Hana po wyjściu Piotra z sali usiadła na łóżku. Nie chciała leżeć w szpitalu. Ale wiedziała że jeśli opuści szpital to będzie miała nie źle przerąbane.
Po tym wszystkim krocze ją bardzo bolało. Nie chciała martwić Wójcika , bo by nie wypuścił by jej po trzech dniach. Tylko co najwyżej po tygodniu.
Po chwili do jej sali weszła policja. Hana się zastanawiała co oni tu robią.
Policjant: Dzień dobry. Czy tu leży dr Hana Goldberg?
Hana: ...
Darek: Co państwo tu robią ? Pacjentka musi odpoczywać.
Hana: Darek daj spokój. Przesłuchanie wolę mieć za sobą.
Policjant: Mogę przesłuchać pacjentkę. Czy mam prosić prokuratora o zgodę ?
Darek: Hana na pewno chcesz ? - spytał Wójcik. A ta skiwnęła głową . - Proszę. Tylko jej nie męczcie zbyt bardzo. Macie dziesięć minut.
Darek wyszedł , a Hana spojrzała na policjantów.
Policjant: Co się wydarzyło w pani gabinecie?
Hana: Za wiele to ja panu nie powiem. Gdyż najprawdopodobniej uderzyłam się w głowę. Pamiętam , że jakiś mężczyzna wbiegł do mojego gabinetu. Potem film mi się urywa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz