Hana
Zuzią podczas dyżuru zajęła pani Maria. A ja cóż próbowałam Piotra unikać. Co było ledwo wykonalne , gdyż razem pracowaliśmy. Zuzia po dyżurze spytała mnie kim był ten pan co rozmawiałam rano.
Wyjaśmiłam jej , że to jej ojciec który uciekł za nim ja dowiedziałam się , że jestem w ciąży.
Musiałam jednak przeprowadzić rozmowę bez osób trzecich. Gdy mała usnęła zadzwoniłam po Piotra. Aby z nim po rozmawiać. Umówiliśmy się na godzinę dwudziestą.
Puktualnie o godzinie dwudziestej usłusłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam ja k innego niż Piotra.
Piotrek: Chciałaś ze mną po rozmawiać.
Ja: Piotrek dlaczego wtedy uciekłeś?
Piotrek: Hana ja po prostu stchórzyłem. Nie powinienem uciekać. Co ty o mnie sobie pomyślałaś ?
Ja: Gdy by nie to , że na świecie pojawiła się Zuzia. To teraz nie umiałabym , ani tego tobie wybaczyć , ani tobie zaufać. Piotrek ponad dwa lata temu zostałeś ojcem.
Piotrek: Hana dlaczego nie powiedziałaś mi o ciąży.
Ja: Piotrek po spędzonej nocy ty uciekłeś. Nie miałam do ciebie żadnego kontaktu.
Piotrek: Ja wiem , że nawaliłem Hana zostańmy przyjaciółmi. Chcę poznać bliżej Zuzię.
Zamyśliłam się. Wiedziałam , że dzieci powinny z obojgiem rodziców wychowywać. Ale on mnie zranił. Chciałam aby zostaliśmy przyjaciółmi. Piotrek napewno będzie odwiedzał Zuzię. Ale z moją wiedzą , a nie na przykład , że dzwoni do mnie przedszkolanka , że Zuzia zniknęła.
Ja: Dobra Piotrek zostańmy przyjaciółmi. Pod warunkiem , żeby nie było takich akcji , że ja chcę odebrać córkę z przedszkola , a jej tam nie ma.
Piotrek: Będę mógł widywać się z Zuzią ?
Ja: Tak. Piotrek ale w przyzwoitych godzinach. W weekendy i podczas mojego dyżuru. Gdy przedszkole jest zamknięte.
Trochę te godziny Piotrkowi nie spodobały. Ale cóż musi się zgodzić , bo inaczej z Zuzią nie będzie mógł się widywać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz