poniedziałek, 16 maja 2016

Kiedyś przyjdzie ten dzień cz. 7 - Chory Piotrek

   Piotrek 

  Od rana się źle czuję. Gardło i głowa mnie boli. Gdyż przed wczoraj przewiało mnie na spacerze z Zuzią. 
  A ona co uśmiechnięta nosiła moją bluzę , żeby nie zmarzła. A ja cóż karma mnie dopadła za to , że jestem dla niej zbyt dobry. A ja cóż muszę cierpieć bo mnie wszystko mnie boli. 
  Jednak poszedłem do pracy. Ale będę musiał odwołać spotkanie z Zuzią. 
 Hana mnie za to zabije. Ale nie chcę jej zarazić. 
  Po chwili znalazłem się pod gabinetem Hany. Zapukałem do drzwi gabinetu Hany. 
Hana: Proszę ! 
  Wszedłem do gabinetu Hany. 
Ja: Hej Hana.  Masz chwilę? 
Hana: No mam jeszcze dziesięć minut za nim pacjentki zaczną się zbierać. O co chodzi? 
Ja: Muszę odwołać dzisiejsze spotkanie z Zuzią. 
Hana: Chcesz znowu mnie zostawić samą z dzieckiem?! 
Ja: Nie. Hana ja po prostu przeziębiłem się , a nie chcę małej Zarazić. 
Hana: Czekaj skoro jesteś chory to nie powineneś leżeć w łóżku? 
Ja: No tak. Ale ja mam dyżur. 
Hana: Dyżur nie ucieknie. Lecz zdrowie jest najważniejsze. 
Ja: Co masz na myśli mówiąc mi to ? 
Hana: Idź do Wiktori i się zwolnij z dzisiejszego dyżuru. 
Ja: Ale Hana....
Hana:  Nie ma żadnego ale. 
  Posłusznie poszedłem do Wiktorii. Ta przy okazji mnie zbadała. I dała mi trzy dni wolnego. 
 Jak ja nie lubię być chory. Tylko mi wciąż rozkazują co mam robić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz