Dwa tygodnie później
Hana
Siedzę w swoim gabinecie, gdy nagle do mojego gabinetu wbiegła Wiktoria.
Ja: Wiki co stało?
Wiki: Hana od rana mnie mdli. I spóźnia mi się okres.
Spojrzałam na Wiktorię i wskazałam fotel. A ta usiadła w fotelu. Zaczęłam jeździć głowicą od USG.
Spojrzałam na monitor i zobaczyłam dwa serduszka.
Ja: Wiki jesteś w ciąży.
Wiki: To nie możliwe! Ja w ciąży. Ja mam jedenastoletnią córkę.
Ja: Wiki po pierwsze uspokój się. Przemek wie o twojej córce?
Wiki: Tak. Bardzo dużo o niej opowiadałam mu o Blance.
Hana: Czekaj Wiki. Jak to jedenastoletniej córce. Wiki ty miałaś szesnaście lat jak urodziłaś?
Wiki: Tak. Blanka jest pod opieką moich rodziców w Madrycie. Wychowałam małą póki nie poszłam na studia. Mówi do mnie mamo. Teraz jest na wakacjach u moich rodziców.
Hana: Dzieci rozwijają się prawidłowo. Ale Wiki wara od stołu operacyjnego i Izby Przyjęć.
Wiki: Co w takim razie mogę robić ?
Hana: Dokumentację wypełniać.
Wiki: Co czyli dokońca ciąży mam dokumentację wypełniać. Sambor mnie za to zabije.
Ja: Jeśli mu powiesz, że jesteś w ciąży to cię nie zabije. Po za tym do siódmego miesiąca.
Umówiłyśmy się na następną wizytę kontrolną. A potem Wiki wyszła z mojego gabinetu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz