Piotr
Obudziłem się w sypialni. Hany już nie było. Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni, gdzie Hana szykowała jakieś kanapki.
Ja: Po co ci te kanapki?
Hana: Na drogę.
Ja: Wyjeżdżasz gdzieś?
Hana: Ja nie wyjeżdżam. Tylko my wyjeżdżamy.
Ja: Hana jak to wyjeżdżamy? Gdzie po za tym?
Hana: Stęskniłam się za rodzicami. Jedziemy do Izraela. Tak to. Dostaliśmy dwa tygodnie wolnego. Idź się spakować. O siedemnastej mamy samolot.
Poszedłem się spakować. Znalazłem swój paszport. Bieliznę, koszulki, szczoteczka do zębów i pasta do zębów, grzebień, szorty, spodnie, bluzy, garnitur i wiele innych rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz