Hana
Po kolacji poszliśmy spać. A ja dalej rozmyślałam czy nie jechać odwiedzić rodziców. Bardzo za nimi stęskniłam.
Obudziłam się rano. A obok mnie dalej spał Piotrek. Poszłam wziąć laptopa i zadukowałam dla nas bilety. Samolot mieliśmy o godzinie siedemnastej. Czyli dość czasu, aby załatwić nam wolne , spakować się i przygotować do podróży.
Zjadłam śniadanie i zostawiłam kartkę Piotrowi, że jadę do szpitala.
Po piętnastu minutach byłam w szpitalu. Zapukałam do drzwi dyrektora. Stefan odpowiedział proszę.
Ja: Dzień dobry dyrektorze.
Stefan: Cześć Hana. Coś się stało?
Ja: Dyrektorze chciałam dla siebie i Piotra załatwić kilka dni wolnego.
Stefan: Coś się stało?
Ja: Trochę stęskniłam się za rodzicami. I chciałam ich odwiedzić.
Stefan: ty Hana i Piotr dostajecie dwa tygodnie wolnego.
Ja: Dziękuję panie dyrektorze. A teraz przepraszam za siedem godzin mam samolot.
Wyszłam z gabinetu Dyrektora. A potem poszłam poinformować Wiktorię i Wójcika o naszych wolnych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz