Opowiadania o Hanie i Piotrze nr 9
Randka Hany i Piotra
Nadszedł wieczó Hana właśnie przygotywała do wyjścia , gdy usłyszała dzwonek do drzwi.
- Piotr ja nie jestem jeszcze gotowa .
- Hana ile można przygotować?
- Nie marudź tylko czekaj .
- Oj ....
Po chwili Hana wyszła z łazienki.
- Na co idziemy?
- Jest to niespodzianka.
- Piotr ja nie lubię niespodzianek . Zwłaszcza po ostatniej , którą zrobił mój były narzeczony .
- Hana ja nie wiedziałem .
- Co tam u Tosi?
- Wszystko po staremu. Dalej ją wychowuje sam .
- Jak to ją wychowujesz samotnie ?
- Matka Tosi zginęła wypadku , jak Tosia miała sześć miesięcy. Od czterech i pół lat jestem dla niej i ojcem i matką.
- Piotr chciałabym ci coś powiedzieć. Ale trochę się denerwuje.
- Hana co się dzieje?
- Widzisz ja się chyba w tobie zakochałam . Od pierwszego dnia kiedy przyszłam tutaj do szpitala.
- Hana ja Ciebie kocham . Bałem się ci wyznać miłości , bo myślałem , że nic do mnie nie czujesz.
Po chwili w pocałunku doszli do kina . Przeuroczo tak wyglądali. Hanie bardzo się spodobał bo była to komedia romantyczna .
Po kinie poszli do restauracji , gdzie Piotr zamówił rezerwaję.
Po kolacji Hana wychodząc z restauracji potknęła się. Próbowała wstać ale nie udało jej się.
- Piotrek pomożesz mi ?
- Hana co się stało ?
- Zagapiłam się i potkęłam. Teraz boli mnie noga .
- Dasz radę wstać?
- Nie.
Piotr wziął Hanę na ręce.
- Piotr ja jestem ciężka.
- Wcale nie. Ważysz odroninę więcej od Tosi.
- Gdzie mnie zabierasz ?
- Do szpitala. Trzeba Ci tą nogę prześwietlić.
- Piotr na izbie ma Falkowicz , a ja się go trochę boję .
- Strach ma wielkie oczy . Wydaje Ci z wyglądu , że jest traszny. Ale on jest nawet miłym człowiekiem .
Po chwili byli w szpitalu. Na izbie była Wiktoria bo Falkowicz miał teraz operacje .
- Cześć Wiki . - przywitali się Piotr i Hana .
- Cześć. Co wy tu robicie? Przecież mieliście mieć randkę.
- Potknęłam się wychodząc z restauracji. A teraz boli mnie noga.
- Dobra Hana . Pani Beato proszę zabrać panią doktor na prześwietlenie .
Chwilę później Hana była z powrotem na izbie .
- I co Wiki ?
- Złamana kość pod udzia .
- Noga w gips i do domu?
- Tak. I miesiąc zwolnienia .
- Wiki nie dałoby się go skrócić do trzech tygodni ?
- Hana .... Ty chyba sobie żartujesz. Hana miesiąc zwolnienia i koniec kropka .
- Ech nie będę z tobą kłócić.
- Dobra ja jutro przekażę , Hana że jesteś na zwonieniu.
- Mogę pokuśtykać do Darka. Oczywiście Wiki jak dasz mi kule i założysz gips .
- Ciekawe jak to zrobisz ?
- Umiem chodzić o kulach . Kiedyś skręciłam kostkę . Wtedy miałam siedem lat .
Po chwili Hana miała gips na nodze .
- Hana kocham Cię jak ty sobie poradzisz z Elisabeth i złamaną nogą ?
- Możecie do mnie wprowadzić na ten mięsiąc . Mam duże mieszkanie.
Chwilę później byli na ginekologii. Hana Zapukała laską do drzwi .
- Proszę !
Hana weszła do gabinetu Darka.
- Cześć Darek .
- Cześć Hana. Co się stało?
- Jestem nie zdarą i złamałam sobie nogę .Przyszłam Ci dać zwolnienie.
- Dobra dawaj je . I do domu .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz