poniedziałek, 16 listopada 2015

    Opowiadania o Hanie i Piotrze nr 9 
       Randka Hany i Piotra 
   Nadszedł wieczó Hana właśnie przygotywała do wyjścia , gdy usłyszała dzwonek do drzwi. 
  - Piotr ja nie jestem jeszcze gotowa . 
  - Hana ile można przygotować? 
  - Nie marudź tylko czekaj . 
  - Oj .... 
  Po chwili Hana wyszła z łazienki. 
  - Na co idziemy? 
  - Jest to niespodzianka.
  - Piotr ja nie lubię niespodzianek . Zwłaszcza po ostatniej , którą zrobił mój były narzeczony .
   - Hana ja nie wiedziałem . 
   - Co tam u Tosi? 
   - Wszystko po staremu. Dalej ją wychowuje sam . 
   - Jak to ją wychowujesz samotnie ? 
   - Matka Tosi zginęła wypadku , jak Tosia miała sześć miesięcy. Od czterech i pół lat jestem dla niej i ojcem i matką. 
   - Piotr chciałabym ci coś powiedzieć. Ale trochę się denerwuje. 
   - Hana co się dzieje? 
   - Widzisz ja się chyba w tobie zakochałam . Od pierwszego dnia kiedy przyszłam tutaj do szpitala. 
    - Hana ja Ciebie kocham . Bałem się ci wyznać miłości , bo myślałem , że nic do mnie nie czujesz. 
   Po chwili w pocałunku doszli do kina . Przeuroczo tak wyglądali.  Hanie bardzo się spodobał bo była to komedia romantyczna . 
  Po kinie poszli do restauracji , gdzie Piotr zamówił rezerwaję. 
  Po kolacji Hana wychodząc z restauracji potknęła się. Próbowała wstać ale nie udało jej się. 
 - Piotrek pomożesz mi ? 
 - Hana co się stało ? 
 - Zagapiłam się i potkęłam. Teraz boli mnie noga . 
  - Dasz radę wstać? 
  - Nie. 
 Piotr wziął Hanę na ręce. 
  - Piotr ja jestem ciężka.  
  - Wcale nie.  Ważysz odroninę więcej od Tosi. 
  - Gdzie mnie zabierasz ? 
  - Do szpitala. Trzeba Ci tą nogę prześwietlić. 
  - Piotr na izbie ma Falkowicz , a ja się go trochę boję . 
  - Strach ma wielkie oczy . Wydaje Ci z wyglądu , że jest traszny. Ale on jest nawet miłym człowiekiem . 
 Po chwili byli w szpitalu. Na izbie była Wiktoria bo Falkowicz miał teraz operacje . 
  - Cześć Wiki . - przywitali się Piotr i Hana . 
  - Cześć. Co wy tu robicie? Przecież mieliście mieć randkę.
   - Potknęłam się wychodząc z restauracji. A teraz boli mnie noga. 
   - Dobra Hana . Pani Beato proszę zabrać panią doktor na prześwietlenie .
  Chwilę później Hana była z powrotem na izbie . 
  - I co Wiki ? 
  - Złamana kość pod udzia .
  - Noga w gips i do domu? 
  - Tak. I miesiąc zwolnienia . 
  - Wiki nie dałoby się go skrócić do trzech tygodni ? 
  - Hana .... Ty chyba sobie żartujesz. Hana miesiąc zwolnienia i koniec kropka . 
   - Ech nie będę z tobą kłócić. 
   - Dobra ja jutro przekażę , Hana że jesteś na zwonieniu. 
    - Mogę pokuśtykać do Darka. Oczywiście Wiki jak dasz mi kule i założysz gips . 
     - Ciekawe jak to zrobisz ?  
     - Umiem chodzić o kulach . Kiedyś skręciłam kostkę . Wtedy miałam siedem lat . 
  Po chwili Hana miała gips na nodze . 
    - Hana kocham Cię jak ty sobie poradzisz z Elisabeth i złamaną nogą ? 
    - Możecie do mnie wprowadzić na ten mięsiąc . Mam duże mieszkanie. 
 Chwilę później byli na ginekologii. Hana Zapukała laską do drzwi . 
     - Proszę ! 
  Hana weszła do gabinetu Darka. 
  - Cześć Darek . 
  - Cześć Hana. Co się stało? 
   - Jestem nie zdarą i złamałam sobie nogę .Przyszłam Ci dać zwolnienie. 
   - Dobra dawaj je . I do domu . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz