poniedziałek, 2 maja 2016

Ten dzień nadszedł cz. 13

  Hana 
  Po dyżurze tak jak Ola przewidywała rano trafiłam na dywanik do ordynatora. Miałam tam iść, ale byłam zbyt zmęczona aby z nim rozmawiać. 
  Ola przekazała pacjentki Wójcikowi , a ja Marcinowi. 
 Na mojego pecha Ola ma jutro wolne i mam dyżur z Wójcikiem. 
  Najchętniej bym albo rozchorowała, albo nie poszła na ten dyżur. I tak będzie czekać mnie kazanie , o tym że nie przyszłam jak prosił. 
  Zasnęłam w ciepłym łóżku. Z nadzieją na lepsze jutro. 
  Ale mój pech nie opuszczał mnie, bo obudziłam się za dwadzieścia ósma. A dyżur miałam o ósmej. 
  Szybko wezwałam taksówkę w tym czasie wzięłam szybki prysznic. I szybko się ubrałam. Makijaż zrobię w czasie przerwy, a śniadanie zjem między przerwami z pacjentkami. 
  Zrobiłam szybko kanapkę do pracy i wzięłam swoje dokumenty. Zamknęłam mieszkanie i wybiegłam z bloku. Poszłam szybko do taksówki i po prosiłam o najszybszy do jazd do Leśnej Góry. 
  W ostatniej chwili zdążyłam na odprawę. Ledwo łapałam oddech. Po odprawie każdy udał się do swoich zajęć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz