Hana siedziała w swoim gabinecie. Nie mogła uwierzyć , że jej własna matka mogła porwać jej córkę. I oddać komuś kto nie zna się na wychowaniu małego dziecka.
Ale za to wiedziała , że Piotr dobrze wychowuje swoją córkę. Po chwili rozmyślań zasnęła na parapecie. Dwie godziny później obudziło ją dźwięk otwieranych drzwi.
W drzwiach zobaczyła swojego byłego chłopaka Piotra , który trzymał na ręce Amelkę , a na baranach miał Anię . Spojrzała na swoje córki i na swego byłego chłopaka.
Hana: Piotr co wy tu robicie ? Ja mam dyżur. Nie mogę zająć się dziewczynkami.
Piotr: Ja też zaraz zaczynam dyżur. I nie wiem z kim dziewczynki zostawić. A nie mogą chodzić po szpitalu , bo inaczej będzie zamieszanie.
Hana: Która chce do cioci Leny ?
Ania: Ja chcę !
Amelka: Kto to jest ciocia Lena ? - spytała zdziwiona Amelka.
Piotr: Hana kto to jest Lena ? Nie będę zostawiał córki z nikim obcym.
Hana: Lena jest moją przyjaciółką. Od czasu do czasu zajmuje się Anią , gdy nie ma dyżyuru. Ale to żadko się zdarza. Ona jest odpowiedzialna i umie się zajmąć dzieckiem. Bo sama jest mamą.
Piotr: Nie zbyt mnie przekonałaś. Ale nie mam innego wyjścia. Przecież nie mogę pozwolić , aby moja córka chodziła po szpitalu bez opieki.
Po chwili Lena zjawiła się w gabinecie Hany. Od razu zgodziła zająć się niesfornymi ośmiolatkami.
Hana podziękowała Lenie za opiekę na córkami , a potem pokazała Piotrowi gdzie znajduje się pokój lekarski. Tam oboje przebrali się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz