niedziela, 1 maja 2016

Od miłości do ślubu cz. 12

 Hana 

  Podczas kolacji doszedł do nas mój ojciec. Po kolacji Piotrek pomógł mojej mamie sprzątać. Przecież ciąża to nie choroba! Mogłam przecież po sprzątać. 
  Po sprzątnieniu ze stołu i po kolacji wzięłam swojego narzeczonego na poważną rozmowę. 
Ja: Piotrek czy ty oszalałeś ! 
Piotrek: Nie mam bladego pojęcia o co ci chodzi skarbie. Przecież twoje siostry wiedzą o ciąży. Czemu twoi rodzice mają nie wiedzieć?
Ja: Chcę najpierw oswoić z tym, że jestem w ciąży. 
Piotrek: Hana ja myślałem, że jesteś gotowa , aby zostać mamą. 
  Spojrzałam w oczy narzeczonego. Były takie smutne. Chyba go zraniłam tymi słowami. 
Ja: Kochanie to nie tak.  Na wiadomość, że moja mama zostanie podwójnie babcią to może zejść na zawał. Przepraszam Cię Kochanie. 
Piotrek: Hana nie myśl o tym. Ja Ciebie bardzo kocham. Kiedy planujemy ślub? 
Ja: Ja bym najchętniej jutro go wzięłabym. Ty masz garnitur. A ja z Amilią poszukamy suknię ślubną. 
Piotrek: A termin ślubu? A świadkowie? 
Ja: Amilia będzie świadkiem. A drugim będzie napotkany przechodzień. 
Piotrek: A obrączki?
Ja: Chodźmy do jubilera i do urzędu stanu cywilnego. 
  Poszliśmy do jubilera , który był całodobowy otwarty. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz