Opowiadania o Hanie i Piotrze nr 11
A życie idzie dalej
Następnego dnia Piotr musiał iść do pracy .
- Tosiu pilnuj cioci , aby ta nic nie zrobiła głupiego .
- Tatusiu oczywiście , że będę jej pilnowała.
- Piotr! Słyszałam to! - odezwała się Hana wchodząc do kuchni.
- Kochanie kocham Cię. Ale ty masz złamaną nogę. I boję się waszą trójkę zostawić samych .
- Kochanie nie jestem małym dzieckiem.
- Może i dzieckiem nie jesteś . Ale ty masz odpoczywać. Znając życie będziesz latała po mieszkaniu. A nie leżeć na kanapie.
- Kochanie ja opiekunki nie potrzebuję. No właśnie opiekunka do Elisabeth ma przyjść za pół godziny. Muszę do nie j zadzwonić .
Hana wzięła telefon z komody . O mało się nie przewracając , bo Piotr w ostatniej chwili ją złapał .
- Kochanie do sypialni lub do salonu. Po południu jak wrócę masz mi grzecznie leżeć.
- Muszę ........
- Tak. Marsz do salonu.
- Co powiesz jak ja będę łazience jak tywrócisz?
- To nic . Teraz do salonu.
Hana posłusznie poszła do salonu , zabierając telefon ze sobą . Przypomniała sobie, że Lenka ma dziś wolne. Może przyjdzie w odwiedziny?
- Cześć Lenka .
- Cześć Hana.Coś się stało?
- Przyjedź do mnie to porozmawiamy .
- Okej zaraz będę .
Lena wiedziała co się dziś działo w nocy w. mieszkaniu Hany. Bo mieszkały na przeciwko siebie.
Chwilę później Lena zapukała do drzwi. Piotr wyszedł zanim Lena. Czyli chwilę wcześniej.
- Tosiu pójdziesz otworzyć drzwi.
- Tak.
Tosia poszła otworzyć drzwi. A sama poszła do Elisabeth.
- Cześć Hana.
- Cześć Lenka.
- Hana co się stało?
- Jestem trochę nie zdarna. Noga w gipsie przez natępne cztery tygodnie.
- Gdzie zgubiłaś Elisabeth?
- Śpi w swoim łóżeczku. A u niej jest Tośka.
- Zrobić Ci kochana zakupy ?
- Nie. Dzięki . Chciałam po plotkować..Bo inaczej umrę tu znudów.
- Jak było wczoraj na randce ?
- Dobrze. Po zatym jestem nie zdarą . Wychodząc z restauracji potkęłam się.
- Widać . A co było dalej ?
- Piotr wziął mnie na ręce i zawiózł mnie do szpitala. Przed kinem powiedział mi , że mnie kocha .
- Nie tylko on. Bo ty też go kochasz .
- Tak. Powiedziałam mu o tym . A co u was ?
- Wszystko po staremu. Chociaż od dwóch dni nie zbyt dobrze się czuję.
- A co jest ?
- Nim przyszłam do ciebie to spędziłam pół godziny w toalecie wymiotując. I mam poranne nudności.
- Lena czy ci się spóźnia okres ?
- Tak. A co ? Myślisz , że jestem w ciąży?
- Lena jestem przecież ginekologiem. Tak . masz te same objawy . Chętnie bym cię zbadała , ale sama widzisz . Zrobimy tak ty pójdziesz do Wójcicka na badanie. A za mięsiąc u mnie zjawisz się na badaniach.
- A co jeśli naprawdę jestem w ciąży. Ja przecież nawet nie robiłam testu .
- W łazience mam kilka opakowań.
Po chwili Lena wróciła z łazienki.
- I co ?
- Dwie kreski.
- Lenuś gratuluję. A teraz leć pochwal się Witkowi.
- Może to uczcimy w przyszłą sobotę ?
- Lena czy ty oczyśm zapomniałaś ?
- Nie mówię o alkoholu. Tylko jakiś sok dla nas chłopaków alkohol.Dziewczynki zostawi się u sąsiadów , albo z moją teściową . A my sobie pogadamy.
- Ale Wiki mnie zabije jak mnie zobaczy . Ja mam odpoczywać. Tak powiedziała Wiki i Piotr .
- A kto powiedział , że będziemy tańczyć .
- Mogłabyś zobaczyć co z dziewczynkami .
Lenka poszła zobaczyć co z Tosią i Elisabeth. Tosia spała na foteliku obok łóżeczka Elisabeth , a Elisabeth już się obudziła.
- Elisabeth nie spi.A Tosia zasnęła na fotelu obok .
- Dzięki Lena . Pójdę do nich.
- A ty miałaś nie wstawać ?
- Lena po co ja mam kule .Zresztą muszę do ubikacji .
- Dobra. To cześć.
- Cześć.
Po wyjściu Leny Hana poszła do toalety . A później poszła do pokoju , gdzie była Tosia i Elisabeth.
Hana na siedząco przewinęła Elisabeth i ją nakarmiła butelką , którą Piotr zostawił rano . Była w termosie. Więc mleko było jeszcze ciepłe .
Po chwili obudziła się Tosia.
- Ciociu nie miałaś leżeć na kanapie?
- Spokojnie dopiero co przyszłam .
- Nie ładnie. Miałaś leżeć w salonie , albo w sypialni.
- Ale ja trzy godziny tam leżała . Zaczęło mi się nudzić .Zresztą musiałam przewinąć Elisabeth.
- Ciociu ale tatuś będziesz zły .
- Jakoś mu się wytłumaczę.
Dwie godziny przyszedł Piotr z zakupami. Nie znalazł Hany tam gdzie powinna być .Zastał ą śpiącą na fotelu z Tosią na kolanach .A Elisabeth spała w łóżku.
Podszedł do nich i delikatnie wziął Tosię na ręce i zabrał ją do jej pokoju .
- Pobudka .
Hana uderzyła się głową o poręcz łóżka .
- Piotr nie strasz mnie .
- Hana. Ty miałaś leżeć na kanapie.
- I leżałam przez Trzy godziny. Później poszłam do łazienki i przyszłam tutaj. Musiałyśmy z Tosią . Zrobisz obiad . Szczerze mówiąc z głodniałam. A jesteś na mnie zły ?
- Na ciebie Nigdy .
Piotr poszedł do kuchni zrobić obiad Dla siebie Dziewczyn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz