Hana
Leżałam w łóżku, bo mi nie chciało się wstawać. Ale musiałam iść do pracy.
Od rana ogólnie wszystko mnie boli głowa, gardło, brzuch itp.
Wzięłam z szuflady termometr i sprawdziłam sobie temperaturę. No i miałam 38,9' .
Wcale nie miałam ochoty iść do lekarza. Zadzwoniłam do Leny i umówiłam się na wizytę domową.
Potem zadzwoniłam do Wójcika i powiedziałam mu, że nie przyjdę bo jestem chora.
Po czterdziestu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć. Stała tam Lena.
Lena: No jak się czujesz?
Ja: Nie najlepiej. Mam gorączkę gardło , głowa i brzuch mnie boli.
Po zbadaniu
Lena: Hana to zwykła grypa. Ale masz leżeć w łóżku
Hana: Ale Lena.
Lena: Nie ma żadnego ale. Masz mi leżeć w łóżku i już.
Hana: Lena prpszę Cię. Ja nie chcę leżeć w łóżku. I brać leków. Nie lubię ich. Chcąc czy nie chcąc nie mogę brać tych leków.
Lena: A to niby dlaczego nie ?
Hana: Lenka jestem w ciąży.
Lena rzuciła mi się na szyje. A potem wypisała mi witaminy. I zaleciła jeść dużo warzyw i owoców. Pokarm zawierający żelazo.
Piotr
Gdy wróciłem zastałem uroczy widok. Hana spała na kanapie z misiem.
Podszedłem do niej. Ale ta się obudziła.
Hana: Cześć słońce.
Ja: Cześć kotku. Co miał na myśli Darek, Pytając mnie co Ci dolega?
Hana: Grypę złapałam. Wiesz co Piotruś zrobisz mi kolację ?
Ja: Sprzyjemnością.
Poszedłem do kuchni i zrobiłem naleśniki meksykańskie.
Zaniosłem kolację do sypialni, gdzie Hana czytała książkę.
środa, 20 kwietnia 2016
Choroba
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz