poniedziałek, 9 maja 2016

Kiedyś przyjdzie ten dzień cz. 3 - Rozmowa z Piotrem

   Hana 
 Zuzią podczas dyżuru zajęła pani Maria. A ja cóż próbowałam Piotra unikać. Co było ledwo wykonalne , gdyż razem pracowaliśmy. Zuzia po dyżurze spytała mnie kim był ten pan co rozmawiałam rano. 
  Wyjaśmiłam jej , że to jej ojciec który uciekł za nim ja dowiedziałam się , że jestem w ciąży. 
  Musiałam jednak przeprowadzić rozmowę bez osób trzecich. Gdy mała usnęła zadzwoniłam po Piotra. Aby z nim po rozmawiać. Umówiliśmy się na godzinę dwudziestą. 
   Puktualnie o godzinie dwudziestej usłusłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam ja k innego niż Piotra. 
Piotrek: Chciałaś ze mną po rozmawiać. 
Ja: Piotrek dlaczego wtedy uciekłeś? 
Piotrek: Hana ja po prostu stchórzyłem. Nie powinienem uciekać. Co ty o mnie sobie pomyślałaś ? 
Ja: Gdy by nie to , że na świecie pojawiła się Zuzia. To teraz nie umiałabym , ani tego tobie wybaczyć , ani tobie zaufać. Piotrek ponad dwa lata temu zostałeś ojcem. 
Piotrek: Hana dlaczego nie powiedziałaś mi o ciąży. 
Ja: Piotrek po spędzonej nocy ty uciekłeś. Nie miałam do ciebie żadnego kontaktu. 
Piotrek: Ja wiem , że nawaliłem Hana zostańmy przyjaciółmi. Chcę poznać bliżej Zuzię. 
  Zamyśliłam się. Wiedziałam , że dzieci powinny z obojgiem rodziców wychowywać. Ale on mnie zranił. Chciałam aby zostaliśmy przyjaciółmi. Piotrek napewno będzie odwiedzał Zuzię. Ale z moją wiedzą , a nie na przykład , że dzwoni do mnie przedszkolanka , że Zuzia zniknęła. 
Ja: Dobra Piotrek zostańmy przyjaciółmi. Pod warunkiem , żeby nie było takich akcji , że ja chcę odebrać córkę z przedszkola , a jej tam nie ma. 
Piotrek: Będę mógł widywać się z Zuzią ? 
Ja: Tak. Piotrek ale w przyzwoitych godzinach. W weekendy i podczas mojego dyżuru. Gdy przedszkole jest zamknięte. 
  Trochę te godziny Piotrkowi nie spodobały. Ale cóż musi się zgodzić , bo inaczej z Zuzią nie będzie mógł się widywać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz