Hana
Po dyżurze tak jak Ola przewidywała rano trafiłam na dywanik do ordynatora. Miałam tam iść, ale byłam zbyt zmęczona aby z nim rozmawiać.
Ola przekazała pacjentki Wójcikowi , a ja Marcinowi.
Na mojego pecha Ola ma jutro wolne i mam dyżur z Wójcikiem.
Najchętniej bym albo rozchorowała, albo nie poszła na ten dyżur. I tak będzie czekać mnie kazanie , o tym że nie przyszłam jak prosił.
Zasnęłam w ciepłym łóżku. Z nadzieją na lepsze jutro.
Ale mój pech nie opuszczał mnie, bo obudziłam się za dwadzieścia ósma. A dyżur miałam o ósmej.
Szybko wezwałam taksówkę w tym czasie wzięłam szybki prysznic. I szybko się ubrałam. Makijaż zrobię w czasie przerwy, a śniadanie zjem między przerwami z pacjentkami.
Zrobiłam szybko kanapkę do pracy i wzięłam swoje dokumenty. Zamknęłam mieszkanie i wybiegłam z bloku. Poszłam szybko do taksówki i po prosiłam o najszybszy do jazd do Leśnej Góry.
W ostatniej chwili zdążyłam na odprawę. Ledwo łapałam oddech. Po odprawie każdy udał się do swoich zajęć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz