Wydarzenia te miały miejsce ponad dwadzieścia lat temu. Hana i Piotr wychowali się w domu dziecka.
Hana rodziców to nigdy ich nie miała , dzień po porodzie jej matka wypisała się na własne rządanie.
A dziewczynka trafiła trzy dni później do domu dziecka. I tak przez następne sześć lat jej nie chciał.
Pt; Hana chodź dziś będą przychodzić rodziny , które chcą adoptować dziecko.
H; Piotr ja już straciłam nadzieję na adoptowanie. Jestem tu sześć lat.
Pt; A tak ogóle jak tu trafiłaś ?
H; Moja mama mnie po rzuciła , gdy miałam dzień.
Po chwili do pomieszczenia weszli rodzice adopcyjni , którzy adoptowali jej przyjaciela Przemka , gdy on miał cztery lata , a ona dwa latka.
pI ( pani Iza) ; Hana . Musimy po rozmawiać.
H; Ale o czym ?
pI; Ty i Przemek jesteście biologicznym rodzeństwem.
H; Ale jak to ?
pI; Gdy Przemek skończył rok to on został odebrany waszym rodzicom , ze względu na to jakich warunkach żył Przemek.
H; Ja chcę do Przemka.
pI; Jest to nie możliwe my za dwa tygodnie wyjeżdżamy .
Hana całkowicie się rozpłakała. Matki nigdy nie miała , a teraz miała stracić jedyną rodzinę.
Po chwili wszedł Piotr.
Pt; Hana co się stało?
H; Rodzice adopcyjni Przemka chcą go zabrać nie wiadomo , gdzie .
Pt; A powinno Cię to obchodzić ?
H; Tak. Przemek i ja jesteśmy rodzeństwem nie chcę go kolejny raz stracić.
Pt; No dziś w nocy uciekamy .
H; Piotr ja mam sześć lat. A ty zaledwie jedenaście .
Pt; Wiem , że jesteśmy jeszcze dziećmi . Ale nie chcesz chyba Przemka stracić na zawsze. .
H; Masz rację.
W nocy Hana z Piotrem wyszli z domu dziecka. Wszyscy sobie spali.
Po trzech minutach znaleźli się na podwórku.
H; W którą stronę mamy iść ?
Pt; Najlepiej byłoby gdzie mieszkają rodzice adopcyjni Przemka.
Około piątej nad ranem szli sobie przez pasy , gdy nagle w jechało Hanę auto.
Piotr wziął jakiś stojak , aby zatrzymać samochody , które jechały.
Później sprawdził czy ma puls. Miała , ale słaby .
Piotr szybko pobiegł do najbliższego domu i zadzwonił do drzwi. Otworzył mu chłopiec o koło ośmiu lat.
Piotr przyjrzał się dokładnie chłopcowi. To był Przemek.
Pt; Przemek budź rodziców.
Prz; Skąd znasz moje imię ?
Pt; Nie ma czasu na wyjaśnienia Hanę auto potrąciło.
Prz; Co?
Przemek od razu pobiegł po rodziców , którzy spali .
Po chwili Hanę i Piotra zabrało pogotowie. Szpital
Lek; Co mamy ?
Rat; Dziewczynka została potrącona przez samochód.
Lek; Ale co dziecko samo robiło o piątej nad ranem na dworze .
H; Co się stało?
Lek; Miałaś wypadek. Powiesz mi dziecko co robiłaś z kolegą o piątej rano na dworze?
Hana pokręciła delikatnie głową.
Lek; Dlaczego? Musimy wezwać twoich rodziców.
H; Moich rodziców to nigdy nie obchodziło co się ze mną stało.
Lek; Dlaczego Cię rodzice nie obchodzą ?
H; Bo ich tak naprawdę nigdy ich nie miałam. Matka zostawiła mnie w szpitalu jak miałam dzień . Ojciec pewnie się ulotnił , gdy dowiedział się , że moja matka jest znowu w ciąży.
Pt; Hana jak się czujesz?
H; Piotrek. Co ty tu robisz?
Lek; A kim to jest dziecko?
H; To mój kolega z domu dziecka.
pI; Przepraszam panie doktorze do szpitala trafiła siostra mojego syna. Co znią ?
H; Pani Izo niech pani Przemka przyprowadzi.
Lek; Nie jest pani prawnym opiekunem dziewczynki.
H; Panie doktorze ja mam imię.
Lek; Jak masz na imię ?
H; Hana Zapała.
Lek; A ty młodzieńcze ?
Pt; Piotr Gawryło.
Po chwili wszedł mały Przemek.
Prz; Hana cześć.
H; Cześć Przemek. Moglibyście opuścić salę. Chcę z Przemkiem po rozmawiać.
Wszyscy oprócz Przemka wyszli.
H; Przemek wiedziałeś o tym , że jesteśmy rodzeństwem?
Przemek zrobił wielkie oczy.
H; Czyli nie wiedziałeś?
Prz; No nie. Ale skąd ty to wiesz ?
H; Wczoraj twoja matka adopcyjna powiedziała. Przemek ja nie chcę Cię stracić po raz drugi.
Prz; Ja też nie chcę Cię stracić. Ja nie chcę wyjedżać z Leśnej Góry.
Po kilku dniach Piotr i Hana opuścili Szpital. Ale nie stety wrócili do domu dziecka.
Po kilku namowach Przemkowi udało się namówić rodziców adopcyjny , aby adoptowali Hanę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz