poniedziałek, 2 maja 2016

Ten dzień nadszedł cz. 17

    Dwa tygodnie później 

Hana

 Siedzę w swoim gabinecie, gdy nagle do mojego gabinetu wbiegła Wiktoria. 
Ja: Wiki co stało? 
Wiki: Hana od rana mnie mdli. I spóźnia mi się okres. 
 Spojrzałam na Wiktorię i wskazałam fotel. A ta usiadła w fotelu. Zaczęłam jeździć głowicą od USG. 
  Spojrzałam na monitor i zobaczyłam dwa serduszka. 
Ja: Wiki jesteś w ciąży. 
Wiki: To nie możliwe! Ja w ciąży. Ja mam jedenastoletnią córkę. 
Ja: Wiki po pierwsze uspokój się. Przemek wie o twojej córce? 
Wiki: Tak. Bardzo dużo o niej opowiadałam mu o Blance. 
Hana: Czekaj Wiki. Jak to jedenastoletniej córce. Wiki ty miałaś szesnaście lat jak urodziłaś?
Wiki: Tak. Blanka jest pod opieką moich rodziców w Madrycie. Wychowałam małą póki nie poszłam na studia. Mówi do mnie mamo. Teraz jest na wakacjach u moich rodziców. 
Hana: Dzieci rozwijają się prawidłowo. Ale Wiki wara od stołu operacyjnego i Izby Przyjęć. 
Wiki: Co w takim razie mogę robić ? 
Hana: Dokumentację wypełniać. 
Wiki: Co czyli dokońca ciąży mam dokumentację wypełniać. Sambor mnie za to zabije. 
Ja: Jeśli mu powiesz, że jesteś w ciąży to cię nie zabije. Po za tym do siódmego miesiąca. 
  Umówiłyśmy się na następną wizytę kontrolną. A potem Wiki wyszła z mojego gabinetu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz