Pobyt w sanatorium Hanie i Piotrowi minął bardzo szybko. Hana już nie chodziła o kulach. Zaczęła normalnie chodzić.
Miała aż ochotę skakać z radości, gdy wracali do domu.
Gdy do jechali do domu było przed piątą rano. Zasnęli w łóżkach od razu, gdy weszli do mieszkania.
Po południu godziny wieczorne.
Hana obudziła się bardzo głodna. Gdy zjadła obiadokolację. Poszła obudzić Piotrka.
Hana: Hej kochanie.
Piotr: Hej kochanie. Jak się tam czujesz?
Hana: Bardzo dobrze. Kuchni jest dla ciebie kolacja. Ja już jadłam.
piątek, 22 kwietnia 2016
Czas mija cz. 11
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz