wtorek, 17 listopada 2015

     Opowiadania o Hanie i Piotrze nr 11
           A życie idzie dalej 
    Następnego dnia Piotr musiał iść do pracy . 
  - Tosiu pilnuj cioci , aby ta nic nie zrobiła głupiego . 
   - Tatusiu oczywiście , że będę jej pilnowała. 
   - Piotr! Słyszałam to! - odezwała się Hana wchodząc do kuchni.  
   - Kochanie kocham Cię. Ale ty masz złamaną nogę.  I boję się waszą trójkę zostawić samych . 
   - Kochanie nie jestem małym dzieckiem.
   - Może i dzieckiem nie jesteś . Ale ty masz odpoczywać. Znając życie będziesz latała po mieszkaniu. A nie leżeć na kanapie. 
    - Kochanie ja opiekunki nie potrzebuję.  No właśnie opiekunka do Elisabeth ma przyjść za pół godziny.  Muszę do nie j zadzwonić . 
  Hana wzięła telefon z komody . O mało się nie przewracając , bo Piotr w ostatniej chwili ją złapał . 
     - Kochanie do sypialni lub do salonu. Po południu jak wrócę masz mi grzecznie leżeć.  
     - Muszę ........ 
     - Tak. Marsz do salonu. 
     - Co powiesz jak ja będę łazience jak tywrócisz? 
     - To nic . Teraz do salonu.  
  Hana posłusznie poszła do salonu , zabierając telefon ze sobą . Przypomniała sobie, że Lenka ma dziś wolne. Może przyjdzie w odwiedziny? 
     - Cześć Lenka . 
     - Cześć Hana.Coś się stało? 
     - Przyjedź do mnie to porozmawiamy . 
     - Okej zaraz będę . 
   Lena wiedziała co się dziś działo w nocy w. mieszkaniu Hany.  Bo mieszkały na przeciwko siebie.  
  Chwilę później Lena zapukała do drzwi. Piotr wyszedł zanim Lena. Czyli chwilę wcześniej. 
  - Tosiu pójdziesz otworzyć drzwi. 
  - Tak.  
  Tosia poszła otworzyć drzwi. A sama poszła do Elisabeth. 
  - Cześć Hana.  
  - Cześć Lenka.  
  - Hana co się stało? 
  - Jestem trochę nie zdarna.  Noga w gipsie przez natępne cztery tygodnie.  
  - Gdzie zgubiłaś Elisabeth? 
  - Śpi w swoim łóżeczku. A u niej jest Tośka.  
  - Zrobić Ci kochana zakupy ? 
  - Nie.  Dzięki . Chciałam po plotkować..Bo inaczej umrę tu znudów.
   - Jak było wczoraj na randce ? 
   - Dobrze.  Po zatym jestem nie zdarą . Wychodząc z restauracji potkęłam się. 
   - Widać . A co było dalej ?
   - Piotr wziął mnie na ręce i zawiózł mnie do szpitala. Przed kinem powiedział mi , że mnie kocha .  
   - Nie tylko on.  Bo ty też go kochasz . 
   - Tak. Powiedziałam mu o tym . A co u was ? 
   - Wszystko po staremu. Chociaż od dwóch dni nie zbyt dobrze się czuję.  
   - A co jest ? 
   - Nim przyszłam do ciebie to spędziłam pół godziny w toalecie wymiotując. I mam poranne nudności. 
   - Lena czy ci się spóźnia okres ? 
   - Tak. A co ? Myślisz , że jestem w ciąży? 
   - Lena jestem przecież ginekologiem. Tak . masz te same objawy . Chętnie bym cię zbadała , ale sama widzisz . Zrobimy tak ty pójdziesz do Wójcicka na badanie. A za mięsiąc u mnie zjawisz się na badaniach. 
     - A co jeśli naprawdę jestem w ciąży. Ja przecież nawet nie robiłam testu .
     - W łazience mam kilka opakowań.   
  Po chwili Lena wróciła z łazienki. 
  - I co ?
  - Dwie kreski. 
  - Lenuś gratuluję.  A teraz leć pochwal się Witkowi. 
  - Może to uczcimy w przyszłą sobotę ? 
  - Lena czy ty oczyśm zapomniałaś ? 
  - Nie mówię o alkoholu. Tylko jakiś sok dla nas chłopaków alkohol.Dziewczynki zostawi się u sąsiadów , albo z moją teściową . A my sobie pogadamy. 
  - Ale Wiki mnie zabije jak mnie zobaczy . Ja mam odpoczywać. Tak powiedziała Wiki i Piotr . 
  - A kto powiedział , że będziemy tańczyć . 
  - Mogłabyś zobaczyć co z dziewczynkami .
   Lenka poszła zobaczyć co z Tosią i Elisabeth. Tosia spała na foteliku obok łóżeczka Elisabeth , a Elisabeth już się obudziła.  
 - Elisabeth nie spi.A Tosia zasnęła na fotelu obok .
 - Dzięki Lena . Pójdę do nich.  
 - A ty miałaś nie wstawać ? 
 - Lena po co ja mam kule .Zresztą muszę do ubikacji . 
 - Dobra.  To cześć.
 - Cześć. 
  Po wyjściu Leny Hana poszła do toalety . A później poszła do pokoju , gdzie była Tosia i Elisabeth. 
  Hana na siedząco przewinęła Elisabeth i ją nakarmiła butelką , którą Piotr zostawił rano . Była w termosie. Więc mleko było jeszcze ciepłe .
  Po chwili obudziła się Tosia. 
 - Ciociu nie miałaś leżeć na kanapie? 
 - Spokojnie dopiero co przyszłam . 
 - Nie ładnie. Miałaś leżeć w salonie , albo w sypialni.
 - Ale ja trzy godziny tam leżała . Zaczęło mi się nudzić .Zresztą musiałam przewinąć Elisabeth. 
 - Ciociu ale tatuś będziesz zły . 
 - Jakoś mu się wytłumaczę. 
  Dwie godziny przyszedł Piotr z zakupami. Nie znalazł Hany tam gdzie powinna być .Zastał ą śpiącą na fotelu z Tosią na kolanach .A Elisabeth spała w łóżku. 
  Podszedł do nich i delikatnie wziął Tosię na ręce i zabrał ją do jej pokoju . 
 - Pobudka .
 Hana uderzyła się głową o poręcz łóżka . 
 - Piotr nie strasz mnie . 
 - Hana. Ty miałaś leżeć na kanapie.
 - I leżałam przez Trzy godziny. Później poszłam do łazienki i przyszłam tutaj. Musiałyśmy z Tosią . Zrobisz obiad . Szczerze mówiąc z głodniałam. A jesteś na mnie zły ?
 - Na ciebie Nigdy . 
  Piotr poszedł do kuchni zrobić obiad Dla siebie Dziewczyn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz