niedziela, 22 maja 2016

2. Kłótnia z Piotrem i pogodzenie

  Hana 

  Gdy wróciłam do domu zastałam zakryty stół i kolację. Piotrek próbował mnie pocieszyć tym. A ja tęsknię za tym małym skarbem , które miałoby teraz o koło dwóch lat. 

Piotrek: Kochanie do stołu. Czas na kolację. 
Ja: Piotrek nie jestem głodna. 
Piotrek: Hana musisz coś zjeść. Ostatnio schudłaś. 
Ja: Piotrek nie słyszysz mnie nie jestem głodna. Zjem później , a teraz pójdę wziąć prysznic. 
Piotrek: Hana nie ma mowy ja wiem jak wygląda twoje zjem później. Albo zasypiasz zmęczona po dyżurze. Albo odrobinę zjesz i kładziesz się do łóżka. 
Ja: Piotrek ja nie jestem głodna! 
Piotrek: Hana do stołu natychmiast! 

  Zrobiłam obrażoną minę i poszłam do łazienki. Po prysznicu zważyłam się. Okazało się , że ważę dziesięć kilogramów mniej. 
  Wzięłam ręcznik i wyszłam z łazienki. Wróciłam do sypialni , gdzie spał już Piotrek. 
   Zjadłam całą kolację , którą przygotował mi Piotrek. A było tego sporo. 
   Po kolacji poszłam jeszcze raz się zważyć. Tym razem ważyłam trzysta gramów więcej. 
   Do  powrotu normalnej wagi zostało mi ponad dziewięć kilogramów. Wiedziałam , że będę musiała przeprosić Piotrka Ale jak. 

   Następnego dnia

  Obudziłam się z samego rana. Piotrek jeszcze spał. Postanowiłam , że zrobię mu i sobie duże śniadanie. Żeby nie było że śniadania nie jadłam. 
   Zrobiłam cały stos naleśników z białym serem i dżemem. I dwie kawy. 
    Po chwili do kuchni przyszedł Piotrek. A ja na niego spojrzałam. 
Ja: Wstałam wcześnie więc zrobiłam nam śniadanie. 
Piotrek: Zjadłaś wczoraj kolację? 
Ja: Tak. Całą kolację.  
Piotrek: A śniadanie po co zrobiłaś ? 
Ja: Żeby do pracy nie pójść głodna. 
  Po śniadaniu poszłam do łazienki i wzięłam prysznic i znów sprawdziłam ile ważę. Teraz ważyłam o jeden kilogram więcej niż wczoraj przed zjedzeniem kolacji . 
  Po śniadaniu pojechaliśmy do pracy , gdzie mieliśmy dyżur. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz