Hana Goldberg weszła na swój oddział, gdzie będzie pracowała. Ale też miała swoją małą tajemnicę.
No już nie taką małą, bo jej córeczka i synek mają cztery i pięć lat.
Przeprowadzka do Polski źle na nich wpłynęła, bo nie chcieli zostawiać koleżanek i kolegów.
Hana swoje dzieci ukrywała jakieś dwa miesiące. Ale pewnego dnia Michał syn Hany w przedszkolu złamał sobie nogę i został przewieziony do Leśnej Góry.
Wiki: Co mamy ?
Agata: Michał Goldberg pięć lat podejrzenie złamania prawej nogi. Przedszkolanka nie mogła do matki dziecka do dzwonić.
Wiki: Jak masz na imię?
Michał: Michał mam pięć lat co z moją siostrą pewnie o mnie się martwi.
Hana: Boże święty synku co tu robisz ?
Michał: Przewróciłem się i teraz nóżka mnie boli.
Agata: To już wiemy dlaczego przedszkolanka nie mogła do matki dziecka do dzwonić .
Wiki: Hana zgadzasz się na badania?
Hana: Oczywiście.
Michał: Ja nie chcę.
Hana: Synku to badanie nic nie będzie bolało. Pielęgniarka zabierze Cię do specjalnej sali, gdzie nasz radiolog zrobi Ci zdjęcie. A jak Ci ja robię zdjęcia to Cię boli?
Michał: No nie.
Wójcik: Hana co ty tu robisz powinnaś być na oddziale.
Hana: Przepraszam Cię Darek. Miałam teraz przerwę i zgubiłam się, bo jeszcze nie orientuje się gdzie co jest.
Wiki: Hana zgoda.
Hana podpisała zgodę, a Darek kazał jej przyjść do swojego gabingabinetu.
Wójcik: Kim był ten mały pacjent Wiki ? Wy się znacie ?
Hana: Michał jest moim synem.
Dryń dryń.
Hana: Przepraszam Cię Darek. Muszę odebrać.
Hana wyszła z gabinetu Darka.
Przedszolanka: Dzień dobry tu Milena Złotkowska jestem wychowawczynią Michała i Magdy. Czy do dzwoniłam się do pani Hany Goldberg?
Hana: Tak to ja.
Przedszolanka: Chciałam powiadomić, że pani syn Michał trafił do szpitala z podejrzeniem złamania nogi.
Hana: Wiem o tym bo trafił do szpitala, w którym pracuję. Przepraszam, że nie odbierałam ale mam dyżur. Do widzenia.
Hana weszła z powrotem do gabinetu.
Wójcik: Z kim rozmawiałaś?
Hana: A z nikim ważnym.
Wójcik: Dlaczego nie powiedziałaś, że masz dziecko?
Hana: Dzieci. Mam dwójkę dzieci. Bo nikt normalny nie przyjąłby. Samotnej matki z dwójką dzieci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz