niedziela, 24 kwietnia 2016

Od miłości do ślubu cz. 3

  Piotr 
    Po badaniach zrobionych przez Wójcika Hana mogła opuścić szpital. Na szczęście z dzieckiem było wszystko w porządku. 
   Hana w drodze do domu zasnęła.  Przeyroczo wygląda jak śpi. Lubię jej się przyglądać, gdy śpi. 
  Gdy do jechaliśmy do domu Hana się przebudziła. 
   Zjedliśmy śniadanie i położyliśmy się spać. Ten dzień był dla nas wyczerpujący. Tym bardziej dla Hany. Przecież miała 24 h dyżur, a potem sama trafiła do szpitala.  

Od miłości do ślubu cz. 2

    Hana 
  Po skończonym dyżurze wróciłam zmęczona do domu. Piotrka tam jeszcze tam nie było. No tak teraz on zaczynał dyżur.
   Nagle zaczęło mi kręcić się w głowie i straciłam przytomność. 
  Dwie godziny później obudziłam się na szpitalnej sali. Do mojej sali wszedł Wójcik. 
Darek: Hana słyszysz mnie? 
Ja: Darek co się stało? 
Piotrek: Znalazłem cię nie przytomną. 
Darek: Hana co się stało u was w domu ? 
Ja: Zaczęło mi się kręcić w głowie i straciłam przytomność. 
Piotrek: A ty w ogóle jak się czujesz?
Darek: Hana powinnaś zacząć o siebie dbać. 
Ja: Darek możesz trochę jaśniej. 
Piotrek: Właśnie co Hanie dolega? 
Darek: Wyniki krwi wykazały, że jesteś w piątym tygodniu ciąży. 

Od miłości do ślubu cz. 1

  Hana 
  Mam na imię Hana Goldberg i mieszkam w Leśnej Górze. Pracuję w miejscowym szpitalu. 
   Bardzo lubię swą pracę. I czekam aż skończę dyżur bo jestem wykończona.  A zostało mi jeszcze pięć godzin dyżuru. Po co ja brałam 24 h dyżur. 
  Ale potem trzy dni wolnego. Siedziałam w swoim gabinecie, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. 
  Krzyknęłam proszę i do gabinetu wszedł Piotrek. 
Hana: Hej Piotrek. 
Piotr: No cześć słońce. 
  No tak Piotr Gawryło mój chłopak. Jestem w nim zakochana po uszy. Moja przyjaciółka widzi to na kilometr. Ona jak twierdzi to takie rzeczy widzi. 
   W sumie to ma rację. Kocham Piotra i jesteśmy razem od roku. 

sobota, 23 kwietnia 2016

Czas mija cz. 13 ost.

  Hana kilka miesięcy później urodziła zdrową córeczkę, której dali na imię Maja z Piotrem. 
   Pięć lat później dziś Maja kończy pięć lat. Czeka z babcią niecierpliwie na przyjazd rodziców, którzy byli w pracy. 
Maja: Babciu kiedy rodzice wrócą do domu. 
Mama Piotra: Wnusiu musisz być cierpliwa. 
  Po chwili do domu weszli Hana i Piotr. Dziewczynka bardzo się ucieezyła na widok rodziców przytuliła się do nich. 
  Na urodziny Maja dostała dużą piłkę , lalkę Bayby Born , Wózek dla lalek , tablicę do malowania i kredy. 

piątek, 22 kwietnia 2016

Czas mija cz. 11

   Pobyt w sanatorium Hanie i Piotrowi minął bardzo szybko. Hana już nie chodziła o kulach. Zaczęła normalnie chodzić.
    Miała aż ochotę skakać z radości, gdy wracali do domu.
  Gdy do jechali do domu było przed piątą rano. Zasnęli w łóżkach od razu, gdy weszli do mieszkania.
  Po południu godziny wieczorne.
Hana obudziła się bardzo głodna. Gdy zjadła obiadokolację. Poszła obudzić Piotrka.
Hana: Hej kochanie.
Piotr: Hej kochanie. Jak się tam czujesz?
Hana: Bardzo dobrze. Kuchni jest dla ciebie kolacja. Ja już jadłam.

Czas mija cz. 12

  Po zjedzonym obiedzie pojechaliśmy do szpitala, gdzie byliśmy wielką niesppdzianką, że już chodzę.
  Gdy doszli do gabinetu Darka. Nikogo nie było przed  jego gabinetem. Więc Hana zapukała do jego gabinetu. Po chwili usłyszeli proszę.
Weszli do gabinetu kolegi.
Wójcik: Hana ty normalnie chodzisz !
Hana: No.  Od tygodnia chodzę bez kul. Mam dla ciebie pamiątkę z Berlina.
  Wyjęła z torebki niewielką paczkę. A wniej był magnez na lodówkę i krzyżyk za czasów śrwdniowiecza.
  Po chwili Darek zaprosił ją na fotel. I ją zbadał.
  Po wyjściu od Darka poszli do gabinetu Dyrektora.
  Hana zapukała do drzwi dyrektora.
Stefan: Proszę!
Weszli do gabinetu Dyrektora.
Hana: Dzień dobry dyrektorze.
Piotr: Dzień dobry dyrektorze.
Stefan: Witam państwa Gawryłów. Co państwa sprowadza?
Hana: Dyrektorze za jakieś pół tora roku chciałambym wrócić do pracy.
Stefan: Co tak późno?
Hana: Dyrektorze jestem w ciąży.
Piotr: Ja też chciałbym wrócić do dyżurów. Byłem z Haną w sanatorium.
Stefan: No gratuluję wam. Piotr Cię zapraszam jutro na dziewiątą. A ciebie Hana ty też narazie wrócisz do pracy tylko na razie jako konsultantka ginekologii.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Czas mija cz. 10

  Po kilku godzinach zaczęła się operacja Julki. Michał Oczywiście wysłał nas na zabiegi. Hana miała te zabiegi, które pomogą mi wrócić do pełni sprawności.
  Ale nie mogła ich zbyt dużo robić.  Bo była w ciąży. Po każdym zabiegu pacjentki w ciąży sanatorium mają wizytę kontrolną u ginekologa.
  Hana po zabiegach i badaniach poszła do pokoju ubrać się lżejsze rzeczy.
  Po pietnastu minutach do pokoju wszedł Piotrek. Ale Hana jak zwykle, gdy jest zajętanie zauważyła go.

100 postów tym roku

Nie uwierzycie mi ale w tym roku już wybiło sto postów. 

Czas mija cz. 9

Narrator
  Po śniadaniu pojechaliśmy do pobliskiego szpitala. Hanie Piotr kazał usiąść a sam poszedł do recepcji.
Piotr: Guten Tag. Mein Freund brachte seine Tochter. Ich wolten fragen, wo kann finden sie ?
Pielęgniarka: Guten Tag. Der Name und das Patienten?
Piotr: Julia Lubicka. Ihr Vater ist Michael Libicka. 
Pielęgniarka: Julia Lubicka ist die Operation. 
Piotr: Vielen Dank und auf Wiedersehen.
Pielęgniarka: Auf Wiedersehen. 
Tłumaczenie na język polski - rozmowa. :
Piotr: Dzień dobry. Mój kolega przywiózł swoją córkę. Chciałem spytać, gdzie ich znajdę ?
Pielęgniarka: Dzień dobry. Imię i nazwisko pacjentki?
Piotr: Julia Lubicka. Jej ojcem jest Michał Lubicka.
Pielęgniarka: Julia Lubicka znajduje się na chirurgi.
Piotr: Dziękuję i do widzenia.
Pielęgniarka: Dowidzenia.
  Piotr odszedł od recepcji i poszli na oddział chirurgiczny. Gdzie po pietnastu minutach znaleźli Julkę i jej ojca.
Hana: Co z Julką ?
Michał: Ma zapalenie wyrostka robaczkowego. Omdlenie było spowodowane zbyt mocnym bólem.
Piotr: Stary mam nadzieję, że się zgodziłeś na operację.
Michał: Oczywiście, że tak. Ale chirurgów nie mają. Gdyż jedna połowa się rozchorowała. Druga połowa jest na urlopie , a trzecia połowa nie ma dyżuru lub operują.

Czas mija cz. 8

   Narrator
Następnego dnia Hana obudziła się koło ósmej wtulona w silne ramiona Piotra. Nie mieli wyznaczonych godzin wstawania. Uśmiechnęła się i wstała tak aby nie budzić Piotra.
  Sama poszła do łazienki się umyć i ubrać. Zajęło jej to z pół godziny.
  Po wyjściu zobaczyła nie przytomną dziewczynkę. Po chwili doszedł do niej Piotr.
Piotr: Kochanie co się stało?
Hana: Wychodządz z łazienki zobaczyłam nie przytomną dziewczynkę.
Piotr: Hana przecież to Julka córka Michała. Co ona tu robi ?
  W tym momencie dziewczynka odzyskała przytomność.
Piotr: Julka co ty tu robisz?
Julka: Wujku co się stało?
Hana: Zemdlałaś. Dziecko co ty robisz ?
Julka: Szukałam taty. Od rana brzuch mnie boli. Chciałam po prosić aby zobaczył co się dzieje.
Michał: Julka co ty tu robisz? Nie powinnaś być w domu ?
Piotr: Zemdlała na korytarzu.Mówiła, że od rana boli ją brzuch.  Wiesz coś o tym ?
Michał: Córciu dlaczego nic nie mówiłaś ?
Julka: W nocy tak wybiegłeś, a to rano się zaczęło. A ciebie dalej nie było.
Piotr: Michał może ją zbadam?
Michał: Nie. Piotr ty z żoną jesteście w sanatorium. Córciu zabierzemy ciebie do pobliskiego szpitala. A wasza dwójka na śniadanie.

środa, 20 kwietnia 2016

Choroba

Hana
  Leżałam w łóżku, bo mi nie chciało się wstawać. Ale musiałam iść do pracy.
  Od rana ogólnie wszystko mnie boli głowa, gardło, brzuch itp.
  Wzięłam z szuflady termometr i sprawdziłam sobie temperaturę.  No i miałam 38,9' .
  Wcale nie miałam ochoty iść do lekarza. Zadzwoniłam do Leny i umówiłam się na wizytę domową.
  Potem zadzwoniłam do Wójcika i powiedziałam mu, że nie przyjdę bo jestem chora.
  Po czterdziestu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć. Stała tam Lena.
Lena: No jak się czujesz?
Ja: Nie najlepiej. Mam gorączkę gardło , głowa i brzuch mnie boli.
   Po zbadaniu
  Lena: Hana to zwykła grypa.  Ale masz leżeć w łóżku
Hana: Ale Lena.
Lena: Nie ma żadnego ale. Masz mi leżeć w łóżku i już.
Hana: Lena prpszę Cię. Ja nie chcę leżeć w łóżku. I brać leków. Nie lubię ich. Chcąc czy nie chcąc nie mogę brać tych leków.
Lena: A to niby dlaczego nie ?
Hana: Lenka jestem w ciąży.
  Lena rzuciła mi się na szyje. A potem wypisała mi witaminy. I zaleciła jeść dużo warzyw i owoców. Pokarm zawierający żelazo.
  Piotr
Gdy wróciłem zastałem uroczy widok. Hana spała na kanapie z misiem.
  Podszedłem do niej.  Ale ta się obudziła.
Hana: Cześć słońce.
Ja: Cześć kotku. Co miał na myśli Darek, Pytając mnie co Ci dolega?
Hana: Grypę złapałam. Wiesz co Piotruś zrobisz mi kolację ?
Ja: Sprzyjemnością.
  Poszedłem do kuchni i zrobiłem naleśniki meksykańskie.
  Zaniosłem kolację do sypialni, gdzie Hana czytała książ.
 

Czas mija cz. 7

  Piotr
  Do sonatorium dojechaliśmy o koło dwudziestej trzeciej. Hana smacznie sobie spała. Ale musiałem ją obudzić.
Ja: Kochanie jesteśmy na miejscu.
Hana: Piotruś jeszcze pięć minutek.
Ja: Hana nie wygodniej byłoby Ci spać w łóżku ?
Hana: Tak ogóle gdzie mnie wywiozłeś?
Ja: Pamiętasz jak mówiłem Ci dwa lata temu, że mam znajomego w zagranicznym sanatorium?
Hana: No nie.
Ja: Mój kolega załatwił nam miejsce w tym sanatorium. Dzięki niemu wrócisz do pełnej sprawności.
Hana: Piotr dziękuję.
  Hana rozpłakała się. A po chwili spytała:
Hana: Piotrek jak mnie przewiozłeś przez granicę ?
Ja: Przez Odrę przejeżdżaliśmy. Jesteśmy w Berlinie.
Hana: A sprawy badań ginekologicznych ?
Ja: Mój kolega ma przyjaciela ginekologa, który tutaj pracuje.
  Po chwili weszliśmy do sonatorium. A Hana usiadła na krześle a ja poszedłem do jejestracji.
Ja: Guten Abend. Jch bin Peter Gawryło. Ich bin einen Freund von Michaela Lubicka.
Pielęgniarka: Guten Abend Herr Michael dass sagte seine Freunde aus der Polnisched kainen wird.
Ja: Was ist unser Zinnerneun?
Pięlęgniarka: Aufgrund der Tatsche, dass der Staat sie heratet. Herr bekam ein Zimmer Zusamen und diese 209.
Ja: Viele danke und gute Nacht.
Pielęgniarka: Hier ist einen Zustand Schussel. Guten Nacht.
Tłumaczenie :
Ja: Dobry wieczór. Mam na imię Piotr Gawryło. Jestem przyjacielem Michała Lubicka.
Pielęgniarka: Dobry wieczór. Pan Michał mówił, że przyjadą jego znajomi z Polski.
Ja: Jaki to numer pokoju ?
Pielęgniarka: Ze względu na to, że państwo są małżeństwem. Pan Michał załatwił państwu razem pokój. I to numer 209.
Ja: Dziękuję pani i dobranoc.
Pielęgniarka: O to państwa klucze. Dobranoc.
 
  Tłumaczenie jest dla tych cojeszcze nie mieli języka niemieckiego w szkole.

Czas mija cz. 6

  Piotr
  Następnego dnia kiedy Hana była w ładzience. Spakowałem nas. Ale Hana o tym nie wiedziała.
   Po spakowaniu i włożeniu walizek do bagażnika. Poszedłem do kuchni, gdzie była już ubrana Hana.
Hana: Kochanie, gdzie są nasze rzeczy?
Ja: Mam dla ciebie niespodziankę. Ale powiem ci tyle, że wyjeżdżamy.
Hana: Gdzie Piotruś ?
Ja: Jest to niespodzianka.
  Po kilku minutach byliśmy w samochodzie. Hana wczesną porą, którą wstała zasnęła.
  A ja zacząłem prowadzić auto. W między czasie jazdy zrobiłem przerwę na obiad.
Ja: Kochanie obudź się.
Hana: Piotrek gdzie ty mnie wywiozłeś?
Ja: Jeszcze nigdzie. Ale pomyślałem, że jesteś głodna. Więc teraz jest przerwa na obiad.
  Po obiedzie wyruszyliśmy w dalszą drogę. Tylko już Hana nie spała , ake czytała książkę.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Czas mija cz. 5

  Po rozmowie z Leną udaliśmy się do Darka, który przyjmował na Sorze po wybuchu w szpitalu.
  Jeszcze nie wyremontowali oddziału.
Wójcik: Hana ty zaczynasz chodzić.
Ja: Tak Darek. Zaczynam chodzić. To, że będę miała dziecko. Bardziej mnie zmotywało do ćwiczeń.
jcik: Hana ty nie przesadzaj z tymi ćwiczeniami, bo mi poronisz.
Ja: Darek ja ćwiczę w pozycji leżącej. Tak mi zaleciła rehabilitantka. Jak uważa, że wtedy jest mniejsze ryzyko poronienia.
Wójcik: Bo ona ma rację. No pokaż mi się. Trzeba sprawdzić czy wszystko jest w porządku.
  Wykonałam polecenie Darka i usiadłam na fotelu ginekologiczny, który został przeniesiony z ginekologii.

Czas mija cz. 4

   Piotr
  Po jakiś dwóch miesiącach Hana zaczęła chodzić o kulach. Bo wiedziałem, że moja ukochana żona nie długo wróci do pełni zdrowia.
Bardzo ją kocham. Ale muszę uważać żeby przez te kule nie zrobiła sobie krzywdy. Ale coś ona pokręciła w dniu kiedy dowiedziałem się o ciąży. Ale nie jestem na nią zły.
  Hana
  Od trzech dni chodzę o kulach co jest trochę drudne. Bo nigdy o nich nie chodziłam. Uczę się na nowo chodzić. Jak Piotr stwierdził. Nasze maleństwo do dało mi otuchy i po pół tora miesiąca później zaczęłam chodzić o kulach.
  Dzisiaj u Darka miałam kolejną wizytę. Wchodzenie po schodach o kulach jest trudne. Na szczęście w szpitalu jest winda.
  Gdy weszłam do szpitala z Piotrem od razu zauważyła nas Lena.
Lena: Hej Hana ty chodzisz !
Hana: Nie do końca. Bo jeszcze chodzę o kulach. Ale już pod prysznicem umiem ustać.
Lena: Coraz lepiej. A ty gdzie tak pędzisz?
Hana: Mam wizytę kontrolną u Darka.

Czas mija cz. 3

  Po wyjściu od Darka pojechaliśmy na rehabilitację. Gdzie potwierdziło się , że nie długo wrócę do pełnej sprawności.
  Ćwiczyliśmy przez dwie godziny i wróciliśmy do domu.
Piotr: Kochanie dlaczego nie powiedziałaś mi rano, że źle się czujesz ?
Hana: Ja wcale nie źle się czułam. To po prostu chciałam skonsultować się z innym neurologiem niż Dorota Rogalska.
Piotr: Ale mam mądrą żonę. Jeśli chcesz wrócić do pełni sprawności to musisz zacząć ćwiczyć.
Hana: Piotrek myślisz, że ja tego nie wiem?
Piotr: Doskonale wiem, że ty wiesz. Ale musisz uważać na siebie. Co chesz na kolację ?
Hana: Niech ja się zastanowię. Mhm... Naleśniki z bitą śmietaną i owocami polane syropem malinowym.
Piotr: Ja myślałem, że nie chcesz przytyć.
Hana: Chcę aby dziecko urodziło się zdrowe. To znaczy, że muszę dużo jeść. Zresztą to moja zachcianka.

Czas mija cz.2

Hana
Wróciłam do domu i zaczęła ćwiczyć aby móc zacząć już chodzić.
  I może jak już wrócę do pełnej sprawności to wrócę do pracy. Na pewno nie tak szybko, bo zaszłam w ciążę.
  No właśnie muszę do Darka jechać i mu się pochwalić.
  Tak jak pomyślałam tak zrobiłam. Pojechałam do szpitala. Piotr widządz mnie na korytarzu przeraził się.
Piotr: Hana co ty tu robisz?
Ja: Muszę ci czyśm pochwalić.
Piotr: No mów Hana co jest ?
Ja: Najprawdopodobniej wrócę do pełnej sprawności. Tylko muszę solidnie ćwiczyć. I chodzić regularnie na rehabilitację.
Piotr: To świetnie kochanie.
Ja: Jeszcze coś. Tylko musimy do Darka podjechać.
  Pojechaliśmy na ginekologię, gdzie przed gabinetem Darka siedziało kilka pacjentek.
  Po jakiś dwudziestu minutach nie było ani jednej pacjentki. Więc przyszła moja kolej.
  Zapukałam w drzwi kolegi. A on mi odpowiedział proszę.
Wójcik: Hana co ty tu robisz. Na dziś miałem umowione pacjentki w ciąży.
Ja: Bo ja jestem w ciąży Darek.
Piotr: Kochanie naprawdę.
Ja: Tak. Jak ty poszedłeś do pracy to ja pojechałam do szpitala na badania. I okazało się, że jestem w ciąży. No i prawdopodobnie wrócę do pełnej sprawności.
Wójcik: No Hana gratuluję. Masz USG potwierdzające, to że jesteś w ciąży?
Ja: Tak.
  Darek zaprosił mnie na fotel imnie zbadał.

Czas mija cz.1

  Minęło pięć lat od wypadku Hany, która ucierpiała, bo już nigdy nie będzie mogła mieć dzieci. Może....
  Hana
  Od pięciu lat jeżdżę na wózku inwalidzkim, bo jestem sparaliżowana od pasa w dół. Piotrek pomaga jak może, ale widzę że mu jest ciężko.
  Od rana strasznie boli mnie brzuch co jest nie pokojącym objawem.
  Nic nie mówiłam Piotrowi, gdy Piotr wyszedł do pracy ja pojechałam na wózku inwalidzkim do pobliskiego szpitala.
  Gdzie się zajestrowałam. Czekałam na wezwanie przez lekarza. Po chwili dostałam wezwanie przez lekarza.
Lekarz: No więc co pani dolega ?
Ja: Od rana boli mnie w podbrzuszu.
Lekarz: Była pani z tym u ginekologa?
Ja; Podejrzewa pan, że jestem w ciąży? Panie doktorze u mnie pięć lat temu wycięli jajowód. Drugi był nie dorozwinięty. Zresztą jeżdżę na wózku inwalidzkim.
Lekarz: Proszę pani to tylko moje podejrzenia. Niech pani się położy. Przepraszam pomogę pani.
  Lekarz pomógł mi wstać, ale on przypadkowo dotknął mej prawej nogi. I poczułam to. Zaczęło przywracać mi sprawność.
Ja: Panie doktorze po badaniach krwi i USG. Mógłby pan wezwać neurologa na konsultację.
Lekarz: Ma pani szczęście bo jestem neurologiem. Co jest ?
Ja: Przypadkowo dotknął pan moją prawą nogę. I to poczułam.
Lekarz: To chyba dobrze. Chodzi pani na rehabilitację ?
Ja: Tak od pięciu lat. I dotąd nic nie dawało skutku.
  Lekarz zaczął mnie badać i neurologicznie i ginekologicznie.
  Tak jak lekarz myślał jestem w czwartym tygodniu ciąży.
  Szczęśliwa, że wróciło mi czucie w nogach i że jestem w ciąży wróciłam do domu.

Wrócę cz. 9 ost.

  Darek spojrzał na nią i po chwili powiedział :
Wójcik: Hana jakim cudem ty zaszłaś w ciążę skoro miałaś wycinany jajowód ?
Hana: Darek nie wiesz jak kobiety zachodzą w ciążę ? Pewnie dokształcił mi się ten drugi jajowód. Zresztą my z Piotrem co drugi dzień uprawialiśmy seks. Stąd mój mały Kubuś.
  Darek w sumie nie był na nich złych przecież Hana miała prawo posiadać dzieci.
   Trzy lata później na świecie pojawiła się Paulinka. Była słodka nawet Kubie spodobała się mała istotka, która pojawiła się w ich rodzinie.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Wrócę cz. 8

  Siedzieli przed jego gabinetem kilka godzin. Dopiero po cztrech godzinach skończył badać pacjentki.
  Hana z Kubusiem i Piotrem na rękach weszli do gabinetu. Usiadła przed kolegą .
Wójcik: Hana czemu nie powiadomiłaś mnie o ciąży?
Hana: Darek ja dosłownie dowiedziałam się na bloku operacyjnym. Musieli zrobić mi cesarkę.
Piotr: Bo według lekarza Kuba był miednicowo ułożony. A jeśli chcesz wiedzieć jak doszło, że Hana wylądała w szpitalu to ona zemdlała na lotnisku.

Wrócę cz. 7

  Darek spojrzał na Hanę pytającym wzrokiem. Hana mu nie odpowiedziała i poszła do łazienki nakarmić małego.
Po chwili wróciła z Kubusiem na rękach. Darek już przyjmował pacjentki.
Hana: No to mam przerąbane.
Piotr: Hana wcale nie masz przerąbane. Ty tylko nie wiedziałaś o ciąży.  Skąd miałaś wiedzieć, że przylot do Izraela przyspieszy tylko poród.
Hana: Piotrek ja takie rzeczy to ja wiem. Tylko dalej zastanawiam się jak nie mogłam zauważyć, że jestem w ciąży. A teraz to już urodziłam.

Wrócę cz. 6

  Następnego dnia z Kubą pojechaliśmy do szpitala. Gdy weszliśmy do szpitala. O dziwo nikogo prawie nie było prócz kilku pielęgniarek.
Podeszliśmy do jejestracji i po prosiliśmy o zapisanie małego do lekarza chwilę czekaliśmy.
  Po zbadaniu Kuby.
Tomek: Wygląda, że wszystko w porządku pani doktor.
Hana: Dziękuję panie doktorze. Kuba był dla nas wielką niespodzianką.
Piotr: Hana ma rację. Kuba pojawił nie spodziewanie.
Tomek: To teraz nasi młodzi rodzice zapraszam za miesiąc na kontrolę.
Hana: Dziękuję panie doktorze.
  Poszli pod gabinet Darka, gdzie było połowa jej i jego pacjentek.
Hana: Piotrek może przyjdziemy kiedy indziej.
Pielęgniarka: Pani doktor w końcu pani się pojawiła.
Hana: Pani Beato. Ja tylko na chwilę i wracam do domu. Nie mogę męża zostawić z małym dzieckiem.
Piotr: Kochanie poradziłbym sobie.
Hana: Wiem ale nie chcę zostawić małego.
Pielęgniarka: Czy pani doktor coś ukryła przed doktorem Wójcikiem?
Wójcik: Hana nareszcie jesteś!
Kuba zaczął płakać przypominając o swej obecności.

Wrócę cz. 5

  Hana
Byłam bardzo szczęśliwa po tygodniu z Kubą wróciliśmy do Polski.
  Gdy weszliśmy do naszego mieszkania było zupełnie inaczej. Jakby mieszkania pomyliśmy.
Ja: Kochanie mieszkań nie po myliśmy?
Piotr: Nie. To przecież nasze mieszkanie. Mirri po prosiłem aby zarządzała ekipą remontującą.
Ja: Piotr Kocham Cię. Darek wie, że urodziłam ?
Piotr: Ciekawe jak mógł się dowiedzieć, jak byłem u ciebie cały czas.
Ja: Kiedy ja mu powiem ?
Piotr: Jutro z małym pojedziemy na badania kontrolne.

Wrócę cz. 4

  Piotr
  Z lotniska od razu pojechałem do szpitala, gdzie przebywała Hana.
  Widządz jak Hana uroczo śpi od razu przeszła mi złość na nią.
  Poszedłem poszukać jej lekarza prowadzącego. Znalazłem go dopiero w lekarskim.
Lekarz: Kim pan jest ?
Ja: Piotr Gawryło. Chciałem spytać o stan mojej żony. Hana Gawryło.
Lekarz: Nie wiem czy powinienem panu udzielać informacji o stanie pańskiej żonie.
Ja: Doskonale pana rozumiem tajemnica lekarska pana obowiązuje. Jako lekarz takie rzeczy rozumiem. Mogę do niej wejść ?
Lekarz: Dobrze tylko na chwilę.
  Poszedłem do sali Hany, gdzie po chwili się obudziła.
Ja: Cześć słońce jak się czujesz ?
Hana: Bywało lepiej. Widziałeś małego? Piotr jesteś na mnie zły ?
Ja: Hana no trochę byłem na ciebie zły. Ale przeszłomi. Za bardzo cię kocham, żeby na ciebie się gniewać.
Lekarz: Niech pani spojrzy kto przyjechał na prywitanie. Pani Hano mogę udzielić informacji o stanie zdrowia ?
Hana: Tak. Sama jestem bardzo ciekawa jakim cudem tu się znalazłam.
Lekarz: No więc ochrona lotniska zauważyła panią nie przytomną. Więc wezwała pogotowie. Przy badaniach okazało się, że pani jest w dziewiątym miesiącu ciąży i dziecko się zaklinowało więc musieliśmy wykonać pani cesarkę, gdzie pani oddzyskała już przytomność. 
Hana: Mój Boże bagaż!
Ja: Nie martw się odebrałem go z lotniska.

Wrócę cz. 3

  Hana
Po cesarce przewieźli mnie na normalną salę. Jak ja nie mogłam zauważyć, że jestem w ciąży. Piotrek z Darkiem zabiją mnie.
  Tym samym czasie Polska
Piotr
  Operowałem kilka godzin. Po operacji zobaczyłem, że mam jedenaście nie odebranych połączeń. I trzy E-esemesy. Dostałem od Hany kilka fotek z słodkim dzieckiem.
  Zadzwoniłem do Hany, która odebrała.
Ja: Hana, gdzie ty jesteś?I kto jestna zdjęciach?
Hana: Piotrek spokojnie przyjedź to się dowiesz. Aha jestem w Tel Aviwu na oddziale ginekologii.
  Poszedłem do dyrektora i wziąłem wolne. Mam wrażenie, że ten mały szkrab na zdjęciu to mój syn.
  Pojechałem na lotnisko i zakupiłem bilety do Tel Aviwu.

Wrócę cz.2

  Hana
  Pojechałam do Izraela zostawiając Piotra samego. Ale musiałam odpocząć od Piotra i Leśnej Góry.
  Na lotnisku z chęcią zaczęłam do niego dzwonić, ale nie odbierał. Zadzwoniłam do Mirri i po prosiłam żebym przyjechała na lotnisko.
  Nagle poczułam skurcz i zemdlałam, a ochrona lotniska widządz to wezwała pogotowie.
  I zabrali mnie do szpitala, gdzie na bloku operacyjnym oddzyskałam przytomność. Nagle usłyszałam płacz małego dziecka.
Ja: Co się stało? Gdzie jajestem?
Lekarz: O pani już się obudziła. Jest pani na bloku operacyjnym.
Ja: To akurat zauważyłam. Co się stało?
Lekarz: Zdaje pani sobie sprawę, że podróżowanie w dziewiątym miesiącu ciąży jest dla pani wielkim zagrożeniem ?
Ja: Panie doktorze. Jakim cudem ? Ja dwa lata temu miałam wycinany jajowód. To jedno, a po drugie nie wiedziałam , że jestem w ciąży .
Lekarz: Ma pani dokumentację z zabiegu ?
Ja: Nie. Większość moich badań jest w domu. Ale mogę po prosić kolegę, żeby panu ją wysłał. Co z dzieckiem.
Lekarz: Jest zdrowe. To chłopczyk. Waży cztery i pół kilograma. Jakim cudem pani nie zauważyła, że pani
jest w ciąży?
Ja:Panie doktorze bardzo bym też chciała to wiedzieć. A sama jestem z zawodu ginekologiem. 

Wrócę cz.1

  Hana
  Z Piotrem jesteśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem. Ale do pełni szczęścia brakowało nam dziecka. Po sprawie z Paulą minął już rok. A mi dalej brakuje mej małej kruszynki.
   Wróciłam do domu i spakowałam się zostawiając mu kartkę, że nie długo wrócę. A sama pojechałam na lotnisko. Zakupiłam najbliższy bilet do Tel Aviwu.
  Piotr
  Wróciłem do mieszkania, gdzie zastałem je zupełnie puste. Prócz małej karteczki " Nie długo wrócę " .
  Załamałem się i zacząłem brać podwójne dyżury.

Kłótnia z Wójcikiem (jednorazówka) cz.6 ost.

  Hana opiekowała swoimi siostrami.
  Sześć lat później
  Zuzia
  Pewnego wieczoru wracałam z dyskoteki szkolnej. Nagle ktoś mnie zaciągnął w ciemny zaułek i zrobił mi to.
   Przerażona wróciłam do domu. W domu była Magda z Michałem i Kasią.
Kasia: Zuzia co ci się stało ?
Ja: Nic siostrzyczko.
  Poszłam do siebie nie chciałam z nikim o tym rozmawiać.
  Następnego dnia pojechałam na komisariat policji.
Policjantka: Coś się stało?
Ja: Chciałam zgłosić przestępstwo.
  Policjantka spojrzała na mnie i zaprowadziła mnie do pokoju przesłuchań.
  Powiedziałam co się stało. Zabrano mnie na badania. Po wyjściu ze szpitala wróciłam do domu.
  Dwa miesiące później
Dzisiaj miała odbyć rozprawa. Skazująca osobę, która mnie zgwałciła. Ja Hanie nic nie powiedziałam. Na szczęście dostał on piętnaście lat pozbawienia wolności.
  A ja cóż pojechałam do szpitala na badania. Bo było mi od rana nie dobrze.
  Poszłam na ginekologię. Gdzie od razu zauważyła mnie Hana.
Hana: Zuzia co ty tu robisz?
Przytuliłam się do Hany i opowiedziałam jej o wszystkim.
  Okazało się, że jestem w drugim miesiącu ciąży.

sobota, 16 kwietnia 2016

Kłótnia z Wójcikiem (jednorazówka) cz. 5

    Hana przez kilka dni wstawała w nocy do małej. Nie mogła uwierzyć to, że znów zjmuje się małym dzieckiem. 
  Ale musiała Darkowi powiedzieć, że ma pod opieką dwie młodsze siostry. 
  Dwa dni później Hana prawie zasłabła pod czas dyżuru. 
Wójcik: Hana co się dzieje. Widzę, że jesteś przemęczona. 
Hana: Darek pamiętasz tą pacjęntkę co tydzień temu trafiła do nas na oddział ?
Wójcik: Tą co wykonałaś cesarkę a potem zmarła chirurgom na bloku operacyjnym?
Hana: Tak. Okazało się, że ta pacjentka jest moją mamą. Jej mąż też był moim ojcem. Teraz zajmuję się młodszymi siostrami. No i trochę nie wyspana jestem. 
  Darek zwolnił Hanę do domu widział, że Hana jest zmęczona. 
  Na szczęście dwójkę miała z głowy, bo Ci młodsi szli do Leny. A raczej do jej dzieci. 

Kłótnia z Wójcikiem (jednorazówka) cz. 4

  Hana wracając z pracy wstąpiła do urzędu stanu cywilnego i po prosiła o akt urodzenia. 
  Tak jak myślała Kasia i Kamil Nowaccy są , a raczej byli jej rodzicami. W takim razie ona, Zuzia i Kasia są rodzeństwem. 
  Albo została porwana albo rodzice oddali ją do adopcji. 
  No tak. Jej mama urodziła Hanę w wieku pietnastu lat. A teraz Hana miała dwadzieścia dwadzieścia siedem lat. 
   No tak będę własne siostry wychowała. Hana pojechała do izby dziecka. Gdzie policja zostawiła Zuzię. 
Zuzia: Co pani tu robi?
Hana: Z mojego aktu urodzenia wynika, że twoi rodzice byli i moimi rodzicami. 
Zuzia: Skoro pani jest moją siostrą to my z Kasią nie trafimy do domu dziecka?
Hana: Jeśli to się potwierdzi. To tak. 
  Kilka dni później badania krwi potwierdził że Hana jest Zuzi i Kasi jest ich siostrą. 
  Po wyjściu Kasi ze szpitala Hana zabrała Zuzię i Kasię do siebie. 
Michał: Kim wy jesteście?
Zuzia: Twoją ciocią. Zuzia. 
Magda: Mamo nie mówiłaś, że masz rodzeństwo?
Hana: Bo sama o tym nie wiedziałam. A teraz mam czwórkę dzieci na głowie. Musimy pojechać na zakupy.
Zuzia: Hana a co kupimy ?
Hana : 

  1. Łóżeczka dla ciebie i Kasi. 
  2. Ubranka. 
  3. Buty dla ciebie i Magdy. 
  4. Zabawki dla Kasi i dla młodszych. 
  5. Pieluchy. 
  6. Kocyki 
  7. Pościele dla was. 
  8. Mokre chusteczki dla niemowląt. 
  9. Wózek dla Kasi. 
  10. Oliwka dla niemowląt. 
  11. Szampon dla niemowląt. 
  12. Kojec dla Kasi. 
  13. Przybory szkolne. 
  14. Plecak. 
  15. Zeszyty 
  16. Podręczniki. 
  17. Cukierki 
  18. Marchewki 
  19. Sałata 
  20. Mięso mielone 
  21. Mleko w proszku 
  22. Kurtkę dla ciebie na Zimę. 
  23. Jakieś dla ciebie książki do czytania
  24. Kolorowanki dla młodszych. 
  25. Puzle 
  26. Gry 
  27. Kostkę rosołową 
  28. Bułki 
  29. Parówki 
  30. Ketchup 
  31. Kurtkę dla małej. 
  32. Kurki dla młodszych. 
  33. Pozytywka
  34. Czapki 
  35. Rękawiczki 
  36. Szaliki 
  37. Rajstopy 
  38. Spódniczki 
  39. Spodnie 
  40. Bluzki
  41. Nosidełko 
    Zuzia wszystko zapisała, ale zabranie małego dziecka do sklepu bez nosidełka było trudne. 
  Więc Hana zostawiła Kasię pod opieką sąsiadki, a z pozostałymi dziećmi pojechała do sklepu. 
  W sklepie spędzili ponad cztery godziny. Kupili więcej niż powinni. 

Kłótnia z Wójcikiem (jednorazówka ) cz.3

 Po prezentacji przez Magdę i Michała przyszła czas na przerwę. 
  Hana zakazała Michałowi biegać. A on usiadł samotnie, gdzieś w kącie. Podszedł do niego mały chłopiec młodszy od niego o rok. 
Chłopczyk: Co ci się stało ?
Michał: Kolega podstawił mi nogę. Tobie jak na imię? 
Chłopczyk: Mam na imię Felek Latoszek. A ty jak masz na imię ? 
Michał: Mam na imię Michał Goldberg. 
Fiona: Felek ile razy prosiłam Cię abyś z obcymi nie rozmawiał?
Felek: Nowych kolegów poznaję. Michał to moja starsza siostra Fiona. Fiona to Michał mój nowy kolega. 
Fiona: Fiona Latoszek. 
Magda: Michał mama Cię szuka. 
Michał: Magda to jest Felek a to Fiona. Felek Fiona to moja młodsza siostra Magda. 
Fiona: Fiona Latoszek. 
Magda: Magda Goldberg. 
Felek: Felix Latoszek. Dla kolegów Felek 
Michał: Michał Goldberg. 
Hana: Magda prosiłam abyś przyprowadziła Michała. 
Magda: Wiem mamo. Przepraszam. 
  Po chwili przyszła Lena. 
Lena: Hana co ty tu robisz?
Hana: Moje dzieci tu chodzą do przedszkola. A ty co tu robisz?
Lena: Szukam dobrego przedszkola dla swoich dzieci, bo tamto do którego chodzili zostało zamknięte. 
    Felek i Fiona zostali przyjęci do przedszkola, do którego chodzili Michał i Magda. 
  Następnego dnia Hana spóźniła się na dyżur, bo stała dwie godziny w korkach. 
 Ale wcześniej musiała pomóc rannym, którzy mieli wypadek. 
  Wójcik widządz Hanę zaprosił ją do swego gabinetu. Ale Hana nie miała czasu, bo musiała lecieć na blok cesarkę musiała wykonać, bo by inaczej dziecko by się udusiło. 
  Po dwóch godzinach cesarka skończyła się i chirurdzy zajęli się nią bo było krwawienie wewnętrzne. 
  Tak samo jak ojciec dziecka zmarła na stole operacyjnym. Tylko,że ojciec dziecka zmarł na miejcu. 
 Do Hany podeszła dziewczynka w wieku dziesięciu lat ?
Dziewczynka: Co z moimi rodzicami?
Hana: A ty jak masz na imię ?
Zuzia: Zuzia Nowacka. Moi rodzice mieli wypadek. Mama jechała z tatą do szpitala, bo pojutrze miała termin. 
Hana: Nie wiem jak ci to powiedzieć. 
Zuzia: Ale co ?
  Hana spojrzała na dziewczynkę i skiwnięciem głowy po prosiła pielęgniarkę, aby poszła po psychologa. 
Hana: Twój tata nie żyje. Nie wiem co z twoją mamą. Ale masz za to śliczną siostrę. 
  Dziewczynka rozpłakała na wiadomość o śmierci ojca. Nie było wiadomo co z jej mamą ?
Hana: Masz rodzinę w Leśnej Górze?
Zuzia: Nie. Dziadkowie nie żyją. Żadnych cioć, ani wujków nie mamy. 
Hana spojrzała przerażona na dziewczynkę. Musiała wezwać policję . Tak jak pomyślała wezwała policję. 
  Ale Zuzia bardzo przypominała nią jak była ona w jej wieku. 
  Zuzia nie zgodziła nigdzie jechać póki nie dowie się co z mamą. 
  Gdy Zuzia się dowiedziała, że ich mama nie żyje. To się do końca się rozpłakała. 
Chciała jeszcze zobaczyć małą. 
  Zuzia małą nazwała Kasia po mamie. Na jej nóżce teraz wisiała karteczka z jej imieniem i nazwiskiem. 

Kłótnia z Wójcikiem (jednorazówka) cz.2

Hana spojrzała nie pewnie, gdy wypowiedziała ostatnie słowa. 
Wójcik: Co tak patrzysz ? Chcąc czy nie chcąc Hana dowiedziałbym się prędzej czy później. 
Hana: Ale nie jesteś zły na mnie?
Wójcik: Bardziej jestem zszokowany. Ale Hana dyrektorowi powiedziałaś o tym ?
Hana: Dyrektor jedynie wie o tym. No teraz ty, Agata i Wiki. 
Wójcik: Dlaczego to przede mną ukrywałaś? Ja jako twój ordynator powinienem takie rzeczy wiedzieć. 
Hana: Ja nie wiedziałam jak zareagujesz? 
  Hana kilka godzin później zabrała synka ze szpitala i odebrała córkę z przedszkola. 
Hana: No mówcie co się stało w przedszkolu? Bo nie wierzę aby Michał od tak sobie sam by się przewrócił ?
Michał: Kolega z przedszkola podstawił mi nogę. 
Magda: Mamo oni nas nie tolerują Nie akceptują, że pochodzimy z innego kraju. 
 Hana: Córcia dzieci zawsze tak reagują na nowych osobników. 
Michał: Jakby nas akceptowali to by teraz nogi nie miałbym w gipsie. 
Magda: Mamo Michał ma racje. 
Hana: Dzieci mam pomysł przygotujecie na jutro taką małą prezentację. Przedstawicie się i opowiecie skąd obydwoje pochodzicie. 
Magda: Ale jak to zrobimy. 
Hana opowiedziała plan dzieciom na szczęście następnego dnia miała wolne. 
I mogła przyglądać poczynianom swoich dzieci. 
Najpierw Magda zaczęła. 
Magda: Mam na imię Magda mam cztery lata i pochodzę z Izraela. 
Michał: Mam na imię Michał mam pięć lat. I pochodzę z Izraela. Mam młodszą siostrę Magdę. 
Magda: Swą przygodę w przedszkolu zaczęliśmy dwa lata temu. Tak samo jak wy tam mieliśmy kolegów i koleżanki. 
Michał: Ale dwa miesiące temu mama powiedziała, że przeprowadzamy się. W Izraelu zostawiliśmy swoich kolegów i koleżanki. 
Magda: W Izraelu mamy swoich dziadków. Tak jak wy nie umiemy pogodzić, że musieliśmy zmienić miejce zamieszkania. Co wcale nam się nie podoba. 
Michał: Mimo, że tu jesteśmy nowi zaczęliśmy się zadomawiać. 
Prezentacja zrobiona przez Michała i Magdę trwała jeszcze piętnaście minut. 

Kłótnia z Wójcikiem ( Jednorazówka) cz. 1

  Hana Goldberg weszła na swój oddział, gdzie będzie pracowała. Ale też miała swoją małą tajemnicę. 
  No już nie taką małą, bo jej córeczka i synek mają cztery i pięć lat. 
  Przeprowadzka do Polski źle na nich wpłynęła, bo nie chcieli zostawiać koleżanek i kolegów. 
   Hana swoje dzieci ukrywała jakieś dwa miesiące. Ale pewnego dnia Michał syn Hany w przedszkolu złamał sobie nogę i został przewieziony do Leśnej Góry. 
Wiki: Co mamy ?
Agata: Michał Goldberg pięć lat podejrzenie złamania prawej nogi. Przedszkolanka nie mogła do matki dziecka do dzwonić. 
Wiki: Jak masz na imię?
Michał: Michał mam pięć lat co z moją siostrą pewnie o mnie się martwi. 
Hana: Boże święty synku co tu robisz ? 
Michał: Przewróciłem się i teraz nóżka mnie boli. 
Agata: To już wiemy dlaczego przedszkolanka nie mogła do matki dziecka do dzwonić .
Wiki: Hana zgadzasz się na badania?
Hana: Oczywiście. 
Michał: Ja nie chcę. 
Hana: Synku to badanie nic nie będzie bolało. Pielęgniarka zabierze Cię do specjalnej sali, gdzie nasz radiolog zrobi Ci zdjęcie. A jak Ci ja robię zdjęcia to Cię boli?
Michał: No nie.  
Wójcik: Hana co ty tu robisz powinnaś być na oddziale. 
Hana: Przepraszam Cię Darek. Miałam teraz przerwę i zgubiłam się, bo jeszcze nie orientuje się gdzie co jest. 
Wiki: Hana zgoda. 
  Hana podpisała zgodę, a Darek kazał jej przyjść do swojego gabingabinetu. 
Wójcik: Kim był ten mały pacjent Wiki ? Wy się znacie ?
Hana: Michał jest moim synem. 
  Dryń dryń. 
Hana: Przepraszam Cię Darek. Muszę odebrać. 
  Hana wyszła z gabinetu Darka. 
Przedszolanka: Dzień dobry tu Milena Złotkowska jestem wychowawczynią Michała i Magdy. Czy do dzwoniłam się do pani Hany Goldberg?
Hana: Tak to ja. 
Przedszolanka: Chciałam powiadomić, że pani syn Michał trafił do szpitala z podejrzeniem złamania nogi. 
Hana: Wiem o tym bo trafił do szpitala, w którym pracuję. Przepraszam, że nie odbierałam ale mam dyżur. Do widzenia. 
  Hana weszła z powrotem do gabinetu. 
Wójcik: Z kim rozmawiałaś?
Hana: A z nikim ważnym. 
Wójcik: Dlaczego nie powiedziałaś, że masz dziecko? 
Hana: Dzieci. Mam dwójkę dzieci. Bo nikt normalny nie przyjąłby.  Samotnej matki z dwójką dzieci. 

piątek, 8 kwietnia 2016

Miniaturka bez okazji

    Hana położyła swoją dwu mięsięczną córeczkę. Wychowała ją bez Igora, który zmarł trzy miesiące temu.
  Do pokoju wszedł jej brat Przemek.
Przemek: No jak siostrzyczka jak się czujesz? Y
Hana: Dobrze braciszku. Jaka Iza jest słodka. Przykro mi jest, że będzie wychowała się bez ojca.
Przemek: Zawsze będę Cię wspierał. I o tym pamiętaj.
   Kilka dni później Przemek z Haną i Izą wylecieli do Polski. Przemek załatwił pracę dla siebie i Hany jak wróci z macierzyńskiego.
  Dzień po przylocie Przemek miał się stwaić w szpitalu.
Hana i Przemek: Dzień Dobry. - przywitali Hana i Przemek wchodząc do gabinetu dyrektora.
Dyrektor : Dzień Dobry państwu. Zapewnie Pan Przemek Zapała i Hana Zapała ?
Przemek i Hana : Tak. I jesteśmy rodzeństwem.
Dyrektor: Pan chce zacząć pracę od razu? A pani jak się skończy macierzyński ?
Hana: Tak dyrektorze.
Przemek: Tak dyrektorze.
Dyrektor: Pan trzyma plakietkę, pieczątkę i fartuch i zapraszam do pokoju lekarskiego, bo za chwilę jest odprawa. A pani niech trzyma pieczątkę, plakietkę i fartuch i zapraszam za cztery miesiące na oddział.
 Przemek poszedł do pokoju lekarskiego. Hana poszła za nim. Chciała obejrzeć szpital. 
Darek: Kim pani jest ?
Hana: Hana Zapała. Jestem ginekologiem. I rozglądam się po szpitalu. 
Darek: Pani tu nie pracuje więc proszę opuścić oddział. 
  Hana pokazała mu plakietkę, którą dostała od dyrektora. 
 Lekarz nic nie odpowiedział i poszedł do dyrektora. 
  Hana poszła do pokoju lekarskiego siedział tam już Przemek. 
Hana: Gdzie pozostali lekarze ? 
Przemek: Siostrzyczko bo ja wiem. 
Hana: Ja wiem jedynie, gdzie jest gbur z ginekologii. Poszedł na mnie naskarżyć. 
Przemek: Hana co tyś narobiła, że lekarze chcą na ciebie skarżyć. 
Hana: Ja nic. Tylko spacerowałam po szpitalu. 
  Do pokoju lekarskiego weszło kilka osób. Między innymi ten sam lekarz, na którego Hana mówiła gbur. 
Darek: Pani jeszcze tutaj ? 
Hana: Ja będę tu pracowała za kilka miesięcy. I muszę oswoić się z nowym miejscem. 
Przemek: Hana pogrążasz się. 
Wiki: Wy kim ogóle jesteście? 
Hana: Ja jestem Hana Zapała, a to mój starszy brat Przemek Zapała. 
Przemek: Ja jestem nowym chirurgiem. A Hana będzie nowym ginekologiem. 
Dyrektor: Co tu się dzieje?
Hana: Integrujemy się.  Ten pan to nie wiem kim jest, ale chyba ginekologiem. 
Przemek: Ta rudowłosa dziewczyna to chyba Wiktoria Consalida. 
Wiki: Skąd znasz moje imię ?
Przemek: Umiem z daleka czytać małe literki. 
Dyrektor: Pani Zapało proszę usiąść. Pan Zapała też ma usiąść.
  Przemek i Hana usiedli na kanapie. 
Dyrektor: Ten pan co pani wskazała pani Hano to pani ordynator. Dariusz Wójcik. 
Hana: Ups... Ten pan jest złym człowiekiem. 
Dyrektor: Wcale nie tylko trzeba z nim być szczerym. 
Hana: Ale to ten pan na mnie naskoczył. 
Darek: Ale to pani chodziła po moim oddziale. 
  Hanie zadzwoniła komórka. 
Hana: Przepraszam muszę odebrać. 
   Hana wyszła z pokoju lekarskiego. Po chwili wróciła z Izą. 
Darek: Kim jest ta mała ? 
Hana: Nie powiem panu. 
Przemek: Hana mogę wziąć małą na ręce ?
Hana: Tak. Tylko ostrożnie. 
Darek: Wy na pewno nie jesteście małżeństwem? 
Hana: Nie. Jesteśmy rodzeństwem. 
Dyrektor: Panią i pana Zapraszam do siebie po odprawie. 
  Dyrektor wskazał Hanę i Wójcika. 
Dyrektor: A to nasi lekarze :

  • Lena Latoszek - internistka 
  • Wiktoria Consalida - chirurg 
  • Aleksandra Pietrzak - ginekolog
  • Klaudia Miler - chirurg ortopeda 
  • Andrzej Falkowicz - chirurg
  • Dariusz Wójcik - ginekolog ordynator 
  • Borys Jakubek- chirurg 
  • Rafał Konnica - ortopeda 
  • Piotr Gawryło - chirurg
  • Michał Sambor - ordynator chirurgii
  • Nina Rudnicka - chirurg 
  • Agata Woźnicka - internistka
  • Witold Latoszek - internista 
  • Zuzanna Krakowiak - interniska 
  • Emilia Gawryło - ortopeda
  Po odprawie Hana z Izą i Wójcikiem poszli za dyrektorem. 
Dyrektor: Panie doktorze pana koleżanka jest tu nowa. 
Darek: Wiem o tym. 
Hana: To dlaczego mnie pan traktuje jak jakiegoś młokosa, który dopiero zaczyna swą pracę ? 
Darek: Zaareagowałem tak bo myślałem, że znowu będę kogoś uczyć. Co i jak. 
Dyrektor: Pani Ola zaczęła pacę jako stażystka. 
   Hana z Wójcikiem pogodzili się. 
  Kilka mięsięcy po zaczęciu pracy Hana wyznała Piotrowi, że go kocha. A on oddwajemniał jej uczucia.