Następnego dnia Piotr obudził się w salonie. Tosi już nie było na jego kolanach . Pewnie Hana ją przeniosła , a wie że nie powinna .
Poszedł do kuchni , gdzie była już Tosia , która szykowała śniadanie.
Pt; Córciu kiedy wstałaś ?
Tos; Dwie godziny temu. Kanapa nie jest wygodna do spania .
Po chwili do kuchni weszła Hana , która była zaspana.
H; Która godzinaaa?
Piotr spojrzał na zegarek było w pół do piątej.
Tos; Wpół do piątej .
Pt; Czy wszyskie kobiety wstają taak wcześnie.
H; Skarbie przyzwyczajaj się. Ktoś naszym synkiem będzie musiał się zająć.
Pt; Wiedziałem , że to chłopak. A ty nie chciałaś mi wierzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz