Szesnastoletnia Hana siedziała zapłakana w swoim pokoju. Zrobiła test ciążowy i wyszedł pozytywnie.
Hana wiedziała kogo jest to dziecko. Tej osoby, która ją zgwałciła.
A teraz co zrobi , przecież miała maturę w tym roku pisać. Wiedziała, że musi z ojczymem o tym porozmawiać. Ona też miała brata bliźniaka, którego oddzielili ich po porodzie i po śmierci bliźniąt.
Hana poszła do gabinetu ojca.
Hana: Tato możemy porozmawiać?
Tata Hany: Córciu zawsze.
Hana: Tato mogę jechać do babci , która mieszka w Polsce?
Tata Hany: Córeczko nie jesteś za mała na tak dalekie wyprawy?
Hana: Tato nie mam pięciu lat.
Tata Hany: Wiem. Pakuj się i jedź.
Trzy dni później Hana wyjechała do babci, która się zgodziła zająć Haną aż do porodu.
Kilka dni później Hana postanowiła przejść się do szpitala na badania kontrolne u ginekologa.
Po chwili była na miejscu i usiadła pod gabinetem lekarza.
Pielęgniarka: Hana Goldberg.
Dziewczyna weszła do gabinetu lekarza.
Wójcik: Dzień dobry. Przyszłaś na badania? - lekarz przeszył Hanę wzrokiem.
Hana: Tak. Panie doktorze. Ostatnio spóźniał mi się okres. Więc zrobiłam test. I wyszedł pozytywnie.
Wójcik: Rodzice wiedzą, że jesteś prawdopodobnie w ciąży?
Hana: Moja mama nie żyje od szesnastu lat. Wychowuje mnie mój ojczym. Mąż mojej mamy.
Wójcik: A co z twoim biologicznym ojcem ?
Hana: Wychowuje mojego brata bliźniaka. Tylko, że my zostaliśmy rozdzielenii po wyjściu ze szpitala.
Kilka lat później
Hana z już sześcioletnią Luizą przeprowadziły się do Polski. Hana w Polsce kontynuowała studia.
Z bratem widziała się na zajęciach. Pewnego dnia zaczęli praktyki w tym samym , którym pracował lekarz, który prowadził ciążę Hany.
Hana wybrała specjalizację ginekologiczną. Dziewczyna z koleżankami weszła na oddział.
Iza: Gdzie teraz ?
Hana: Bo ja wiem ? Do ordynatora?
Magda: Pewnie tak.
Marcin: Czego młode damy szukają ?
Hana: Nie mamy pojęcia, gdzie mamy iść.
Marcin: Jesteście npwymi starzystkami , o których mówił ordynator?
Iza: Tak.
Marcin: Zapraszam za mną.
Marcin zaprowadził nowe starzystki pod gabinet ordynatora. Zapukał do drzwi kolegi.
Wójcik: Proszę!
Do gabinetu weszli Marcin, Magda, Iza i Hana.
Marcin: Dzień dobry ordynatorze. Przyszły starzystki , o których mówił pan.
Wójcik: Marcin ile razy mówiłem , że masz do mnie zwracać się po imieniu?
Dziewczyny zaczęły chichotać. Hana uśmiechnęła się w stronę Marcina , aby ten odpowiedział.
Wójcik: A wy z czego się śmiejecie ?
Iza, Hana i Magda: Niczego się Panie doktorze.
Hana chwilę przyglądała się lekarzowi i zrozumiała, że to ten sam lekarz, który prowadził jej ciążę.
Hana: Kojarzę go skądś. - szepnęła do Izy.
Iza: Skąd? - spytała również szeptem.
Magda: Skąd?- spytała również szeptem.
Hana: Właśnie to niezbyt pamiętam. - odpowiedziała szeptem.
Wójcik: Dziewczyny myślicie , że tego nie słychać.
Cała trójka spóściła głowy. Wójcik uśmiechnął.
Wójcik: No głowy do góry. Nie umiem na nikogo długo się gniewać.
Iza: Przepraszam.
Hana: Przepraszam.
Magda: Przepraszam.
Marcin: Oj dziewczyny.
Pięć lat później Hana dostała pracę w szpitalu. Od dwóch lat podkochuje się w Piotrze. I wychowują jedenastoletnią Luizę.
Ale pewnego dnia Hana zaczęła się źle czuć . Miała nudności i spóźniał jej okres i kręciło jej głowie.
Piotr: Kochanie dobrze się czujesz ?
Luiza: Mamo dobrze się czujesz?
Hana: No nie wiem . Mam nudności i kręci mi się w głowie.
Piotr chwilę się zastanowił.
Piotr: Kiedy ostatnio miałaś okres ?
Hana: Powinnam mieć go pięć tygodni temu.
Luiza: To znaczy , że będę miała rodzeństwo?
Piotr: Tak. Tylko twoja mama musi iść na badania do Wójcika.
Hana: Piotr może do kogoś innego ?
Piotr: Do kogo na przykład?
Hana: Na przykład do Marcina , Izy lub Magdy.
Piotr: Hana idziemy do Wójcika.
Hana uśmiechnęła się. Darek już raz jej prowadził ciążę. Ale to było dwanaście lat temu. Gdy Luiza miała sześć lat wrócili do Polski , aby Hana kontynuowała studia.
Później Hana dostała pracę w Leśnej Górze.
Luizę mogli zostawić na kilka godzin samą. I pojechali do szpitala.
Na oddziale spotkali Wójcika i zaczęli rozmawiać.
Po chwili znaleźli się w gabinecie kolegi .
Wójcik: Hana więc co się dzieje?
Hana: Darek mam objawy ciąży. Spóźnia mi się okres i mam nudności.
Wójcik: Hana pamiętasz naszą pierwszą rozmowę ?
Hana: Nie do końca Cię rozumiem.
Wójcik: A może twoją rozmowę z twoimi koleżankami ze studiów?
Hana pokręciła głową , że dalej nie wie o co chodzi.
Piotr: Hana o o chodzi?
Hana: Darka się spytaj.
Wójcik: Hana nie pamiętasz naszej rozmowy z przed dwunastu lat.
Hana: A już pamiętam skąd Ciebie kojarzyłam.
Wójcik: Masz badania z po przedniej ciąży?
Hana: No nie zostały u babci.
Darek zrobił Hanie badania i potwierdził, że Hana jest w szóstym tygodniu ciąży.
Dziewięć miesięcy później na świecie pojawili się mały Przemek , mała Iza , mały Marcin , mała Amelia i mały Adam.
Dziewięć lat później.
Hana siedziała w swoim gabinecie , gdy nagle do gabinetu weszła zapłakana Luiza.
Hana: Córciu co się stało ?
Luiza: Mamo nie będziesz zła ?
Hana: Luiza uspokój się i powiedz co się dzieje?
Luiza: Jaki procent daje pewności test ciążowy?
Luiza była strasznie się bała .
Hana: Z co najmniej siedemdziesiąt procent. Córcia co się dzieje?
Luiza: Mamo ostatnio spóźniał mi się okres. Więc zrobiłam test ciążowy.
Hana spojrzała na córkę. Zdała sobie sprawę , że jej mała córeczka będzie wychowała dziecko bez ojca.
W końcu narzeczony Luizy zmarł w wypadku przed miesiącem.
Luiza: Mamo on wyszedł pozytywnie.
Hana: Luiza masz dwadzieścia jeden lat. Ja zaszłam z tobą w ciążę o wiele wcześniej.
Luiza: No wiem.
Hana: Zapraszam na fotel.
Luiza posłusznie usiadła w fotelu do badań. Hana zrobiła córce USG.
Hana: Chcesz posłuchać serduszek ?
Luiza: Jasne mamo.
Hana póściła córce bicie serduszek
Dziewięć miesięcy później na świecie pojawili się mały Kamil i mała Ela.
Dzieci Piotra Hany zostały lekarzami jak rodzice.
A mały Kamil i mała Ela też zostawili też lekarzami jak wujkowie , mama i dziadkowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz