Następnego dnia pojechaliśmy do domu dziecka. Dom dziecka był przeogromny. A wyglądał o tak. :
Gdy weszliśmy do środka dom. Wydawal się jeszcze większy niż wyglądał od zewnątrz.
W holu biegały jakieś dzieci. Dwie małe dziewczynki na okołu sześciu siedmiu lat.
Jedna z nich pokazała nam drogę , w którą stronę mamy iść. Poszliśmy w skazanym kierunku.
Za biurkiem siedziała młoda dziewczyna w wieku mojej przybranej kuzynki.
Kobieta: Proszę mówić.
Ja: Chcielibyśmy zaadoptować dziecko.
Piotrek: Od pięciu lat zwyż.
Kobieta: Proszę za mną.
Poszliśmy do pokoju , w którym było pełno dziecj.
Kobieta: Chłopca czy dziewczynkę państwo sobiw życzą.
Zauważyłam przestraszoną dziewczynkę , w wieku mniej więcej sześciu lat.
Ja: Hej mała czego się tak boisz ?
Dziewczynka: Jestem tutaj od kilku dni , a państwo są pierwszymi osobami , które chcą adoptować jakieś dziecko.
Ja: Ja mam na imię Hana , a ty jak masz na imię.
Marta: Mam na imię Marta. Mam sześć lat.
Piotr
Ja: Chyba moja żona polubiła tą małą
Kobieta: Dobrze żeby dziecko miało dobry kontakt z wszystkimi członkami rodziny.
Ja: Proszę pani ja dobrze o tym wiem.
Podszedłem do dziewczyn. Dziewczynka chyba się mnie wystraszyła , bo się schowała za Haną.
Ja: Mała co Ci jest ? Ja nie zrobię Ci krzywdy.
Marta: Ale ja pana się nie boję. Tylko jego.
Dziewczynka wskazała męższyznę stojącego w futrynie drzwi.
Ja: On Ci coś złego zrobił ?
Marta: On jest moim ojcem. Po śmierci mojej mamy zaczął pić i mnie bić. W końcu moja sąsiadka zareagowała i zadzwoniła po policję.
Ja: Skoro go policja zabrała to powinien być w więzieniu.
Marta: Tak. Powinien być , ale on wszystko potrafi. Nawet uciec z więzienia. On ma do mnie zakaz zbliżania.
Mężczyzna: Martuś chodź tu do mnie.
Marta: Nigdy po tym co mi zrobiłeś. Niech panj dzwoni po policję.
Sprzątaczka słysząc krzyki. Wezwała policję. Po dziesięciu minutach przed domem dziecka zjawiła się policja.
Policjanci zabrali mężczyznę , a Marta nie mogła się uspokoić.
Hana: Martuś spokojnie już go nie ma nic Ci nie zrobi.
Marta: Na pewno ? Skoro uciekł z tego więzienia to może z każdego uciec.
Piotr: Dopilnujemy , aby nie zrobił Ci krzywdy.
Piotr z Haną zostali jeszcze z Martą z dwie godziny , a później pojechali do szpitala na dyżur.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz