niedziela, 15 listopada 2015

       Opowiadania o Hanie i Piotrze nr 5
           Wyjazd Hany i Elisabeth do Polski
   Od narodzin Elisabeth minął mięsiąc . Hana postanowiła się wybrać so kraju skąd pochodził jej ojciec i brat . Trzy dni przed wyjazdem poszukała gdzie mieszka jej brat . Okazało się , że pracuje w tym samym szpitalu gdzie ona ma zacząć pracę za dwa miesiące.
  - Skarbie na pewno chcesz tam jechać ?
  - Mamo nie dość , że Cię opuścił gdy ty byłaś w deugim miesiącu ciąży. I zostawił Cię z małym dzieckiem. Niech prawda wyjdzie na jaw , że dwadzieścia siedem lat temu zdradził swoją żonę i to podwójnie.
  - Kochanie ale ja myślę , że wasz tata nic nie mówił o waszym istnieniu. Sama zostawiłaś Jamesa gdy byłaś w ciąży.
  - Mamo ja odniego odeszłam bo on mnie zdradzał.
  - Chcesz jechać z małym dzieckiem w daleką podróż ?
  - Alise tam nie pojedzie przecież bo jest w siódmym mięsiącu ciąży. Ale po rozwiązaniu postanowiła przeprowadzić się z Aronem do Polski.
  - Czyli to nie jest uniknione , że wyjedziecie do Polski.
  - Mamo przecież będziemy Cię odwiedzać .Zresztą mam dwadzieścia pięć lat a nie pięć .
  - Ale nadal zawsze będziesz miją małą córką .Kochanie uważaj tam na siebie w Polsce.
  - Mamo narazie to jest wyjazd na kilka dni.  Przecież muszę kupić sobie mieszkanie i auto . Przecież mam prawojazdy. I spotkać się z dyrektorem tego szpitala.
  - Czyli na stałe wyjeżdżacie za dwa miesiące?
  - Tak mamo . A kilka dni później i Alise wyjeżdża z Aronem i ich pociechą .
  - Moje małe córki dorastają .
  - Ej nie jesteśmy małe . Wiek dziecięcy dawno się skończył .
  - Kończ się lepiej pakować.
   Hana najważniejsze rzeczy spakowała swoje i Elisabeth. Elisabeth miała tego więcej , bo rosła jak na drożdżach . Dochodziły też pieluchy .
  Dwa dni później Hana z Elisabeth siedziały w samolocie .
  - Dziś zaczynamy wszystko od nowa . - szepnęła Hana do Elisabeth , która smacznie sobie spała w nosidełku. Była jej to pierwsza podróż samolotem .
  Po sześciu godzinach byli w Warszawie. Leśna góra była położona piętnaście kilometrów pod Warszawą. Akurat musiały jechać busem z Warszawy . Po dwudziestu minutach były w Leśnej Górze.  Hana zamówiła Taxsi. A po dziesięciu minutach były w Hotelu.
 - Dzień dobry. Chciałabym wynająć pokój . Macie państwo wolny pokój .
 - Dzień dobry. Mamy akurat jeden pokój wolny .
 - Tak po proszę go .
 - Na ile chce pani się zatrzymać ?
 - Na dwa tygodnie póki wszystkich swoich spraw nie pozołatwiam.
 - Po proszę dowód osobisty . Słodka dzidzia.
 - Wszyscy mi to mówią . Proszę dowód osobisty.
 Hana wyjęła dowód osobisty i kartkę z obywatelstwem międzynarodowym .
  Po zameldowaniu Hana poszła do swojego pokoju .
  Przypomniała sobie , że Elisabeth trzeba też wyrobić obywatelstwo międzynarodowe.
 Zmęczone podróżą zasnęły nałóżku. Jutro czekał pełny dzień wrażeń .
****************************************************  Następnego dnia Hanę obudził płacz Elisabeth , najwyraźniej była głodna .  Nie chętnie wstała z łóżka , ale cóż poradzić takie życie matki miesięcznego dziecka .
 - Tak słucham .- usłyszała dźwięk telefonu.
 - Cześć Hana .
 - Cześć Anita jak tam w klinice?
 - Wszyscy za tobą tęsknimy . Miałaś zresztą dziś na badanie kontrolne .
 - Anita nie ma mnie nie całą dobę . Wiem , że miałam.  Przyjdę jak wrócę . Albo tutaj się zbadam gdzie mam pracować .
 - Może będzie tak lepiej . Bo jeszcze masz ginekologa do znalezienia . Abyś miała go na miejscu .
 - Anite muszę kończyć . Muszę się przygotować się do wyjścia.
 - To cześć.
 - Cześć.
  ******** Szpital
  Hana z dziesięć minut błądziła z Elisabeth po szpitalu. W końcu udało się jej znaleźść gabinet dyrektora . Zapukała do drzwi.
 - " Proszę "!
 Hana weszła do gabinetu.
 - Dzień dobry.
 - Dzień dobry Pani Hano . Rzeczywiście pani nie żartowała mówiąc mi przez telefon dwa mięsiące temu , że będzie mogła zacząć pracę za cztery mięsiące.
 - Lekarze nie powinni żartować. Jak dzwoniłam do pana byłam wtedy w końcówce ósmego miesiąca ciąży .
 - I co pani przyjmuje tą pracę ?
 - Tak.
 - To widzimy się za dwa miesiące.
 - Przepraszam mam takie pytanie .
 - Jakie ?
 - Obiecałam przyjaciółce , która też jest moim lekarzem , że się zbadam. Widzi pan jestem mięsiąc po porodzie . Gdzie jest oddział ginekologiczny . Przynajmiej za dwa miesiące nie będę go też szukać .
 - Na końcu korytarza jest winda . Na trzecim piętrze jest oddział ginekologiczny.
 - Dziękuję panu . 
 - Pani Hano proszę mówić po imieniu. Stefan. 
 - Hana . 
 - Idź lepiej na te badania. 
 Hana wyszła z Elisabeth z gabinetu i poszły prosto na oddział. Hana podeszła do recepcji . 
 - Dzień dobry. 
 - Dzień dobry. Czyśm pani pomóc ? 
 - Właściwie to tak . Widzi pani jestem mięsiąc po porodzie.  A mój ginekolog nie jest w Polsce i powinnam się zbadać. 
 - A już rozumiem . Proszę wypełnić kartę pacjentki i poczekać chwilę. Lekarz panią zbada . Przesłodką ma pani córkę . 
 - Dziękuję. Każdy mi to mówi . Mój ojczym powiedział już jak urodziłam że to cała mama .
 Hana podała wypełnioną kartę pacjentki. I poszła pod gabinet. 
 - Ludzie mają rację . Jesteś przeurocza . - szepnęła Hana do córki .
 - Hana Goldberg. - Hana usłyszała swoje nazwisko - Zapraszam panią do gabinetu. 
 Hana weszła do gabinetu Darka. I usiadła na krześle. 
 - Więc pani jest mięsiąc po porodzie. 
 - Tak. - Hana wzięła Elisabeth na ręce bo ta zaczęła płakać . Po chwili się uspokoiła. 
 - Poród nie odbył się bez żadnych komplikacji ? 
 - Wszystko poszło jak z spłatka. Wody najpierw odeszły . W ciągu pięciu minut miałam dziesięć centymetrów rozwarcia. I później to już usłyszałam płacz Elisabeth. 
 - Mówi pani jakby sama pani była ginekologiem . 
 - Bo nim jestem . I za dwa miesiące będziemy razem pracować. 
   Spojrzał na nią pytająco.
 - Dyrektor przyjął mnie do pracy . Hana Goldberg. Ale dopiero za dwa miesiące będziemy razem pracować. Bo mam urlop gdy Elisabeth skończy trzy miesiące.
 - No to witam Cię na pokładzie . Dobra kładź się bo przyszłaś na badanie , a nie pogaduszki.  Darek Wójcik ordynator .
  Hana położyła Elisabeth w nosidełku.  A sama położyła się na fotelu do badań.
  - Wygląda na to , że wszystko w porządku. Hana mów po imieniu Darek.
 - Hana.
  **********************
    I tak się zakończył pierwszy dzień Hany w Polsce .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz