po śniegu po chwili przyszły koleżanki Marty. 
Ela: Hej dziewczyny. 
Marta: Hej. Ania i Kinga to moja przybrana siostra Asia. Asiu to moje koleżanki Ania i Kinga. Elę to znasz. 
Ania: Ania. 
Kinga: Kinga. 
Asia: A ja Asia. Gdzie idziemy ? 
Marta: Asia my nie możemy same wychodzić z domu. A Karolina nie pozwoli nam iść do parku. 
Asia : Zrzęda. 
Kinga: Marta nie bądź taka. 
Marta: Tylko , że po ostatnim pobycie w Parku. Asia miała złamaną nogę. 
Asia: Karolina nie może iść z nami ? 
Karolina: Dziewczynki podwieczorek. 
Marta: Musimy iść. 
Karolina: Dziewczynki zaproście koleżanki na podwieczorek. 
  Dziewczynki weszły do domu. Po podwieczorku dziewczynki poszły z Karoliną. 
Wieczorem Hana położyła dziewczynki bardzo zmęczone do łóżka. 

  Hana zastanawiała się kiedy zostanie mamą. 

    A czekanie jej się dłużyło coraz bardziej. I tego miała dość. Może kiedyś zajdzie w ciążę. Ale jej to czekanie coraz bardziej dłużtło. 

środa, 25 maja 2016

12. Pierwsze Święta Bożego Narodzenia z Martą

Narrator 

   Trzy miesiące później nadszedł grudzień. I pierwsz Święta Bożego Narodzenia z Martą. 

   W tym roku święta były wyjątkowo białe. Wszędzie leżał śnieg i padało coraz więcej śniegu. 
   Marta z Asią biegały w parku za szkołą. Gdyż przedszkole Asi znajdowało się nie daleko szkoły Marty. 
   Nagle dziewczynka pośliznęła się i wywaliła. 
Marta: Asia nic Ci nie jest ? 
Asia : Chyba nic. 
  Dziewczynka spróbowała wstać z ziemi , ale z powrotem usiadła na chodniku. 
Asia: Au. Moja noga. 
  Marta szybko po biegła po wychowawczynię Asi. A ta wezwała pogotowie. 
  Po piętnastu minutach zjawiła się karetka. A w niej był Piotr. 
Piotr: Marta co się stało ? 
Marta: Biegałyśmy z Asią po śniegu. Ale Asia nagle pośliznęła się. 
Wychowawczyni Asi: Pan jest ojcem Asi ? 
Asia: Tata! 
Ratownik: Panie doktorze zabieramy małą do szpitala?
Piotr: Tak. Zabieramy Cię do szpitala Asienko. 
Asia: Tato ja nie chcę jechać do szpitala. 
Marta: Nie masz czego się bać. W szpitalu pani doktor zrobi Ci prześwietlenie nogi. 
Ratownik: Panie doktorze musimy jechać. 
Asia: Tato boję się. 
Piotr: Córciu nie ma czego się bać. A ty młoda damo nie biegaj. Bo i ty sobie coś zrobisz. 
  Asia została zabrana do szpitala , a Marta wróciła do klasy. 
  Po południu ze szkoły odebrała ją Hana. 
Marta: Hana co z Asią ?
Hana: Ma złamaną nogę. Co się stało w parku? 
  Marta spojrzała na swoją opiekunkę. I powiedziała do niej. 
Marta: Asia pośliznęła się podczas zabawy. Wracamy do domu ? 
Hana: Chodź musimy zrobić zakupy. 
  Marta i Hana pojechały do domu handlowego. Przesiedziały tam z cztery godziny. 
   Hana kupiła Marcie nową czerwoną sukienkę. I dla Asi kupiła niebieską sukienkę. I białe kołnierzyki dla dziewczynek na święta. Marta ze swojego kieszonkowego , a miała w sumie czterdzieści pięć złotych. Kupiła Asi pisanki i kolorowanki pod choinkę. 
   Gdy wróciły do domu zastały prześliczny widok w salonie. Salon był przyozdobiony świątecznymi ozdobami. Po salonie jeździła Asia na wózku inwalidzkim . 
Marta: Dlaczego Asia jeździ na wózku inwalidzkim?
Piotr: Nie mieli tak małych kul dla niej. Przecież ona ma tylko cztery lata. 
  O to świąteczny salon Hany i Piotra : 





   Hana i Marta poszły do kuchni robić pierniczki. A Piotr włączył Asi opowieść wigilijną. 
  A sam poszedł do kuchni przyszykować rybę po grecku . 
  Wszystko było w mące i czekoladzie. Na szczęście Marta pomogła im posprzątać bałagan w kuchni. 
   Po gotowaniu Asia przyszła do kuchni na pierniczki. Ale Hana powiedziała, że pierniczki są na święta. 
   Tydzień później nadszedł dzień świąt Bożego Narodzenia. 
  Marta z samego rana wstała i poszła z sąsiadką  do domu dziecka z zabawkami dla dzieci. 
   Wróciła do domu , jeszcze wszyscy domownicy spali. 
  Zjadła płatki z mlekiem i po chwili w kuchni zjawiła się Asia. 
Asia: Co na śniadanie?
Marta: Chodź. Usiądź na krześle , a ja płatki ci zaleje mlekiem. 
  Marta zalała płatki mlekiem dla Asi i wyjęła sok z lodówki i na lała jej do szklanki. 
  Gdy dziewczynki były po śniadaniu poszły oglądać Cevina samego w Nowym Jorku. 
  Po dwóch godzinach w salonie zjawił się Piotrek z Haną. 
Piotr: No Hana patrz. Dziewczynki beztrosko sobie oglądają telewizję. I jedzą ciasteczka. 
Hana: Tylko żeby brzuszki im nie rozbolały. 
Asia: Ej ! My to słyszymy. 
Hana: Jadłyście śniadanie , że teraz jecie ciasteczka?
Marta: Tak jadłyśmy śniadanie. Płatki z mlekiem. 
   We wczesnym wieczorem zaczęły się przygotowania do Wigilii. 
  Po zjedzonej wieczerzy dziewczynki i mały Sebastian ( syn Wiktori i Przemka) poszli spać. 
  Następnego dnia dziewczynki pod choinką zobaczyły ogromną stertę prezentów świątecznych. 

wtorek, 24 maja 2016

11. Szkoła dla Marty


   Wakacje po wakacjach. Nadszedł wrzesień Marta szła pierwszy raz do pierwszej klasy. 
    Dziewczynka bardzo stresowała się pierwszym dniem w szkole. 
 Marta: Hana na pewno muszę iść do szkoły ?
 Hana: Marta ja i Piotr idziemy do pracy , a Asia idzie do przedszkola. 
 Marta: Wiem , ale bardzo się stresuję pierwszym dniem. 
Hana: Marta. Opowiem Ci coś. To byłodwadzieścia lat temu. Po adoptowaniu mnie przez rodzinę Goldbergów miałam wtedy dziewięć lat. Wyprowadzając się z Warszawy do Tel Aviwu musiałam zmienić szkołę i koleżanki. Tak samo jak ty stresowałam się pierwszym dniem. 
   Marta po opowieści Hany z chęcią szła następnego dnia do szkoły na rozpoczęcie roku szkolnego. Szkoła dziewczynki wygląda o tak 




  Marta w swojej klasie zauważyła swoją koleżankę z domu dziecka. 
  Dziewczynki rozpoczęły rozmowę. Po zakończeniu rozpoczęcia roku szkolnego. Udały się wraz z opiekunką Marty do domu Marty. 
  Marta wyjęła klucze z kieszeni i weszła do domu. Gdzie nie było żywej duszy. 
  Marta spakowała rzeczy na jutro , które kupiła wraz z Piotrem i Haną. 

10. Sprawa adopcji Marty

Narrator 

  Dziś ma odbyć rozprawa o przyznanie praw do opieki nad Martą. W ciągu ostatnich miesięcy Marta zaprzyjaźniła się z Haną i Piotrem. 
   Rozprawa zaczynała się o godzinie dziewiątej trzydzieści. 

   Marta siedziała przed salą sądową wraz z Asią. 

  Mec: Rozprawa o opiekę nad Martą Kozicką Hanie i Piotrowi Gawryle. 

   Hana i Piotr weszli na salę sądową , gdzie zaczęła się rozprawa. 
Sędzia: Po proszę panią Gawryłę. Proszę się przedstawić. 
Hana: Mam na imię Hana Goldberg Gawryło. Jestem żoną Piotra Gawryły. Moje prawdziwe nazwisko to Hoppiec , gdyż zostałam adoptowana tak samo jaj Marta będzie adoptowana przez ze mnie i Piotra. Jestem ginekologiem w Leśnej Górze. 
Sedzia: Dlaczego pani chce adoptować Martę Kozicką ?
Hana: Mimo , że mój mąż ma córkę z po przedniego małżeństwa brakuje mi własnej istotki. 
Sędzia: Dziewczynki między sobą się dogadują?
Hana: Tak. Dogadują między sobą. 


Po chwili te same pytania sędzia zadała Piotrowi. I inne zadała ich przyjaciołom i znajomym. 

   W końcu sędzia poszła na naradę. I Marta została przydzielona Piotrowi i Hanie. 

9. Dom dziecka

   Hana 

   Następnego dnia pojechaliśmy do domu dziecka. Dom dziecka był przeogromny. A wyglądał o tak. :




  Gdy weszliśmy do środka dom. Wydawal się jeszcze większy niż wyglądał od zewnątrz. 
   W holu biegały jakieś dzieci. Dwie małe dziewczynki na okołu sześciu siedmiu lat. 
  Jedna z nich pokazała nam drogę , w którą stronę mamy iść. Poszliśmy w skazanym kierunku. 

 Za biurkiem siedziała młoda dziewczyna w wieku mojej przybranej kuzynki. 

  Kobieta: Proszę mówić. 
Ja: Chcielibyśmy zaadoptować dziecko. 
Piotrek: Od pięciu lat zwyż. 
Kobieta: Proszę za mną. 

  Poszliśmy do pokoju , w którym było pełno dziecj. 



Kobieta: Chłopca czy dziewczynkę państwo sobiw życzą. 

   Zauważyłam przestraszoną dziewczynkę , w wieku mniej więcej sześciu lat. 

Ja: Hej mała czego się tak boisz ? 
Dziewczynka: Jestem tutaj od kilku dni , a państwo są pierwszymi osobami , które chcą adoptować jakieś dziecko. 
Ja: Ja mam na imię Hana , a ty jak masz na imię. 
Marta: Mam na imię Marta. Mam sześć lat. 

 Piotr 

Ja: Chyba moja żona polubiła tą małą
Kobieta: Dobrze żeby dziecko miało dobry kontakt z wszystkimi członkami rodziny. 
Ja: Proszę pani ja dobrze o tym wiem. 

  Podszedłem do dziewczyn. Dziewczynka chyba się mnie wystraszyła , bo się schowała za Haną. 

Ja: Mała co Ci jest ? Ja nie zrobię Ci krzywdy. 
Marta: Ale ja pana się nie boję. Tylko jego. 
   Dziewczynka wskazała męższyznę stojącego w futrynie drzwi. 

Ja: On Ci coś złego zrobił ?
Marta: On jest moim ojcem. Po śmierci mojej mamy zaczął pić i mnie bić. W końcu moja sąsiadka zareagowała i zadzwoniła po policję. 
Ja: Skoro go policja zabrała to powinien być w więzieniu. 
Marta: Tak. Powinien być , ale on wszystko potrafi. Nawet uciec z więzienia. On ma do mnie zakaz zbliżania. 
Mężczyzna: Martuś chodź tu do mnie. 
Marta: Nigdy po tym co mi zrobiłeś. Niech panj dzwoni po policję. 

   Sprzątaczka słysząc krzyki. Wezwała policję. Po dziesięciu minutach przed domem dziecka zjawiła się policja. 

  Policjanci zabrali mężczyznę , a Marta nie mogła się uspokoić. 

 Hana: Martuś spokojnie już go nie ma nic Ci nie zrobi.  
Marta: Na pewno ? Skoro uciekł z tego więzienia to może z każdego uciec. 
Piotr: Dopilnujemy , aby nie zrobił Ci krzywdy. 

   Piotr z Haną zostali jeszcze z Martą z dwie godziny , a później pojechali do szpitala na dyżur. 

8. Powrót do Leśnej Góry

  Hana 

  Te dwa tygodnie minęły nam jak zbicza. Dziś wracamy do Leśnej Góry. Strasznie się stęskniłam za Przemkiem i Leną. 
  Mam tyle im do powiedzenia. Oczywiście wiele też mam do opowiedzenia Celinie. 
   Dalej czekam na ten moment , gdy dowiem się , że zostanę mamą. Powoli zaczynam tracić nadzieję. 
Ja: Piotr może weźmiemy dziecko z domu dziecka? 
Piotr: Kochanie musisz być cierpliwa. Zajdziesz w ciążę i jak my sobie poradzimy z trójką dzieci ?
Ja: Kochanie ja dobrze wiem , że sobie poradzimy. Z trójką czy z dwójką. Ja w nas wierzę. Zresztą sama spędziłam kilka lat w domu dziecka. 
Piotr: Przecież ty i Przemek jesteście przyrodnim rodzeństwem. Ja już nic tego nie rozumiem. 
Ja: Piotrek , bo nim jesteśmy. Mój ojciec po śmierci mamy Przemka zakochał się w mojej mamie i pojawiłam się ja. Ale jak ja miałam cztery lata , a Przemek dziewięć lat. To nasi rodzice zginęli wypadku. Przemek został Adoptowany przez rodzinę Zapałów , a ja przez rodzinę Goldbergów. My z Przemkiem byliśmy tylko dziećmi. 
Piotrek: To jakie jest wasze prawdziwe nazwisko ?
Ja: Ogólnie ja z Przemkiem posługujemy się nazwiskami , które otrzymaliśmy po rodzicach adopcyjnych. A nasze prawdziwe nazwisko to Hana Agnieszka Hoppiec. Piotrek zgódź się ja już dłużej nie chcę czekać. A inne dziecko otrzyma nowy dom i miłość. 
Piotrek: Uparta jesteś. Jutro pojedziemy do domu dziecka. Zgoda ? 
Ja : Tak. 
   Szczęiwa , że będę mogła dać innemu dziecku dom Zasnęłam w aucie. 

7. Wyjazd w Góry Świętokrzyskie cz. 3 - Wypadek na trasie

  Narrator

  Hana z Piotrem szli wzdłuż rzeki. Nagle zobaczyli małą dziewczynkę , która bardzo płakała. 
 Hana: Co się stało? 
 Dziewczynka: Moja mama i mój tatuś pośliznęli się. Mama nie może chodzić. A tatuś się nie rusza. 
 Piotrek: Pokażesz nam miejsce , gdzie to się stało ? 
 Dziewczynka: Tak. Niech państwo idą za mną. 
  Dziewczynka pokierowała Hanę i Piotra na miejsce zdarzenia. 
  Rzeczywiście mama dziewczynki nie mogła ruszać prawą nogą. Bo ją bardzo bolała. 
Piotr : Dzień dobry. Nazywam się Piotr Gawryło. Jestem lekarzem proszę powiedzieć cosię stało. 
Kobieta: Agnieszka Nowak. Z mężem się poiznęliśmy tam na górze. 
  Kobieta pokazała nie wielką wysokość , z której spadła . 
 Dziewczynka: Mamo , a co z dzidziusiem? 
Hana: Przepraszam panią. Pani jest w ciąży ? 
Kobieta: Tak. W dziewiątym tygodniu ciąży. 
Hana: Piotr zobacz co z mężem pani. Boli panią w podbrzuszu? 
Kobieta: Po co pani zadaje te pytania ? 
Hana: Jestem ginekologiem. Boli panią w podbrzuszu ? 
Kobieta: Nie boli. Co z moim mężem?
Piotrek: Na szczęście oddycha. Ale i tak państwo muszą jechać do szpitala. 
  Hana dała dziewczynce telefon i pokierowała dziewczynkę co ma mówić. 
  Po czterdziestu minutach na miejscu wypadku było Górskie Ochotnicze Pogotowie ratunkowe. 
GOPR
Ratownik GOPRu: Świetnie państwo się spisaliście. 
Piotr: Dziękujemy. Taka nasza jest praca. Gdy ktoś potrzebuje mojej pomocy. Zawsze przybędę z Pomocą. 
Ratownik GOPRu: Jest pan ratownikiem medycznym? 
Piotr: Nie. Z żoną jesteśmy lekarzami w Leśnej Górze. 
   Po tej rozmowie Piotr z Haną wrócili do hotelu. Byli bardzo zmęczeni, że nie mieli sił zjeść kolację. 

6. Wyjazd w Góry Świętokrzyskie cz. 2

   Hana 

  Piotrek zabrał mnie w prześliczne miejsce. Nigdy nie byłam w Górach Świętokrzyskich. Ale tu ładnie . I tak wysoko aż mnie to przeraża. Zmęczona podróżą i dyżurem Zasnęłam w cieplutkim łóżku w ramionach Piotra. 

   Piotr

   Obudziłem się następnego dnia w objęciach Hany. Delikatnie odsunąłem ją i poszedłem do kuchni zrobić nam przepyszne śniadanie. 
   Gdy wróciłem do sypialni hotelowej Hana jeszcze spała , więc postanowiłem że obudzę moją śpiącą Królewnę. 
  Gdy ją pocałowałem ta się od razu się obudziła. Po zjedzonym śniadaniu wyruszyliśmy w trasę. Dobrze , że to ja ją pakowałem. W tych szpilkach co chodzi do pracy pewnie by się zabiła. 

   Narrator 

   Hana szła przed Piotrem ponieważ Piotr ją od tyłu asekurował. Nagle Hana źle postawiła i omało nie spadła na półkę pod spodem. 
Piotr: Hana nic Ci nie jest ? 
Hana: Lekko boli mnie kostka , ale przejdzie mi. 
  Piotr wziął Hanę na ręce i posadził trochę dalej od klifu. I zaczął badać kostkę Hany. 
Hana: I co kochanie ? 
Piotr: Trochę stłuszona ta kostka. Kochanie uważaj jak chodzisz , bo zrobisz sobie krzywdę. 
Hana: Tak jest panie doktorze. 
  Hana na szczęście Piotra mogła chodzić , bo Piotr dostałby przepukliny gdyby musiał chodzić z Haną na rękach do hotelu. 

   Hana zrobiła wiele przepięknych zdjęć , które obrazują piękno Gór Świętokrzyskich. 
  O to przykład zdjęcia zrobionego przez Hanę: 

Zdjęcie zrobione przez Hanę 

5. Wyjazd w Góry Świętokrzyskie

  Kilka tygodni później - Piotr

  Mamy połowę lipca , a ja się zastanawiam gdzie zabrać moją córkę i Hanę. 
    Nie mam zbytnio żadnego pomysłu. Zawsze wpadam na złe pomysły. Może małą dać mojej mamie i pojechać w Góry Świętokrzyskie? 
  W necie piszą , że tam jest prześlicznie. Zarezerwowałem pokój na dwa tygodnie. 
  Postanowiłem , że odwiozę małą gdy wróci z przedszkola. Spakowałem najważniejsze rzeczy małej i zabawki. 
  Po spakowaniu rzeczy Asi. Pojechałem do szpitala , aby załatwić sobie i Hanie urlop. Dyrektor się zgodził , gdyż uważał że za dużo oboje pracujemy. 
    Gdy wróciłem do domu. Postanowiłem, że mnie i Hanę spakuję. Gdy wszystko było spakowane. Pojechałem po Asię do przedszkola. Mała zjadła obiad i zawiozłem ją do mojej mamy. 
   Gdy wróciłem do domu zastałem tam Hanę , która jadła obiad. 
Ja: Cześć kochanie. 
Hana: Cześć skarbie. Gdzie są nasze rzeczy ? I gdzie jest twoja córka. 
Ja: Hana nie martw się. Nasze rzeczy są w samochodzie , a Asia jest u mojej mamy. 
Hana: Dlaczego nasze rzeczy są w samochodzie? 
Ja: Wyjeżdżamy na wakacje. A ty lepiej idź wziąć prysznic i przebież się coś wygodniejszego. 

  Na szczęście w łazience leżały przygotowane prze ze mnie ubrania. I adidasy , które miały zastąpić Hanie obuwie w którym obecnie chodzi. 
  Gdy wyszła z łazienki prześlicznie wyglądała w tym stroju , który jej kupiłem. 
    Podróż do miesjcowości , w której zarezorwałen pokój trwała kilka godzin. Mimo było to daleko Hana całą podróż przespała. 
   Gdy zameldowałem się w hotelu Hana akurat się obudziła. 
  Gdy weszliśmy do pokoju z okna rozciągał się prześliczny widok Gór Świętokrzyskich. 
  O to on :

4. Plotki

   Hana 

  Z Celiną umówiłam się po dyżurze.  Dawno ze sobą nie rozmawiałyśmy. Ostatnio to na jej ślubie. A to było pięć lat temu. 
  Po za tym ja wtedy Jeszce mieszkałam w Izraelu. 
    Po dyżurze poszłam do bufetu , gdzie na mnie czekała Celina. 
Ja: Hej Celina. 
Celina:Hej Hana.  Opowiadaj co u Ciebie się zmieniło. 
Ja:Jestem mężatką od dwóch lat. Od trzech lat mieszkam w Polsce. Znalazłam w końcu swojego brata. Bardzo chcę mieć dziecko , ale mi Piotrowi nie wychodzi. 
Celina:Może on jest bezpłodny
Ja:Celina to nie możliwe , żeby on był bezpłodny , gdyż on ma trzy letnią córkę z po przedniego małżeństwa. Mama dziewczynki nie żyje. Ja miałam wycinany jajowód. Gdyż miałam torbiel na jajniku. 
Celina: To masz mały problem. Ale lekarz powiedział Ci , że musisz być cierpliwa. 
Ja:Celina mi to Darek mówił. A w ogóle z kim chcesz być w parze. 
Celina:Oczywiście , że z tobą. A z kim ty wcześniej pracowałaś? 
Ja : Z Olą. Ale możemy we trójkę mieć gabinet. A co tam u was ? 
Celina: Mam czteroletniego syna Kacpra. I dwu letnią córkę Asię. Z Mikołajem przeprowadziliśmy się do Leśnej Góry. 

    Z Celiną rozmawiałyśmy jeszcze z dwie godziny. A potem przyszedł Piotrek. I wróciliśmy do domu. 

niedziela, 22 maja 2016

3. Dyżur i spotkanie po latach


  Hana 

  Siedziałam u siebie w gabinecie. Bo czekałam na pacjentki. Nie mogłam usiedzieć w miejscu , gdyż gdy nie miałam niczego do roboty to się nudziłam. 
  Byłam bardzo ciekawa czy Wiki powiedziała Przemkowi o ciąży. A ja cóż postanowiłam pójść przewietrzyć. 

 Celinka 

  Szłam korytarzem szpitala klinicznego w Leśnej Górze. Szukam gabinetu dyrektora Trettera. Nagle w oddali zobaczłam swoją przyjaciółkę z dzieciństwa.Od pierwszej do piątej klasy szkoły podstawowej chodziłyśmy razem do klasy. Ale moi rodzice i ja przeprowadziliśmy się do Gniezna. 
  A Hana została w Izraelu. 
  Zaczęłam rozglądać po szpitalu. Było tu pełno osób , których nie znałam. 
  A szpital z zewnątrz tak wyglądał. 


    Gdy w końcu znalazłam gabinet dyrektora Stefana było prawie przed odprawą. 
  Zapukałam do drzwi i weszłam do gabinetu. Usłyszałam proszę więc weszłam do gabinetu. 
  Ja: Dzień dobry Panie dyrektorze. Celina Colicka.
  Stefan: Dzień dobry Stefan Tretter. Jestem dyrektorem tego szpitala. Mówiła pani przez telefon , że szuka pani pracy na stanowisku lekarza ginekologa? 
Ja: Tak panie dyrektorze. 
Stefan: Przejrzałem pani CV i zdecydowałem , że pani zaczyna pracę od jutra. 
Ja: Dziękuję panje dyrektorze. 
Stefan: Chodź zapoznam panią z nowymi kolegami z pracy. 
  Wyszliśmy z gabinetu dyrektora. I poszliśmy do pokoju lekarskiego, gdzie była większość lekarzy. 
  Gdy usiadłam na krześle obok rudowłosej dziewczyny. Ona mnie tylko skarciła wzrokiem. 
Stefan: Gdzie jest nasze kochane małżeństwo? 
Ja: O kim dyrektor mówi ? 
Wiki: O Hanie i Piotrze. 
Ja: A to nie oni ? 

  Spytałam dziewczynę pokazując palcem na okno na dwóch lekarzy stojących przed szpitalem. 
Wiki: Tak to Hana i Piotr. Dyrektorze oni są na parkingu. 
Stefan: Celina możesz iść po naszą kochane małżeństwo. 
  Spojrzałam na dziewczynę , a ta pokazała mi w którą stronę mam iść. 
  Gdy wyszłam na parking oni się całowali. 
Ja: Przepraszam , że przerywam wam tą chwilę , ale dyrektor prosił mnie , abym was przyprowadziła. 
Hana: Celina co ty tu robisz. 

  Hana z całej siły mnie przytuliła , a ja zaczęłam się dusić , bo zaczęło mi brakować powietrza. 
Ja: Hana ususisz mnie. 
Hana: Przepraszam Cię. Ale tak dawno się nie widziałyśmy. 
Piotrek: Dziewczyny później sobie porozmawiacie, ale jak ty to powiedziałaś dyrektor nas woła na odprawę. 

  Narrator 

  Po chwili wszyscy byli już w pokoju lekarskim i mogła w końcu zacząć się odprawa. 
Stefan: Od jutra będziemy mieli nowego ginekologa. O tóż państwo Celina Colicka. A to nasi lekarze 

  1. Darek Wójcik - Ordynator Ginekologii
  2. Hana Goldberg Gawryło - Ginekolog 
  3. Ola Pietrzak Stanisławska - Ginekolog 
  4. Krzysztof Radwan - Ginekolog
  5. Wiktoria Consalida - Ordynator Chirurgi
  6. Piotr Gawryło - Chirurg
  7. Przemek Zapała - Chirurg
  8. Nina Rudnicka - Chirurg
  9. Michał Sambor - Chirurg
  10. Adam Krajewski - Chirurg Naczyniowiec 
  11. Andrzej Falkowicz - Chirurg Naczyniowiec 
  12. Julka Burska - Chirurg 
  13. Klaudia Miler Konica - Chirurg 
  14. Jakub Burski - Chirurg 
  15. Bruno Walicki - Chirurg 
  16. Dorota Rogalska ( siostra Marka ) - Ordynator Neurochirurgii
  17. Artur Bart - Neurochirurg 
  18. Sylwia Mróz - Neurochirurg
  19. Lena Latoszek - Ordynator Interny 
  20. Witek Latoszek - Internista 
  21. Adam Pawica - Internista 
  22. Agata Woźnicka Rogalska - Internistka 
  23. Zuza Krakowiak - Internistka 
  24. Rafał Konica - Ordynator Ortopedii
  25. Magda Soszyńska - Ortopeda 
  26. Antonina Soszyńska - Ortopeda 
  27. Ruud Van der Graff - Ordynator Anestezjologów 
  28. Zosia Burska - Anestezjolog 
  29. Jadwiga Ziemiańska - Anestezjolog 
  30. Szymon Dryl - Ordynator Psychiatri 
  31. Monika Zybert - Psychiatra 
   Dyrektor przedstawił Celinie wszystkich lekarzy. A teraz ona należy do tej grupy lekarzy .

2. Kłótnia z Piotrem i pogodzenie

  Hana 

  Gdy wróciłam do domu zastałam zakryty stół i kolację. Piotrek próbował mnie pocieszyć tym. A ja tęsknię za tym małym skarbem , które miałoby teraz o koło dwóch lat. 

Piotrek: Kochanie do stołu. Czas na kolację. 
Ja: Piotrek nie jestem głodna. 
Piotrek: Hana musisz coś zjeść. Ostatnio schudłaś. 
Ja: Piotrek nie słyszysz mnie nie jestem głodna. Zjem później , a teraz pójdę wziąć prysznic. 
Piotrek: Hana nie ma mowy ja wiem jak wygląda twoje zjem później. Albo zasypiasz zmęczona po dyżurze. Albo odrobinę zjesz i kładziesz się do łóżka. 
Ja: Piotrek ja nie jestem głodna! 
Piotrek: Hana do stołu natychmiast! 

  Zrobiłam obrażoną minę i poszłam do łazienki. Po prysznicu zważyłam się. Okazało się , że ważę dziesięć kilogramów mniej. 
  Wzięłam ręcznik i wyszłam z łazienki. Wróciłam do sypialni , gdzie spał już Piotrek. 
   Zjadłam całą kolację , którą przygotował mi Piotrek. A było tego sporo. 
   Po kolacji poszłam jeszcze raz się zważyć. Tym razem ważyłam trzysta gramów więcej. 
   Do  powrotu normalnej wagi zostało mi ponad dziewięć kilogramów. Wiedziałam , że będę musiała przeprosić Piotrka Ale jak. 

   Następnego dnia

  Obudziłam się z samego rana. Piotrek jeszcze spał. Postanowiłam , że zrobię mu i sobie duże śniadanie. Żeby nie było że śniadania nie jadłam. 
   Zrobiłam cały stos naleśników z białym serem i dżemem. I dwie kawy. 
    Po chwili do kuchni przyszedł Piotrek. A ja na niego spojrzałam. 
Ja: Wstałam wcześnie więc zrobiłam nam śniadanie. 
Piotrek: Zjadłaś wczoraj kolację? 
Ja: Tak. Całą kolację.  
Piotrek: A śniadanie po co zrobiłaś ? 
Ja: Żeby do pracy nie pójść głodna. 
  Po śniadaniu poszłam do łazienki i wzięłam prysznic i znów sprawdziłam ile ważę. Teraz ważyłam o jeden kilogram więcej niż wczoraj przed zjedzeniem kolacji . 
  Po śniadaniu pojechaliśmy do pracy , gdzie mieliśmy dyżur. 

1. Złe samopoczucie Wiktori

   Hana 

  Siedziałam u siebie w gabinecie , gdyż miałam dyżur. Piotrek też ma dyżur. Już tęsknię za nim. Praca na dwóch różnych oddziałach jest przerażojąca nudna. 

Wiki 

  Dziś od rana się źle czuję. Brzuch i głowa mnie boli. Rano wymiotowałam co zauważył Przemek. Kazał mi iść na badania , ale poco? Skoro to zwykłe zatrucie pokarmowe. 
  Dziś dyżuruję na izbie z Agatą. Muszę coś wymyślić , aby nie zauważyła że się źle czuję. 
   Na szczęście udało mi się to dopóki nie przywieziono chłopaka z wypadku. A ja od razu wybiegłam do toalety. 
     Po jakiś czterdziestu minutach wróciłam na izbę. Gdzie Agata dalej przyjmowała pacjentów. 

  Agata:  Wiki ty dobrze się czujesz ? Nie wyglądasz najlepiej. 
Ja: Agata nic mi nie jest. Po prostu źle się poczułam i tylko tyle. Jak by coś się działo to bym Ci powiedziała. Przecież jesteś moją najlepzą przyjaciółką. 
 Agata: Wiki ja się o ciebie martwię. Mów co się dzieje? Inaczej powiem wszystko Przemkowi. 

  Ja wiedziałam , że muszę powiedzieć Agacie prawdę. A może to nie zatrucie pokarmowe tylko co innego? Ale co ? 
  Po chwili na izbę wpadł Przemek z rozciętą ręką. Na ten widok zrobiło mi się nie dobrze. 

Agata: Przemek co Ci się stało w rękę ? 
Przemek:  Zachaczyłem się o ostrą poręcz schodów w hotelu. Agata zrób coś z tym , bo boli. 
Agata: Potrzebuję konsultacji chirurga. Ale twoja narzeczona wybiegła do łazienki znowu. 
Przemek: Jak to znowu wybiegła do łazienki. Była na badaniach , na które miała iść? 
Agata:  Przemek o jakich badaniach ty mówisz? Ogólnie to Wiki za nim przyszedłeś to wymiotowała. 
Przemek: Wiki miała iść na badania , gdyż rano już wymiotowała. 

 Usłyszałam całą rozmowę i już wiedziałam , że jak wrócę do domu czeka mnie kazanie. Spojrzałam na zegarek. Za chwilę zaczynam przerwę , więc mogę iść do Hany. 
  Po prosiłam pielęgniarkę żeby przekazała Agacie, że idę na przerwę. 
  Pielęgniarka poszła na izbę , aja poszłam do Hany , gdyż wiedziałam że ona też ma dyżur. 

   Hana 

   Usłyszałam pukanie do drzwi i to mnie zdziwiło , gdyż pacjentki mam za godzinę. 
  Po prosiłam osobę , aby weszła. Do mojego gabinetu weszła Wiki. 

  Ja:Hej Wiki. Konsultacja czy badania. 
Wiki: Hana chyba jestem w ciąży. W zeszłym tygodniu powinnam mieć okres , ale go nie dostałam. A dzisiaj doszły wymioty. 
Ja:  Chodź zobaczę co tam się dzieje. A Przemek wie ? 
Wiki: Wie , że wymiotowałam. I kazał mi zrobić badania. 
  Zrobiłam Wiki USG. Tak jak myślała Wiki, jest w ciąży. Ustaliłyśmy kiedy ma przyjść na badania. Szczęściara z niej po raz drugi zostanie mamą. 
  A ja dalej czekam i chyba się nigdy nie doczekam tego momentu.