Hana szła do szkoły , aby odebrać swoją córkę Anię. Gdyż tego dnia dziewczynka od rana miała problemy z wyhściem do szkoły. Nie wiedziała co może dziewczynce chodzić po głowie.
Przy wejściu do szkoły zobaczyła Piotra swego byłego chłopaka. Co on tu robił . Zastanawiała się Hana
Hana: Piotr co ty tu robisz? !Piotr: Stoję nie widać . A ty co tu robisz?
Hana: Idę córkę odebrać ze szkoły. Nie pokazuj mi się nigdy więcej na oczy .
Hana odeszła wściekła na Piotra. Nie dość , że musiala zerwać z dyżuru to nie miała z kim zostawić Ani.
Gdy zobaczyła córkę od razu ją przytuliła. Chciała z nią jak najszybciej porozmawiać.
Ania: Mamo kim jest pan , który idzie za nami?
Hana: Córciu to twój ojciec. Ale ja nie chcę go znać za żadne skarby tego świata. Jeśli będzie cię zaczepiał to mi o tym powiedz.
Ania: Mamo ja chcę poznać swego biologicznego ojca. Wszystkie koleżanki ze mnie śmieją się , że jestem benkartem.
Hana: Po pierwsze skąd dziewięciolatki znają takie słowa ? Po drugie jest mi bardzo przykro , że Cię tak koleżanki traktują.
Piotr: Hana możemy porozmawiać ?
Hana: Piotr nie mamy o czym rozmawiać. Wracasz prawie po dziesięciu latach. I chcesz rozmowy.
Ania: Mamo. Ale ja chcę poznać swego tatę.
Dziewczynka rozpłakała się. A Hana wzięła swą córkę i wsiadła do samochodu. Pojechały do szpitala. Hana oddała Anię pod opiekę pani Marii. A sama wróciła na dyżur.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz