niedziela, 1 maja 2016

Od miłości do ślubu cz. 8

  Hana 

 Po spacerze z Izą poszliśmy do domu moich rodziców. Nikogo w domu nie było więc Iza otworzyła drzwi kluczami, które od rodziców dostała. 
Piotrek: Chcecie coś do jedzenia?
Ja: Piotrek dopiero co jedliśmy śniadanie. Ja jestem najedzona. 
Piotrek: O nie kochanie. Wiesz dobrze, że musisz dobrze odżywiać. 
Iza: O czym Hana mówicie. 
  No ładnie jak mam ośmiolatce powiedzieć, że zostanie ciocią. 
Ja: Będziesz ciocią siostrzyczko. 
Iza: Hura. Nie będę najmłodsza w rodzinie. 
Piotrek: Podano do stołu moje drogie panie. 
Ja: Piotrek. Prosiłam Cię. 
Piotrek: Hana dobrze wiesz. Inaczej zabiorę Cię do najbliższego ginekologa w okolicy. I może on Ci do głowy wbije, że w czasie ciąży trzeba dobrze odżywiać. 
Ja: Oj. No dobrze. 
  Po drugim śniadaniu poszliśmy na spacer na plażę. Gdzie stał się mały wypadek. Koleżanka Izy zaczęła się topić. Piotrek szybko wskoczył do morza i wyciągnął dziewczynkę z morza. A potem przybiegli ratownicy i pomogli nam przy reanimacji dziecka. 
  Na szczęście dziewczynka zaczęła oddychać, a ja zadzwoniłam po pogotowie. 
 Po chwili przyjechało pogotowie ratunkowe. 
Ratownik: Świetnie państwo się spisali. 
Ja: Taka jest nasza praca. Na codzień ratujemy życie. W innym szpitalu. 
Ratownik: Rozumiem, że państwo są ratownikami medycznymi.
Ja: Nie do końca. Jesteśmy lekarzami w Leśnej Górze.

    Ratownik pokiwał głową na znak, że rozumie. Piotrek wziął Izę na ręce i pojechaliśmy do Hotelu. Tam Piotrek przebrał się z całkowicie mokrego garnituru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz